Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Służba zdrowia przy okrągłym stole

06:00 15.07.2008

Międzynarodowa konferencja "Rola europejskiego i krajowego dialogu społecznego w przekształceniach sektora zdrowotnego"

Opiekę zdrowotną, zarówno w Polsce, jak i w Europie, czeka - zdaniem ekspertów - prawdziwa rewolucja wymagająca współpracy wszystkich zainteresowanych stron. Uczestnicy konferencji zorganizowanej przez Konfederację Pracodawców Polskich, poświęconej roli europejskiego i krajowego dialogu społecznego w przekształceniach sektora zdrowotnego, nie mieli wątpliwości, że porozumienia wypracowane przez partnerów społecznych są kluczem do racjonalizacji systemu.

Na pytanie, jak posługujemy się tym narzędziem na polskim podwórku, padały różne odpowiedzi. - Dialog społeczny w ramach białego szczytu przyniósł ważny krok do przodu: uznanie, iż obecne formy organizacyjne ZOZ-ów nie przystają do realiów i wymagają zmian - powiedział Adam Fronczak, wiceminister zdrowia.

- Dialog społeczny opiera się na właściwej diagnozie i precyzyjnym określeniu stron biorących udział w dyskusji. Tymczasem w naszej ochronie zdrowia brakuje nawet diagnozy, na którą zgodziliby się wszyscy zainteresowani - ocenia Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej.

Zgoda buduje

Godfrey Perera, sekretarz generalny Europejskiego Stowarzyszenia Szpitali i Pracodawców Ochrony Zdrowia (HOSPEEM), nie ukrywa, że nadchodzi czas istotnych dla ochrony zdrowia zmian. Wymuszają je zarówno rosnące wymagania pacjentów, jak i nowoczesne technologie medyczne. Realia europejskiej opieki zdrowotnej nie są jednak łatwe i stanowią jedną z najważniejszych kwestii politycznych wszystkich niemal krajów UE, którym brakuje środków na wymianę starego sprzętu medycznego oraz wyjście z przestarzałych metod pracy i organizacji.

- Sektor prywatny pomaga wprawdzie rozładować kolejki w szpitalach, co dobrze widać na przykładzie Wielkiej Brytanii, jednak największy ciężar spoczywa wszędzie na publicznej ochronie zdrowia, która musi przetrwać kryzys - podkreśla sekretarz generalny HOSPEEM. - Sytuacja wymaga dialogu społecznego, a przede wszystkim ustabilizowanych relacji pomiędzy związkami zawodowymi i pracodawcami. Brak tej stabilizacji oznacza bankructwo wielu szpitali, które trzeba było zlikwidować właśnie na skutek złego zarządzania.

Do 2007 r. w "starych" krajach UE zamykano około 300 lecznic rocznie, podczas gdy zapotrzebowanie na łóżka bynajmniej się nie zmniejszyło. Pytanie, jak będzie pod tym względem wyglądał rok 2008?

Jackie Morin, dyrektor Departamentu Dialogu Społecznego Dyrekcji Generalnej do spraw Zatrudnienia, Spraw Społecznych i Równości Szans Komisji Europejskiej, jest zdania, że partnerzy społeczni mogą nie tylko konsultować i opiniować, ale przede wszystkim brać udział w rozwijaniu norm, ponieważ każdy z nich zna najlepiej własne pole działania. Teza ta znalazła już potwierdzenie w praktyce: na szczeblu europejskim istnieje obecnie 36 branżowych komitetów sektorowych, a wśród nich dynamiczny, działający od 2006 r., Komitet Dialogu Społecznego Szpitali zajmujący się m.in. finansowaniem, nowymi technologiami i mobilnością pracowników.

Europejskie forum

- Dialog społeczny na poziomie europejskim powoduje, że partnerzy lepiej poznają stawkę w grze - uważa Jackie Morin. - Kontakty międzynarodowe dają możliwość waloryzacji doświadczeń krajowych, wymiany dobrych praktyk i określenia kierunków działania w przyszłości. Warto jednak podkreślić, że europejski dialog społeczny ma sens tylko wówczas, gdy efektywnie toczy się na szczeblu krajowym, a jednocześnie są tam przyjmowane rozwiązania wykute na szczeblu europejskim. Trzeba też pamiętać, że dialog nie jest panaceum na wszystko. Istnieją kwestie, w których partnerzy społeczni nie są w stanie osiągnąć porozumienia. Pozostaje tylko przyjąć ten fakt do wiadomości.

Zdaniem Tamary Goosens z Departamentu Zdrowia i Spraw Społecznych Europejskiej Federacji Publicznych Związków Zawodowych (EPSU), instytucja dialogu społecznego ma szczególne znaczenie w przypadku spraw pracowniczych, międzynarodowej mobilności pracowników, problemów związanych ze starzeniem się kadr oraz z ich umiejętnościami w zakresie najnowszych technologii medycznych. Do młodego, bo trwającego dopiero od półtora roku, dialogu społecznego EPSU przygotowywała się od co najmniej dziesięciu lat.

W grudniu 2007 r. Federacja opublikowała deklarację na temat sytuacji w sektorze zdrowotnym, w której zachęca partnerów społecznych do współpracy i inwestycji w ochronę zdrowia.

- Uważnie przyglądamy się nowym krajom UE, celem jest jednak działanie na płaszczyźnie Europy jako całości - informuje Tamara Goosens. - Chodzi o stworzenie europejskiego forum zdrowia służącego wymianie doświadczeń, pomocy w rozwiązywaniu problemów, wzmocnieniu związków zawodowych oraz osiągnięciu realnego wpływu na europejskie procesy legislacyjne.

Publiczne i niepubliczne

Marcus Schneider, niemiecki ekspert, dyrektor BASYS, przekonywał, że istotną rolą dialogu społecznego jest wypracowanie stanowiska w sprawie struktury własności szpitali w Europie. Coraz istotniejsza staje się bowiem odpowiedź na pytanie, czy ważny jest podział lecznic na publiczne i niepubliczne, czy też, nie wchodząc w tę kwestię, należy zwiększyć nakłady na szpitale w ogóle.

Europejski rynek ochrony zdrowia jest ogromny:

- Działa na nim 14,5 tys. lecznic dysponujących liczbą 2,9 mln łóżek i armią 5,2 mln pracowników
- Charakteryzuje go także duże zróżnicowanie pod każdym względem. W Niemczech na 100 tys. mieszkańców przypadają aż 4 szpitale, podczas gdy np. w Szwecji tylko 1.
- Szacuje się, że blisko połowa europejskich placówek lecznictwa zamkniętego, tj. około 7 tys., to lecznice niepubliczne, zarówno stricte prywatne, nastawione na generowanie zysku, jak i non profit.
- Np. spośród ponad 3 tys. niemieckich szpitali około 1 tys. stanowią jednostki niepubliczne.
- Dzięki temu pluralizmowi szpitale uczą się nawzajem od siebie, wzmacnia on także konkurencję - uważa Marcus Schneider. - W lecznicach publicznych już stosuje się metody zarządzania przeszczepione z sektora prywatnego, wiele sfer zaczyna się nawzajem przenikać. Różnorodność rodzi jednak również problemy. Trzeba rozstrzygnąć wiele kwestii, np. jak monitorować jakość i jak rozwiązać sprawę kształcenia kadr, które - póki co - pozostają po stronie publicznej, podczas gdy sektor niepubliczny spija tylko śmietankę.

Zdaniem eksperta z BASYS, pozytywne tendencje sprzyjające rozwojowi dotyczą obecnie głównie sektora prywatnego, który szybciej wdraża nowe technologie medyczne, łatwiej radzi sobie ze zdobywaniem i utrzymaniem pracowników i korzysta z ograniczania wydatków w publicznej ochronie zdrowia.

Lekarzu, zostań w kraju!

Dialog społeczny w coraz większym stopniu dotyczy sytuacji kadrowej w sektorze zdrowotnym, tj. kształcenia oraz migracji lekarzy i pielęgniarek, którzy wyjeżdżają nie tylko z Polski, ale także z krajów "starej" Unii.

Hakan Petersson, dyrektor Urzędu Władz Regionu Kalmar w Szwecji, forsuje opinię, iż każdy z krajów członkowskich sam powinien stworzyć warunki zapewniające własne kadry medyczne. Szwecja ma obecnie około 28 tys. lekarzy, 11 tys. studentów zaczyna każdego roku studia na medycynie, a około 2 tys. studentów wyjeżdża na studia medyczne do Polski, Danii i na Węgry. Mimo to w niektórych regionach brakuje lekarzy, głównie pediatrów, a wzrost popytu na ich usługi utrzymuje się na poziomie 1% rocznie.

- Zadaniem szwedzkiego rządu jest zatem wsparcie akademii medycznych w taki sposób, aby były one w stanie szkolić większą liczbę absolwentów - podkreśla dyrektor Petersson. - Już od 2008 r. będzie o 50 miejsc więcej na studiach medycznych, ale to na razie zbyt mało. Rekrutacja lekarzy zagranicznych będzie tak czy inaczej potrzebna, ale na pewno nie na skalę masową, jak w przypadku Wielkiej Brytanii. Chodzi jedynie o drobne uzupełnienia, nie tylko w pediatrii, ale również w psychiatrii i opiece podstawowej. Swego czasu próbowaliśmy rozmawiać na ten temat z przedstawicielami regionu pomorskiego w Polsce, ale nic z tego nie wyszło.

Odbijamy piłeczkę...

- Rozmowy ze szwedzkim partnerem sprowadzały się do próby drenażu polskiej strony - ocenia Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych. - Zaproponowaliśmy ze względu na bliskość obu krajów, aby to nie polscy lekarze leczyli w Szwecji, ale aby szwedzcy pacjenci korzystali z usług polskich szpitali. Propozycja przeszła bez echa.

Iwona Bączek
Źródło: Rynek Zdrowia
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy