Firma dobrze zaprojektowana
13:56
21.06.2008
Katarzyna Rydzyńska od dziecka wiedziała, że chce być architektem.
Marzyła o tym, by pójść w ślady ojca. Tyle że za jego czasów niewiele
osób wiedziało o zawodzie architekta wnętrz. Brakowało też klientów
gotowych zapłacić fachowcowi za stworzenie projektu wystroju wnętrza
domu czy mieszkania.
Z biegiem lat Polacy przejęli zachodnie wzorce - coraz częściej i
chętniej korzystają z usług architektów. Wnętrze urządzone przez
fachowca nie jest jednak jeszcze standardem, na który stać przeciętnego
Polaka. Koszty usługi nie są małe - z reguły decydują się na nią osoby o
dobrej sytuacji materialnej. Na szczęście - grupa średnio zamożnych
rośnie z roku na rok.
Praca bez kasku
Rydzyńska, przygotowując się do zdawania egzaminów na Politechnikę
Łódzką, uczęszczała na specjalne kursy, podczas których nauczyła się
m.in. rysunku technicznego.
Praktykowałam w biurach projektowych, bo chciałam poznać pracę
architektów i lepiej przygotować się do studiów - opowiada. - Podobne
staże odbywałam w każde wakacje. Dzięki temu już podczas studiów mogłam
wykonywać pierwsze drobne zlecenia.
To było dla mnie niezmiernie ważne,
bo zdobywałam pierwszych klientów i wyrabiałam sobie nazwisko.
Już jako dyplomowany architekt zdecydowała się na założenie własnej firmy.
- Dzięki specjalizacji w projektowaniu wnętrz podjęłam decyzję
rezygnacji z obowiązku odbycia dwuletnich staży na placach budowy i
zdawania obowiązkowego egzaminu dla architektów z uprawnieniami
budowlano-technicznymi - opowiada Katarzyna Rydzyńska. - Uważałam, że te
dwa lata to będzie stracony czas, a już miałam klientów i wiedziałam, w
czym chcę się specjalizować.
Pierwszą firmę Katarzyna Rydzyńska założyła wspólnie z koleżanką tuż po
obronie dyplomu. Ten biznes nie przetrwał jednak próby czasu. Podobnie
jak kolejne przedsięwzięcie tworzone wraz z byłym mężem. Obecnie, pod
szyldem Rydzyńska Design, samodzielnie wykonuje projekty aranżacji
wnętrz - zarówno na zlecenia firm, jak i instytucji. Projektuje także
meble, elementy wyposażenia domów: lampy, żyrandole, armaturę
łazienkową.
Klient zleca jej całkowitą aranżację wnętrza:
zaprojektowanie kolorów ścian, wybranie odpowiednich płytek na podłogę,
armatury do łazienki, ale także dobór mebli, dodatków wyposażenia,
projekt kuchni i jej wyposażenie. Jeśli zajdzie taka potrzeba, architekt
projektuje też konieczne zmiany w instalacjach elektrycznej, wodnej,
kanalizacyjnej.
- Oferuję kompleksową usługę - opowiada. - Wszystko zależy od wymagań i
indywidualnych potrzeb danego klienta. Na początek proszę go o
wypełnienie ankiety, dzięki której wiem, co dana osoba lubi, co jej się
podoba. Poznaję jej gust. Później, po obejrzeniu wnętrz, przygotowuję
projekt, który omawiam z klientem. Decyzja należy do zleceniodawcy.
Jeśli ją akceptuje, przechodzimy do realizacji.
Jeśli nie, nanoszę
konieczne poprawki aż do momentu, kiedy klient będzie zadowolony lub
rozstajemy się w przyjaźni. Do projektu dołączany jest także kosztorys
prac, który zleceniodawca także musi zaakceptować. Dzięki temu na każdym
etapie współpracy wie, jakie koszty ponosi.
Przygotowanie jednego projektu trwa średnio około dwóch miesięcy, jego
realizacja zaś zależy już od sprawności ekipy, a przede wszystkim od
czasu potrzebnego klientowi na akceptację pomysłu architekta.
Gdy projekt jest już wcielany w życie, architekt kilka razy wizytuje
mieszkanie lub dom i sprawdza, czy poszczególne prace wykonywane są
zgodnie z wytycznymi.
Początki pracy w zawodzie nie były łatwe. Katarzyna wspomina, że podczas
pierwszych realizacji najwięcej kłopotów miała z członkami ekip
budowlanych. Mężczyźni nie zawsze przyjaźnie i przychylnie odnosili się
do uwag i wskazówek młodej pani architekt.
- Patrzyli na mnie z góry, za wszelką cenę chcieli wytknąć mi
niekompetencję, nie szanowali mnie - przyznaje.
Na szczęście wiedza i zdobywane doświadczenia owocowały dobrymi
realizacjami, po których tylko przybywało nowych klientów. Sama
Rydzyńska przyznaje, że nigdy nie miała kłopotów z ich pozyskiwaniem.
Firma nie ogłaszała się w gazetach, miała jedynie swoją stronę
internetową. Poza tym brała udział w corocznych targach budowlanych i
wyposażenia wnętrz w Łodzi i Warszawie. Klienci trafiali do jej biura
głównie z polecenia.
- Tworzyłam projekty wystroju sieci sklepów dla Monnari, kilku łódzkich
kawiarni i restauracji - opowiada. - Moim dziełem jest też nowy koncept
salonów marki Pabia, a aktualnie projektuję wnętrza siedziby Monnari. Na
swoim koncie mam także wiele projektów zrealizowanych dla klientów
indywidualnych - wylicza.
Obecnie to ona wybiera sobie klientów, z którymi chce współpracować.
Coraz rzadziej decyduje się na małe projekty. Wybiera jedynie duże,
ambitne zadania. Stara się także nie brać zbyt dużo zleceń, bo nie chce
zepsuć sobie opinii osoby niezawodnej.
- Łatwo jest ulec pokusie zarabiania, ale może się to odbyć kosztem
zleceniodawcy, a na to nie mogę sobie pozwolić, bo ucierpi moja zawodowa
reputacja - stwierdza. - Dlatego wolę zrealizować mniej projektów, ale
mieć świadomość, że wszystko zostało wykonane prawidłowo i klient jest w
stu procentach zadowolony.
Mój styl świadczy o mnie
Katarzyna Rydzyńska nigdy nie oferuje dwa razy tych samych projektów.
Każdy jest niepowtarzalny i przygotowywany dla konkretnych pomieszczeń.
Także dlatego nie powstaje ich zbyt wiele, maksymalnie dwa w miesiącu.
Swoich klientów namawia do odważnych kolorów: ciemnych w sypialniach,
szarości w pokojach. Proponuje minimalistyczne meble i dodatki, a na
ścianach sztukaterie.
Jak mówi, jej styl to eklektyzm, w którym łączy
minimalizm z elementami różnych epok, traktując je z lekkim
przymrużeniem oka. Gdy klient chce, by dom był w stylu rustykalnym,
klasycznym lub rokoko - z góry dziękuje za zlecenie.
- Moja praca jest twórcza, nie polega na realizowaniu czyichś wizji -
opowiada.
- Mój projekt można porównać do tego, czym obraz jest dla malarza.
Do wypracowania własnego rozpoznawalnego stylu obok wiedzy wyniesionej
ze studiów potrzebna jest ciągła nauka i podnoszenie kwalifikacji. Warto
więc zaglądać do fachowych czasopism polskich i zagranicznych. Cennym
źródłem inspiracji i miejscem poznawania nowych trendów są branżowe
targi wnętrzarskie w Mediolanie i Kolonii. Tylko dzięki ciągłej nauce
architekt jest w stanie nadążać za światowymi trendami i skutecznie
przenosić je do swojej pracy.
Moja firma to ja
Znajomość najnowszych trendów, wiedza i doświadczenie owocują większą
liczbą ciekawych zamówień. A to przekłada się na zarobki. Katarzyna
pracuje w domu, więc nie ponosi kosztów utrzymania biura. To, jak mówi,
jest niezmiernie wygodne dla osób wychowujących dzieci. Do pracy w domu
wystarczy dobry komputer oraz drukarka wielkoformatowa. Na ich zakup
potrzeba około 5 tys. zł.
Niezbędny jest też program komputerowy do
projektowania. Najtańszy polski można kupić za kilkaset złotych, wersje
rozbudowane, profesjonalne kosztują od 4 do 10 tys. zł. Miesięczne
koszty funkcjonowania firmy ograniczają się więc do opłacenia składki
ZUS oraz podatków, a także opłacenia rachunków telefonicznych i zakupu
paliwa, bo właścicielka ma wiele spotkań z klientami. Dojeżdża w
miejsca, gdzie realizowane są jej projekty.
Stawki za pracę architektów wnętrz liczy się od metra kwadratowego
powierzchni mieszkania, domu lub biura firmy. W Łodzi ceny zaczynają się
od 80 zł/m2. Jednak taką kwotę może zaproponować architekt niemający
zbyt dużego doświadczenia na rynku. Znani i cenieni specjaliści żądają
ok. 150 zł/m2. W stolicy stawki wynoszą 100-300 zł za m2, ale są też
architekci liczący sobie i 1000 zł - tak zarabiają ci, którzy pracują
samodzielnie. Początkujący architekt wnętrz (pracujący w niedużym
biurze) dostanie ok. 1,2 tys. zł miesięcznie.
Jeśli jego projekty będą
dobre, to po roku zacznie zarabiać ok. 2,3 tys. zł. Kierownik działu
projektowego może zaś liczyć na pensję w wysokości ok. 3,5 tys. zł.
Wielu architektów wnętrz współpracuje w czasie przygotowywania projektów
ze studentami architektury. Adepci wykonują drobne zlecenia i mogą
liczyć na stawki w wysokości ok. 1,2 tys. zł - podobnie zarabiają wolni
strzelcy stale współpracujący z danym biurem lub architektem, który co
miesiąc zleca im różne zadania.
Jak podkreśla Rydzyńska, obecnie trudno pozyskać dobrego pracownika.
Studenci kończący architekturę nie są w stanie
samodzielnie pracować i muszą być dodatkowo szkoleni. Zawód projektanta
wnętrz staje się jednak coraz bardziej popularny wśród młodych ludzi.
Kusi nie tylko perspektywa ciekawej, twórczej pracy, ale i niezłych
zarobków. Konkurencja staje się więc coraz bardziej ostra. Rydzyńska
przyznaje, że najtrudniejszym rynkiem jest Warszawa.
Tutaj architektów
jest wielu, bo sporo jest potencjalnych klientów z zasobnymi portfelami
i czeka mnóstwo intratnych zleceń. Stawki za pracę architekta są więc
wysokie. Łatwiejsze są rynki w Łodzi, Poznaniu, Krakowie, gdzie liczba
architektów jest znacznie mniejsza.
Michał Bogurat (Miesięcznik Własny Biznes)
Źródło:
