Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Kurski: Znowu mam źle mówić o Tusku?

14:58 31.05.2008

Jak ocenia pan 100 dni rządów Platformy?

- Znowu mam źle mówić o Tusku?

Może pan zacząć od pozytywów.

- Jedyne, co oceniam dobrze, to komisje Palikota. Paradoksalnie, facet, który miał być trochę takim klaunem i świrem, okazał się "merytorycznym pasjonatem". Co prawda, trochę ekscentrycznym...

Jest więc pan za uproszczeniem życia przedsiębiorcom, zmniejszeniem liczby urzędników i przepisów?

- Tak, oczywiście.

To interesujące, bo za rządów PiS administracja zasilała swoje szeregi.

- PiS jest socjaldemokratyczne, to prawda. To wynika ze słabości państwa przez ostatnie kilkanaście lat. Tak więc Palikot jest jasnym punktem, a reszta to katastrofa. I nie mówię tu o ocenach społecznych, bo te nie są najgorsze. Na tym polu ciągle jest sielanka i raj. Ale przyjdzie taki moment, kiedy życie to zweryfikuje, kiedy wyciśnie się jak cytrynę realne osiągnięcia i wyjdzie, że obietnice socjalne to "pic"! Tusk daje podwyżki takie jak Kaczyński, z minimalną korektą "in plus", i składa kolejne obietnice, którymi chce kupić kolejne miesiące spokoju społecznego. Tak jest z celnikami, nauczycielami, pielęgniarkami. To wróci z siłą wodospadu. Sprawa druga to psucie państwa, czyli zawracanie z drogi, którą obraliśmy.

To raczej naturalne przy zmianie rządu.

- No dobrze, ale oni też mówili, że będą walczyć z korupcją. Tymczasem zwalniają prokuratorów, którzy rozpracowali mafię paliwową, węglową, laboratorium frakcjonowania osocza etc.

Czy to znaczy, że są wmieszani w te sprawy?

- To nie znaczy. To byłaby insynuacja.

To jest insynuacja.

- Dlatego z ostrożności procesowej powiem, że wiele decyzji PO sprawia wrażenie spłacania pewnych długów pewnym lobby.

Również politykom lewicy?

- Pieniądz nie śmierdzi i jest ponad podziałami. To wszystko się przenika. Wrażenie spłacania długów robi na mnie kwestia JNS. Urzędnicy państwowi tylko przebierają nogami: "tam był błąd formalny", "tam literka się nie zgadza" etc. Co to ma do rzeczy, jeśli w Polsce nie wykonuje się postanowień Trybunału Konstytucyjnego? Kiedy jest taka wola polityczna, prawo w ogóle się nie liczy. Tak jak przy sprawie Łódzkiego Banku Rozwoju czy Banku Gdańskiego. Boję się, że podobnie będzie z pospieszną ugodą z Eureko, z której wyniknie, że my im damy większość akcji i jeszcze miliardy odszkodowania z pocałowaniem w rękę. Do tego próba przeniesienia Stadionu Narodowego zaraz po wyborach na Służewiec.

Jaki był ukryty cel tego pomysłu?

- Ludzie z branży mówią, że chodzi o to, by pewnemu oligarsze, który zaangażował się w stadion dosłownie po przeciwnej stronie Wisły, nie wchodzić w paradę, a przy okazji uwolnić tereny, na których można zarobić ze trzy "duże bańki". Akurat presja społeczna sprawiła, że się z tego wycofano. Tego rodzaju pomysły Kaczyński nazywa polityką transakcyjną.

Co jeszcze sprawia wrażenie spłacania długów?

- Cała kwestia obrony partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) lansowanego przez Platformę. Przeszliśmy to teraz na Pomorzu, gdzie puszczono autostradę, zbudowaną zresztą w czasach PiS. Za przejechanie 25 kilometrów trzeba zapłacić 7 złotych, czyli więcej niż w Hiszpanii czy we Francji. W Chicago pobierana jest opłata 80 centów i jedzie się w stronę Wisconsin, 30 mil. Lansuje się PPP (system elektronicznej obsługi przetargów, aukcji i zakupów sektora publicznego i biznesowego - przyp. red.) i wciska ludziom, że to jest tanie dla państwa. A to jest droższe: państwo plus marża, koszty, ubezpieczenie kredytu, pośrednik, konsultant.

