Rynek przejęć rósł o 60 proc., a teraz zwalnia
07:11
30.05.2008
Eksperci są zdania, że może powstać cały segment usług doradczych wyspecjalizowanych w obsłudze agresywnych przejęć - zarówno po stronie przejmujących, jak i firm broniących się przed przejęciem.
- Może powstać nowe biuro maklerskie lub firma inwestycyjna, które spróbują rozkręcić ten rynek w Polsce - mówi Grzegorz Zalewski, ekspert DM BOŚ.
Wrogie przejęcie to nowość
Sposób przejęcia spółki jubilerskiej zaskoczył inwestorów.
- W Polsce do tej pory nie dochodziło do takich działań. To może być jednak przykład, który pociągnie za sobą kolejne. Teraz wszyscy uczestnicy rynku muszą przeanalizować tę transakcję i nie wykluczałbym, że w przyszłości, przy sprzyjających okolicznościach, mogą wydarzyć się podobne - dodaje Michał Nowacki z Ernst & Young.
Wrogie przejęcia to zjawisko charakterystyczne głównie dla rynku giełdowego. Dotyczy sytuacji, w których oferta zakupu akcji jest kierowana bezpośrednio do akcjonariuszy, z pominięciem zarządu. Na giełdach zachodnich, szczególnie w przypadku spółek o rozproszonym akcjonariacie, zarządy są stale zagrożone wrogim przejęciem. Na GPW większość spółek ma inwestorów strategicznych i niebezpieczeństwo wrogiego przejęcia jest zdecydowanie niższe.
- Niewykluczone jednak, że po prekursorskiej transakcji wrogie przejęcia zaczną się w ogóle pojawiać na naszym rynku, zwłaszcza w sektorze mniejszych firm. Może pojawić się ożywienie, zwłaszcza że ceny akcji spadły do poziomów, w których mogą być atrakcyjne - uważa Marcin Materna z Millennium DM.
Jak mówi Michał Nowacki z Ernst & Young, na rynku publicznym, o ile nie mamy do czynienia z uzgodnionymi przez inwestorów i akcjonariuszy transakcjami, firmę może uchronić przed przejęciem przede wszystkim koncentracja w jednym ręku głosów zapewniających kontrolę nad przedsiębiorstwem.
Ostrzeżenie dla debiutantów
W.Kruk to też sygnał ostrzegawczy dla firm planujących debiut na giełdzie.
- Jest ryzyko, że utracą kontrolę nad spółką, jeżeli upublicznienie będzie faktyczne, akcjonariat będzie rozproszony, na przykład w wyniku kolejnych emisji akcji - mówi Grzegorz Zalewski.
W. Kruk, choć bez efektu, próbował wykorzystywać klasyczne techniki obrony przed przejęciem - odradzał sprzedaż akcji, wskazując na niską cenę i ryzyka dla rozwoju spółki.
Jakie sposoby stosowały zarządy wrogo przejmowanych spółek - na światowych giełdach? Co jest podstawowym powodem hamowania rynku fuzji i przejęć? Dlaczego Polska zapewne nie uchroni się przed tym trendem? Jak jest postrzegany nasz rynek przez fundusze typu private equity i venture capital?
Więcej: Gazeta Prawna 30.05.2008 (105) - str.4-5
Małgorzata Kwiatkowska
Źródło:
