Bigos, pierogi, polskie dziewczyny, a może niskie ceny? Co przyciąga zagranicznego turystę, gdzie podróżuje, ile wydaje? Raport turystyczny o Polsce.
Letni sezon turystyczny już otwarty. Niektóre miejsca w Polsce oblegane są bez względu na porę roku. Kopalnia Soli Wieliczka stanowi najlepszy przykład. Zabytek z listy UNESCO, uznana za jeden z siedmiu cudów Polski w plebiscycie jednego z dzienników, przyciągnęła w ubiegłym roku ponad milion turystów. Środki z Unii Europejskiej na modernizację XVII-wiecznego szybu Regis umożliwią zwiedzanie kolejnych ciekawych tras.
Nie tylko my doceniamy to miejsce, ale i obcokrajowcy. Już w pierwszym kwartale tego roku kopalnię w Wieliczce odwiedziło aż 147 tysięcy gości. To o 9% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Obcokrajowcy stanowili 57% ogółu zwiedzających. Podziemne komnaty podziwiali Brytyjczycy (15 787 osób), Rosjanie (6462 osób), Koreańczycy (4429 osób), Francuzi (4107 osób) i Irlandczycy (4008 osób). Nie zabrakło także Niemców, Hiszpanów, Włochów, a nawet gości z Paragwaju, Papui-Nowej Gwinei, Pakistanu, Nepalu i Gwatemali.
Bilet normalny w szczycie sezonu wynosi 64 zł, można więc nieźle zarobić. Jak wiadomo turystów z Wysp ostatnio nie brakuje. Tanie linie lotnicze, specjalne oferty weekendowe przyciągają jak magnes obcokrajowców.
Kto przyjeżdża? Przyjazdy cudzoziemców do Polski w 2007 roku |
Ogółem 66 207,8 Niemcy 38 102,7 Czechy 7292,1 Ukraina 5443,8 Białoruś 3861,4 Wielka Brytania 548,1 Holandia 362,9 USA 331,0 Włochy 326,7 Francja 258,0 Norwegia 142,4
Źródło: GUS, na podstawie danych Straży Granicznej. Dane za grudzień - doszacowane przez Instytut Turystyki |
Według danych Instytutu Turystyki w 2007 r. nasz kraj odwiedziło 66,2 miliona cudzoziemców. To o 1,7% więcej niż w 2006 r. O 25% wzrosła liczba przyjazdów z Portugalii, Irlandii, Luksemburga, Norwegii, Hiszpanii, Turcji, Estonii i Belgii. Coraz liczniejszą grupę stanowią Szwajcarzy, Anglicy, Włosi, Francuzi, Japończycy czy Australijczycy, gdzie wzrost szacuje się na poziomie 10-25%.
Nadal na pierwszym miejscu są Niemcy (2006 r. - 5,5 mln). Spadek zauważamy wśród sąsiadów: Rosji, Białorusi czy Ukrainy. - W każdym kraju o liczbie turystów decydują sąsiedzi - mówi dr Krzysztof Łopaciński, prezes Instytutu Turystyki. Silna złotówka, wizy to powody, które ograniczają liczbę turystów ze Wschodu. Wejście do Unii Europejskiej spowodowało liczne migracje.
Kiedyś turysta z Ukrainy, otrzymując wizę do Polski, musiał w niej pozostać. Obecnie może podróżować do innych państw Europy. Polska nie jest już krajem docelowym, lecz tranzytowym. W tym wyścigu wyprzedzają nas jednak Czechy i Słowacja. Mają lepiej rozwiniętą bazę noclegową i atrakcyjniejsze ceny.
Gdzie przyjeżdżają?Turyści w Europie zwiedzają większe miasta i kraje śródziemnomorskie. - Warszawa jest najczęściej odwiedzana, ale nie ze względu na atrakcje turystyczne, tylko z powodów biznesowych i dzięki łatwemu dostępowi. Pod względem turystycznym na pierwszym miejscu jest Kraków, potem długo nic... Trójmiasto, Wrocław, a także Łódź - opowiada Łopaciński. W związku z tym nadal głównymi destynacjami są duże miasta. Turysta z Krakowa obowiązkowo odwiedza Wieliczkę, Oświęcim czy Zakopane.
| Okres wakacji to czas wyjazdów i wypoczynku. Nie zawsze jednak nasz urlop przebiega tak jak go sobie wymarzyliśmy. Czasami zamienia się w istny koszmar. Z jakimi praktykami stosowanymi przez biura podróży możemy się spotkać i jak się przed nimi bronić - mówi Konrad Gruner z UOKiK. ______________________________
Obejrzyj wywiad Bankier.TV
|
Będąc w Gdańsku, trafia do Malborka. W Warszawie zobaczy Zamek Królewski, Muzeum Narodowe, a jeśli czas pozwoli, to Żelazową Wolę. W ubiegłym roku 80 tys. osób odwiedziło Polskę, korzystając z usług Orbis Travel - Przygotowana dla cudzoziemców oferta obejmowała 18 tras, na których znajdują się historyczne miasta, atrakcje turystyczne, kulturalne i przyrodnicze - mówi Paweł Lewandowski, dyrektor Centrum Turystyki Przyjazdowej w Orbis Travel.
Co jest modne?Instytut Turystyki podaje, że zmieniły się cele pobytów. W pierwszym kwartale 2007 r. wzrosło znaczenie turystyki biznesowej. Ok. 30% przyjazdów związanych jest z sprawami służbowymi. Zmalał odsetek wizyt w celach turystycznych (do 19%). Nie zmienił się procent odwiedzających krewnych lub znajomych (16%). Więcej było podróży tranzytowych (16%), a mniej przyjazdów na zakupy (11%).
Klient jest coraz bardziej wymagający. Popularna stała się turystyka indywidualna. - Tradycyjne zwiedzanie zabytków w grupie, zgodnie z przygotowywanym programem, powoli odchodzi do lamusa. Taka formuła wycieczki jest jeszcze popularna wśród starszych osób, ale młodsi turyści decydują się coraz częściej na wypoczynek, zwiedzanie w grupie znajomych lub z rodziną, zgodnie z indywidualnie przygotowanym programem - dodaje Lewandowski.
Ile zostawiają?Polska bije konkurencję |
| Specjaliści niemieckiego ADAC, który jest największym klubem automobilowym w Europie, przeprowadzili badanie porównawcze cen w dziesięciu ulubionych destynacjach wakacyjnych Niemców. Okazało się, że Ustka, Międzyzdroje, Sopot, Kołobrzeg i Łeba pobiły europejską konkurencję. Polska jest korzystniejsza cenowo od Chorwacji, Danii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Niemiec, Portugalii, Turcji i Włoch. ADAC przyznało Polsce certyfikat "bardzo korzystnie"(sehr günstig). |
Według badań Instytutu Turystyki przeciętny turysta wydał w ciągu trzech kwartałów 2007 r. ok. 284 dol. na osobę i 72 dol. na jeden dzień pobytu. Średnie wydatki na głowę wyniosły od 110 dol. (Czechy) do 458 dol. (kraje zamorskie) i 475 dol. (Francja). Mniej wydają Amerykanie, Japończycy czy Australijczycy. Wynika to głównie z krótszego pobytu. Kosztowne jest samo zwiedzanie.
Warto wspomnieć o cenach biletów do obiektów. Jednym z najliczniej odwiedzanych miejsc jest Zamek Królewski na Wawelu, który ubiegłym roku odwiedziło 975 tys. osób. Z wystaw na pierwszym miejscu są Reprezentacyjne Komnaty Królewskie, potem Skarbiec Królewski. W sezonie od 1 IV do 31 X bilety kosztują: Reprezentacyjne Komnaty Królewskie: 15 zł (bilet normalny), 8 (bilet ulgowy); Prywatne Apartamenty: 22 zł (bilet normalny), 17 zł (bilet ulgowy). Aby zobaczyć wszystkie atrakcje, trzeba mieć w portfelu więcej niż 60 zł. Trudno powiedzieć, ilu obcokrajowców pozwoliło sobie na taki wydatek. Zweryfikowanie informacji jest problemem, gdyż większość z polskich muzeów nie posiada takich danych.
Przygotowywania do sezonuKraków to nasza chluba i główny cel turystów. Szczególnie popularny wśród Anglików, Hiszpanów, Francuzów i Japończyków. Brytyjskie biura podróży wspólnie z tanimi liniami lotniczymi już wiedzą, gdzie znajduje się żyła złota. Modne stały się weekendy w stolicy Małopolski. Według danych z Urzędu Miasta szacunkowa liczba turystów w Krakowie w 2007 r. to 6 800 000 osób. Blisko 10-procentowy wzrost w porównaniu z rokiem ubiegłym. Miasto przygotowuje się pełną parą do sezonu.

Do 16 maja były przeprowadzone szkolenia w języku angielskim z informacji turystycznej dla pracowników Straży Miejskiej i Policji. Ponadto na stronie internetowej Magicznego Krakowa rusza akcja Please come in, we do speak English here, w której reklamowane będą krakowskie lokale, sklepy, biura, punkty usługowe, gdzie turysta może liczyć na obsługę w języku angielskim. Ci przedsiębiorcy otrzymają specjalną informacyjną naklejkę.
PerełkiJeśli obcokrajowiec chce uczestniczyć w inscenizacji dawnego życia, biesiadzie rycerskiej czy wielkiej imprezie, jaką jest "Oblężenie Malborka" (miasto oblega wówczas 120 tys. osób), uda się do słynnego zamku krzyżackiego. Dodatkową atrakcją jest spektakl "Światło i dźwięk". Mimo że powstał on 30 lat temu, zainteresowanie jest tak wielkie, że muzeum zainwestowało w nowoczesną instalację cyfrową i nagłośnienie JBL. Liczby mówią same za siebie. W 2007 r. Zamek w Malborku odwiedziło 550 tys. osób, z czego zagraniczni turyści stanowią prawie 30% łącznej liczby zwiedzających.

Największą grupą są Niemcy. Bilet normalny to wydatek rzędu 30 zł. Lista hitów polskiej turystyki jest oczywiście dłuższa. Oprócz Starego Miasta w Krakowie z Wawelem, Zamku w Malborku, kopalni w Wieliczce do najpopularniejszych miejsc należą: Stare Miasto w Warszawie, zespół staromiejski Torunia, Zamość - renesansowe miasto czy Białowieski Park Narodowy. Te miejsca przyciągają, gdyż znajdują się na Liście Dziedzictwa Światowego UNESCO. Żaden turysta nie chce ominąć takich klejnotów.
Jak nas widzą?Po długim weekendzie majowym większość myśli o zbliżających się wakacjach. Kiedy Polacy planują wyjazdy do ciepłych krajów, fala odwiedzających z Anglii, Niemiec czy Włoch dociera Krakowa. Na warszawskiej starówce też zaczyna być tłoczno. - Musicie być bardzo dumni, że jesteście Polakami - mówi emerytowana pielęgniarka Adrienne z Lincolnshire. Jest zaskoczona, kiedy patrzy na Stare Miasto.- Nie mogę uwierzyć, że odbudowaliście wszystko z niczego - dodaje. Przyjechała do Warszawy z grupą znajomych. W jej rodzinnym mieście jest dużo Polaków, którzy przekonali ją do wyjazdu. Wczoraj byli w Niemczech, a jutro udają się do Krakowa, potem do kolejnych krajów bałtyckich. Polubili naszą kuchnie i gościnność. Zapewniają, że jeszcze tu wrócą.
Joakim, 22-letni student z Norwegiim w Polsce jest po raz drugi. Pierwszym miejscem był Kraków. Teraz przyjechał do Warszawy.
- Słyszałem wiele negatywnych opinii o stolicy. Mówiono mi, że jest brzydka i bardzo zabetonowana. Sprawdziłem na własne oczy i wcale tak nie uważam - mówi. - Warszawa to piękne miasto, a Polki to ładne dziewczyny - uśmiecha się.
Razem z kolegami planują już kolejną wyprawę do krajów bałtyckich. Niektórzy nie mają czasu na wypoczynek, gdyż w stolicy są służbowo. Marko z Belgradu właśnie ma przerwę w konferencji i zwiedza miasto - Ludzie są bardzo mili, ale czasem jest problem w komunikacji. Dużo osób nie mówi po angielsku. Na szczęście serbski ma wiele podobnych słów do polskich - opowiada. Następnym miejscem, jakie odwiedzi, będzie Kraków. Żałuje, że konferencja trwa tylko 3 dni.
Anna Sołoninko