To wszystko razem sprawia wrażenie - jak już powiedziałem - spłacania pewnych długów pewnym lobby. I to jest zasadnicza zmiana w Polsce po Kaczyńskich. Na przykład sprawę Krauzego prokuratura prowadziła za naszych czasów normalnie, za czasów PO - w tajemnicy przed opinią publiczną. Wraca ścigany listem gończym i dogadują się. Znów są równi i równiejsi.

Przejdźmy do polityki zagranicznej.

- Kompletna klęska i poklepywanie po ramieniu, a dyplomacja polega na realizowaniu interesów narodowych.

Jak ocenia pan relacje z Rosją?

- To jest przerażające. W warunkach tak skonfliktowanych interesów jak Polski i Rosji zadowolenie Rosjan oznacza katastrofę Donalda Tuska. Interes narodowy jest zrealizowany nie wtedy, kiedy cię poklepują po ramieniu i chwalą, tylko kiedy liczą się z tobą.

Rosjanie nigdy nie musieli liczyć się z Polską.

- Paradoksalnie musieli się liczyć w momencie, kiedy udało się nam zbudować solidarność europejską w obronie naszych interesów przeciwko Rosji. Jak było w sprawie embarga? Tusk pojechał i dla swoich PR-owskich interesów jednostronnie zrezygnował z weta wobec Rosjan w sprawie przystąpienia do międzynarodowych organizacji handlowych. I w zamian co dostał?

Uwolnienie części embarga w sprawie mięsa, a w 5 dni po wyjeździe z Moskwy usłyszał, że Polska dostanie bombą atomową. Krótko mówiąc: jest sfera PR i sfera realiów. W sferze PR proponuję festiwal w Zielonej Górze. Są uśmiechy, bo Donald Tusk wreszcie zobaczył Kreml i przespacerował się z Nowakiem po placu Czerwonym.

A sprawa Gazociągu Północnego?

- Ewidentnie antypolska działalność, to znaczy nasi sąsiedzi decydują się zapłacić trzy razy więcej za to, żeby to szło pod wodą tylko po to, by omijało Polskę. Są gotowi przepłacić miliardy dolców czy euro. Jest problem dla Polski? Jest.

Jak się go pozbyć?

- Budować solidarność europejską w UE. Próbować przekonać UE, która dotąd godzi się na wariant, by gazociąg omijał Polskę, żeby broniła naszych interesów. Rosja ma czas na przeczekanie. Kto pierwszy ustąpi, ten przegrywa.

Rosjanie traktują Polskę zawsze tak samo: "kurica nie ptica, polsza nie zagranica". Nie będą uznawać swojej największej kolonii, która się wyswobodziła, wchodząc do NATO i UE. Zawsze będą chcieli nas osłabić, rozgrywać wewnątrz. I rozgrywają. Wykorzystują naiwny polski rząd do wpływania na nastroje w Polsce. Wzrost nastrojów "protuskowych" po wizycie w Rosji oznacza tak naprawdę, że wpłynęli na naszą wewnętrzną sytuację. To Rosja pociąga sznureczki.

Na zakończenie: jak na bulteriera PiS - przypomnijmy tylko "Nocną zmianę" czy dziadka Tuska - bardzo pan złagodniał jak na swoje możliwości. Można by stwierdzić, że stępił pan sobie zęby. Na czym?

- Tylko że ja nigdy nie byłem bulterierem. "Nocna zmiana" to film prawdy, a "dziadek" został odpalony jako superbomba polityczna przez sztab Tuska. Nie złagodniałem. Ja taki jestem. Mam przyjaciół, rodzinę. Jestem towarzyski. Może nie sympatyczny, bo to byłaby przesada, ale normalny. Media zrobiły ze mnie potwora. Skalkulowałem, że dobiegam do czterdziestki i po tych wszystkich Wehrmachtach postanowiłem się pilnować. Wyglądać na takiego, jakim jestem.

Rozmawiała Anna Laszuk
Źródło: Fakty
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy