Różne ceny transakcji nie przesądzają o szacowaniu
07:00
03.07.2008
Jeżeli różnice w cenach są niewielkie, najczęściej fiskus nie reaguje, mówią eksperci.
Jednak gdy ceny różnią się znacznie, zaczyna się walka o oszacowanie dochodu. W takiej sytuacji organ automatycznie uznaje, że za podstawę opodatkowania można przyjąć nie to, co spółka faktycznie zarobiła, ale co mogłaby zarobić, gdyby stosowała takie same warunki dla wszystkich. W ocenie ekspertów to zła praktyka. Ostatnio potwierdził to też NSA.
NSA: szacowanie wyjątkowo
Na szczęście dla podatników nie każda niższa cena dla podmiotu powiązanego musi zakończyć się oszacowaniem dochodu, co potwierdził Naczelny Sąd Administracyjny (wyrok NSA z 25 czerwca 2008 r., sygn. akt IIFSK 555/07, niepublikowany). Eksperci w pełni akceptują stanowisko sądu i mają nadzieję, że pozwoli on na zmianę praktyki w zakresie stosowania przepisów dotyczących cen transferowych.
W rozpatrywanej sprawie NSA uznał, że samo zróżnicowanie cen nie jest podstawą oszacowania dochodu. Sąd wskazał, że przepis art. 11 ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (dotyczący szacowania dochodu) ma charakter wyjątkowy i trzeba go stosować bardzo ostrożnie. Organy podatkowe nie mogą nie zauważać, co było powodem ustanowienia cen na niższym poziomie. W ocenie sądu tylko działanie w celu uchylenia się od opodatkowania, niemające uzasadnienia gospodarczego, pozwala na przyjęcie do opodatkowania hipotetycznego dochodu.
Ustalenie faktów
Eksperci z zadowoleniem przyjęli wykładnię zastosowaną przez NSA.
- Należy w pełni zgodzić się z poglądem wyrażonym przez NSA - podkreśla Dariusz Malinowski, doradca podatkowy z KPMG.
Również on uważa, że szacowanie można zastosować, jeżeli zróżnicowanie cen nie było uzasadnione gospodarczo i, co za tym idzie, miało na celu uchylenie się od opodatkowania.
- Wielokrotnie jest tak, że transakcje z podmiotem powiązanym generują po stronie podatnika mniej kosztów, np. brak kosztów marketingowych, większy wolumen obrotów, gwarancja ciągłości zamówień itp. - wylicza ekspert.
Jakie mogą być okoliczności, które uzasadniają stosowanie w takich sytuacjach niższych cen? Czy polskie przepisy odbiegają od regulacji europejskich w tym zakresie? A co z praktyką? Z czego wynika stosunkowo luźne podejście do szacowania dochodu w przypadku firm powiązanych, jakie reprezentują polskie organy podatkowe? Dlaczego w Polsce zastosowanie metody porównawczej zewnętrznej jest w praktyce wręcz niemożliwe?
Aleksandra Tarka
Więcej: Gazeta Prawna 3.07.2008 (129) - str. 9
Źródło:
