Spór z Eureko: trzy miesiące na kompromis
06:03
08.07.2008
Rozmawiamy z Aleksandrem Gradem, ministrem skarbu państwa.
Jak pan ocenia szanse realizacji programów prywatyzacji i restrukturyzacji stoczni?
- Myślę, że wspólny program dla stoczni Gdynia i Gdańsk jest bardzo rzetelny i realny. Pokazuje, że te stocznie będą w stanie funkcjonować w przyszłości i być trwale rentowne. Wydaje się, że ukraińska firma ISD poważnie podeszła do sprawy. Program dla stoczni szczecińskiej jest jeszcze dopracowywany przez samego inwestora wraz z partnerami branżowymi, zajmującymi się produkcją statków. Liczę na pozytywną odpowiedź Komisji Europejskiej.
Czy to oznacza, że większe szanse ma projekt stoczni gdyńskiej i gdańskiej?
- Nie chciałbym przesądzać, czy któryś z projektów restrukturyzacyjnych ma większe szanse realizacji. Uważam, że każdy z nich powinien dostać szansę na ewentualne doprecyzowanie i przygotowanie umów, które zwieńczyłyby prywatyzację.
Czy te programy przewidują np. gwarancje dla inwestorów?
- Są o tyle ciekawe, że zawierają, poza produkcją stoczniową na maksymalnym dopuszczonym przez Komisję Europejską poziomie, rozbudowane plany rozwoju innego rodzaju działalności, np. produkcji dużych elementów konstrukcyjnych, wież, mostów itp. Dywersyfikacja działalności jest siłą tych projektów. Ponadto w programach restrukturyzacji dla stoczni zakładane są pewne wskaźniki, które mają być osiągane w poszczególnych latach. Są to m.in. zwrot na kapitale, rentowność, zysk. Jeśli okaże się, że po prywatyzacji założony poziom wskaźników będzie przekroczony, to inwestor podzieli się sukcesem, licząc proporcjonalnie do zaangażowanych środków w trakcie restrukturyzacji. Trzeba jednak mieć świadomość, że prywatyzacja stoczni to nie poszukiwanie inwestora, który zapłaci najwięcej, tylko takiego, którego pozyskanie będzie najmniej kosztować.
Czy są jakieś alternatywne wyjścia, gdyby KE nie zaakceptowała planów restrukturyzacji i prywatyzacji stoczni?
- Mam wątpliwości, czy należy uruchamiać jakieś inne procedury wynikające z traktatu wspólnotowego i np. odwoływać się do Rady Europejskiej. Gdyby KE podjęła negatywną decyzję, to będziemy kontynuować prywatyzację, ale, niestety, już poprzez upadłość. Niektórzy nawet twierdzą, że to może być tańsze dla budżetu. Jednak koszty upadłości i ich konsekwencje są też ogromne. Myślę jednak, że do tego nie dojdzie.
Jak długo może trwać weryfikacja programów przez KE?
- Nie wiem. Mam nadzieję, że będziemy mieli większą jasność po moim spotkaniu z panią komisarz. Chciałbym jednak podkreślić, że wszystko musieliśmy robić na ostatnią chwilę z uwagi na zaniedbania poprzednich rządów. Dzisiaj ze strony byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego padają słowa krytyki. Dlatego przygotuję czarną księgę prywatyzacji stoczni, która pokaże, kto, kiedy, za co był odpowiedzialny, i kto czego nie zrobił w przewidzianych terminach. Chciałbym, aby ta czarna księga była gotowa jeszcze w lipcu. Były premier Kaczyński i niektórzy jego ministrowie będą negatywnymi bohaterami tej księgi.
Debiut Azotów Tarnów nie był udany. Czy taka wysoka cena emisyjna akcji tej spółki to efekt obaw o oskarżenia, że sprzedano spółkę za tanio? Czy kolejnym debiutantem będą Zakłady Azotowe Kędzierzyn? Czego dotyczyły główne rozbieżności między resortem skarbu a Eureko, które nie pozwoliły na porozumienie? Czy Ministerstwo podtrzymuje plany nowej emisji akcji PKO BP? Czy w zamian za przychylność dla prywatyzacji górnicy otrzymają gwarancje zatrudnienia?
Rozmawiał Krzysztof Grad.
Więcej: Gazeta Prawna 8.07.2008 (132) - str. 2-3
Źródło:
