Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Co z tą innowacyjnością?

06:00 02.06.2008

Konfederacja Pracodawców Polskich od wielu lat przypomina decydentom, że proinnowacyjna polityka jest konieczna, by polskie przedsiębiorstwa przynajmniej utrzymały swą pozycję - nie mówiąc o jej poprawie - na bardzo silnym, konkurencyjnym rynku. Tym wewnętrznym i tym unijnym. To głównie od kondycji przedsiębiorstw zależy przecież obraz całej gospodarki i szanse jej dalszego rozwoju. Warto więc podjąć rzetelną, merytoryczną debatę o jej innowacyjności - nie tylko w kontekście poprawy niekorzystnego wskaźnika, ale przede wszystkim z myślą o przyszłości polskich firm.

Trzy bariery

Niska innowacyjność małych i średnich przedsiębiorstw wynika przede wszystkim z braku własnych pieniędzy na zakup nowoczesnych technologii i modernizację parku maszynowego. W efekcie, aby sprostać konkurencji cenowej, produkuje się towary niższej jakości. Dostęp do kapitału, którego przeznaczeniem byłoby podnoszenie stopnia innowacyjności, jest ograniczony choćby niską skłonnością kredytowania takich inwestycji. Mają one charakter długoterminowy i są obarczone dużym ryzykiem.

Banki boją się nie tyle o rezultat inwestycji, ile o możliwość spłaty zaciągniętego długu. Adam Ambrozik, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich wskazuje, że rozwiązanie tego problemu jest stosunkowo proste. Pieniądze publiczne przeznaczane na rozwój nauki powinny być rozdysponowane w drodze konkursów. Należy utworzyć fundusze poręczeń kredytowych projektów badawczo-rozwojowych, dostępne jedynie dla konsorcjów, łączących naukę z biznesem. Należy także rozważyć wprowadzenie ulg podatkowych dla partnerów badawczych takich konsorcjów.

Tymczasem w polskich warunkach współpraca między biznesem a nauką napotyka - zdaniem przedsiębiorców - na trojaki rodzaj barier. 37 proc. firm tłumaczy, że nie podejmują takiej kooperacji ze względu na niekorzystne regulacje i rozwiązania podatkowe. Konieczne jest także przeprofilowanie ośrodków naukowych, które w większym stopniu powinny oferować firmom wsparcie technologiczne. Obecnie aż 33 proc. przedsiębiorców wskazuje, że istniejące centra badawcze nie posiadają odpowiedniej oferty.

Barierą dla takiej współpracy - co wskazuje 30 proc. firm - jest również brak informacji o istnieniu tej możliwości. Potrzebna jest więc zakrojona na szeroką skalę akcja informacyjna, upowszechniająca wiedzę o możliwościach i instrumentach współpracy biznesu z ośrodkami naukowymi, a także o korzyściach, które taka współpraca niesie dla obydwu stron.

Dążąc do stworzenia nowoczesnej bazy naukowej, należy pamiętać jednak o dwóch rodzajach zadań, jakim powinna ona sprostać. Opracowywanie nowatorskich rozwiązań, poprawiających konkurencyjność naszej gospodarki, to jedno, lecz skala i jakość badań powinna mieć taki wymiar, by zapewniać fundusze na kolejne badania.

Do tego niezbędne jest zwiększenie udziału państwa w wydatkach przeznaczanych na badania i rozwój oraz szeroko pojętą naukę. Zgodnie ze Strategią Lizbońską, kraje członkowskie Unii powinny przeznaczać na ten cel 3 proc. produktu krajowego brutto. Polska przeznacza dziesięć razy mniej. Adam Ambrozik przekonuje, żeby zapewnić możliwości współpracy finansowej uczelni z biznesem i umożliwić sponsoring oraz realizację wspólnych przedsięwzięć biznesowych na bazie projektów badawczych.

Warto wprowadzić także możliwość uznawania za koszty uzyskania przychodów wydatków przedsiębiorstw, poniesionych na organizację i prowadzenie praktyk dla studentów. - Realizacja powyższych postulatów, które zlikwidują jedynie część barier, nie uda się bez ogólnokrajowej dyskusji z udziałem przedstawicieli władz i naukowców, której efektem będzie długofalowa strategia podnoszenia innowacyjności polskiej gospodarki - twierdzi KPP.

Platforma współpracy

Pierwsze przykłady takich działań już mamy. Platformą współpracy pomiędzy światem nauki a światem biznesu w dziedzinie motoryzacji nazwano powołany w lutym w Poznaniu Wielkopolski Klaster Motoryzacyjny. Jego organizatorem jest Nickel Technology Park Poznań. Docelowo ma on skupić większość firm motoryzacyjnych z regionu i wzmocnić ich konkurencyjność. - Rozwijające się partnerstwo w działalności prywatno-publicznej firm przemysłu motoryzacyjnego, uczelni, administracji państwowej i samorządowej ma na celu efektywniejsze wykorzystanie funduszy strukturalnych i realizację innowacyjnych projektów - powiedział Szymon Schmidt z NTPP.

Przedstawił też organizację Wielkopolskiego Klastra Motoryzacyjnego, jego zadania i plany. W przedsięwzięcie zaangażowało się wiele instytucji: Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego oraz poznańskie uczelnie: Akademia Ekonomiczna i Politechnika Poznańska.

- Organizacja ma skupiać wszystkich producentów, wszystkie podmioty gospodarcze, wszystkie instytucje naukowo-badawcze związane z motoryzacją, aby wytworzyć wzajemną sieć, która będzie wspomagała funkcjonowanie tych przedsiębiorstw i podnosiła na coraz wyższy poziom ich produkcję i usługi - powiedział prof. Marek Rekowski z Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.

Dziekan Wydziału Maszyn Roboczych i Transportu Politechniki Poznańskiej, dr Marek Idzior, zapewnił natomiast, że jego uczelnia jest doskonale przygotowana do podejmowania działań naukowo-badawczych. Wielkopolski przemysł motoryzacyjny rozwija się między innymi dzięki fabrykom Volkswagen Poznań oraz Solaris Bus and Coach z podpoznańskiego Bolechowa.

Wsparcie dla postępu

Pod koniec stycznia bieżącego roku sejm skierował do dalszych prac w komisjach rządowych projekt ustawy o niektórych formach wspierania działalności innowacyjnej. Nowa ustawa ma umożliwić udzielanie pomocy przedsiębiorstwom wprowadzającym nowe technologie. Taka możliwość wygasła pod koniec 2006 roku. W poprzedniej kadencji władze nie zadbały o przedłużenie funkcjonowania ustawy. Obecny rząd zdecydował się uchwalić nową, wprowadzając jednocześnie odmienny system finansowania postępu technologicznego.

Bank Gospodarstwa Krajowego nie będzie już udzielał kredytu. Zajmą się tym banki komercyjne. BGK spłaci natomiast 50 proc. zadłużenia, jednak nie więcej niż 4 mln zł. Kiedy powstawał poprzedni projekt ustawy, banki komercyjne chciały włączyć się w kredytowanie, jednak wykluczono je z tej możliwości. Przedstawiony w sejmie projekt zakłada, że będą działać na podstawie umów z BGK.

Jak oszacowano w uzasadnieniu do projektu ustawy, udzielą ponad 400 kredytów technologicznych już w pierwszym roku funkcjonowania programu. Za nową technologię - zasługującą na wsparcie finansowe - będzie uważana taka, która jest stosowana nie dłużej niż trzy lata. Nie wystarczy jednak zakup nowoczesnych urządzeń. Także wykonywany przez nie produkt musi mieć charakter nowatorski.

Węzły wiedzy

Unia Europejska, która po przyjęciu Strategii Lizbońskiej, jakby zapomniała o konieczności technologicznego pościgu za USA, przechodzi wreszcie do działania. Powstanie Europejski Instytut Innowacji i Technologii (EIT). W jego skład wejdzie sześć ośrodków badawczo-rozwojowych, tak zwanych węzłów wiedzy, ulokowanych w pobliżu centrów uczelnianych.

Koordynacją ich pracy zajmie się rada, złożona z najwybitniejszych naukowców, między innymi noblistów. O umiejscowienie jej siedziby we Wrocławiu zabiega prezydent miasta Rafał Dutkiewicz. Decyzja w tej sprawie zapadnie 30 maja bieżącego roku. Jeszcze lepiej byłoby, gdyby obok siedziby rady we Wrocławiu został zlokalizowany jeden z węzłów wiedzy. Gdy jednak tak się nie stanie, Wrocław uruchomi własny ośrodek badawczy.

Pieniądze zainwestowane w EIT zwrócą się, według szacunków Deloitte, dwuipółkrotnie. Nie uwzględniono przy tym efektów pośrednich, czyli zysków polskich firm. W sumie na pewno będą to dla gospodarki miliardowe przychody. Na postępie zyska też budżet państwa. Firmy działające na Dolnym Śląsku są żywo zainteresowane udziałem w tym przedsięwzięciu. Jako pierwsza z listem intencyjnym wystąpiła Polska Miedź. Przedsiębiorstwa będą zlecać EIT prace badawcze. Mogą też lokować w nich własne centra rozwoju. Unia do 2013 roku przeznaczy na funkcjonowanie instytutu blisko 2,5 mld euro.

Może skończy się wreszcie dosyć ekstensywny etap rozwoju polskiej technologii. Bazujemy bowiem głównie na tym, co kupimy w innych krajach albo co zainstalują w swoich fabrykach inwestorzy zagraniczni. Ci ostatni też są mocno zainteresowani powstaniem EIT i już zapowiadają, że będzie to magnes, przyciągający ich inwestycje. Dobrze wiedzą, że kapitał tkwi nie tylko w instytucjach finansowych, ale także w ludzkich głowach.

Czesław Rychlewski
Źródło: Fakty
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy