Zapisy na auta luksusowej marki Nissana rozpoczną się już w maju, chociaż warszawski salon ma być otwarty dopiero za kilka miesięcy. Taka zapobiegliwość importera dobrze obrazuje specyfikę tego segmentu rynku motoryzacyjnego w Polsce.
Popyt na auta premium znacznie przewyższa podaż, a na niektóre modele trzeba czekać nawet pół roku. Tak będzie właśnie z Infiniti, bo pierwsze auta na polskiej rejestracji wyjadą z warszawskiego salonu dopiero w październiku.

Długi okres oczekiwania na luksusowe auto jest także związany z budowaniem image'u ekskluzywności. Nie inaczej jest z Infiniti. - Zakładamy utrzymanie pewnego niedosytu tych aut na rynku europejskim. - mówi Adam Pietkiewicz, prezes Grupy PGD, polskiego przedstawiciela marki. Z tego powodu w Polsce na razie funkcjonować będzie tylko jeden salon Infiniti, który powinien poradzić sobie z przewidywaną sprzedażą kilkudziesięciu sztuk rocznie.
Ceny poszczególnych modeli na razie nie są znane, ale raczej na pewno będzie drożej niż w USA, gdzie marka jest obecna od blisko 20 lat. Tam najtańszy model - G sedan - kosztuje nieco ponad 31 tys. dol. (ok. 68 tys. zł). U nas można spodziewać się ceny dwukrotnie wyższej.
Do takich przewidywań uprawniają różnice w cenach samochodów marki Lexus. Będący konkurencją dla Infiniti G model IS w Stanach kosztuje 65 tys. zł, a w polskim salonie ok. 130 tys. Podobnie jest w przypadku pozostałych modeli. Nic więc dziwnego, że tylko co trzeci rejestrowany u nas po raz pierwszy Lexus jest kupowany w kraju. Większość z nich sprowadzamy do kraju ze Stanów.
Jeszcze większe różnice w cenie są w przypadku aut z najwyższej półki. W działającym od marca warszawskim punkcie sprzedaży Bentleya pod koniec kwietnia sprzedano pierwszy egzemplarz - Continental GTC w wersji cabrio za blisko 800 tys. zł. W USA taki model kosztuje ok. 215 tys. dol., czyli równowartość 480 tys. zł.
Polski przedstawiciel Infiniti nie obawia się tańszego importu. - W Polsce będą dostępne samochody specjalnie zaprojektowane dla rynku europejskiego, które cechuje bogate wyposażenie, wykończenie i niepowtarzalne właściwości jezdne - zapowiada Adam Pietkiewicz z PGD.
Autor: Tomasz Dominiak