I stanie się JGP
06:00
16.07.2008
Po wdrożeniu systemu Jednorodnych Grup Pacjentów (JGP) można oczekiwać wzrostu o około 12% w zakresie finansowania lecznictwa szpitalnego - uważa prezes NFZ Jacek Paszkiewicz. - Nowy system rozliczeń wprowadzamy 1 lipca, choć początkowo zapowiadaliśmy termin 1 maja. Zdecydowaliśmy się na to małe opóźnienie ze względu na pilotaż realizowany w 42 szpitalach klinicznych, wojewódzkich i powiatowych, a także niepublicznych.
Szef Funduszu podczas konferencji prasowej poinformował także, że do szpitali trafi wkrótce 1,3 mld zł, a w dalszych miesiącach br. kolejne 1,5 mld.
Dodatkowe środki wiążą się ze zmianą planu finansowego na 2008 r., która wynika z kolei z podziału nadwyżek budżetowych za rok 2007.
Okres przejściowy do końca września
- Wyniki pilotażu wskazują, że największym zagrożeniem jest obecnie sprawozdawczość szpitali, a głównie niedoskonałości w kodowaniu procedur ICD-9 i ICD-10. Niektóre lecznice sprawozdają tu zaledwie na poziomie 40%, inne z kolei radzą sobie w ponad 90% i już w tej chwili są przygotowane do JGP. Pewne zagrożenia dotyczą również sfery informatyki - przyznał Jacek Paszkiewicz.
To główne powody, dla których NFZ zdecydował się na trzymiesięczny okres przejściowy. W lipcu, sierpniu i wrześniu system JGP będzie już obowiązywał, ale w przypadku pojawienia się błędów w kodowaniu dyrektor szpitala będzie mógł, po wcześniejszym złożeniu wniosku do właściwego oddziału Funduszu, przedstawić rachunek do 1/12 swojego kontraktu w dowolnym systemie rozliczeniowym. Ma to zapewnić nieprzerwany dopływ środków do lecznic. Rozpoczynają się także szkolenia warsztatowe dla pracowników statystyki szpitalnej, którzy, jak zauważa prezes Paszkiewicz, muszą mieć świadomość, że od ich kodowania zależą teraz przychody placówki.
Każdy coś zyska?
Wiceprezes NFZ odpowiedzialny za wdrożenie nowego systemu, Jacek Grabowski, podkreśla, że Fundusz niczego nie zmienia w zakresie sprawozdawczości. Oczekuje jedynie poprawności zgodnej ze światowymi standardami. Oznacza to, że kodowanie trzeba wykonać na 4, a nie na 3 znakach, ponieważ wymagają tego międzynarodowe procedury ICD-10.
- W JGP mamy 492 grupy w 16 sekcjach powiązanych anatomicznie i fizjologicznie - wyjaśnia Jacek Grabowski. - Każda grupa obejmuje około 300 przypadków, a w sytuacji trudnych, skomplikowanych zdarzeń incydentalnych wyrażana będzie indywidualna zgoda i przedstawiana odrębna wycena.
Niezależnie od JGP, będziemy płacić za OIT, urazy wielonarządowe oraz osobodni przy długich pobytach, np. w leczeniu oparzeń czy w neonatologii. Naczelna zasada brzmi: nikt na tym nie straci.
Jedni zyskają więcej, inni mniej, ale strat nie będzie.
Zadowoleni po pilotażu
Kazimierz Turkiewicz, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego im. dr. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy, którego placówka wzięła udział w pilotażu JGP, apeluje do kolegów dyrektorów: strach ma wielkie oczy - będą większe środki...
- Na 84% świadczeń poprawnie zakodowanych w nowym systemie rozliczeniowym odnotowaliśmy 5% wzrostu przychodów - mówi dyrektor Turkiewicz. - Okazało się, że nad kodowaniem pozostałych 16% musimy jeszcze popracować, ale wszystko jest do zrobienia. Jednorodne Grupy Pacjentów nie są groźne. Są po prostu bardziej mobilizujące. Bydgoski szpital jest wielką placówką: ma 23 kliniki, 3 oddziały, 924 łóżka, 4 zakłady diagnostyczne i 30 poradni specjalistycznych.
Rocznie hospitalizuje 36 tys. pacjentów i udziela 200 tys. porad.
Liczba bardzo drogich procedur wysokospecjalistycznych, których faktyczny koszt nie zawsze pokrywa się ze środkami z Funduszu, jest olbrzymia.
- JGP oznaczają przejście na właściwy poziom finansowania - dodaje Kazimierz Turkiewicz. - Ale warunkiem jest dobre kodowanie, gdyż błędy mogą oznaczać duże różnice w wycenie.
Z wyników pilotażu zadowolony jest również Krzysztof Tuczapski, prezes zarządu Zamojskiego Szpitala Niepublicznego Sp. z o.o. Lecznica ma 10 oddziałów i 273 łóżka.
- W kwietniu okazało się, że choć gruper wyrzucił nam blisko 50% świadczeń, JGP dają nam finansowanie o 11% większe - wyjaśnia. - Strach pomyśleć, co będzie, jak lepiej opanujemy kodowanie...
Zdaniem prezesa Tuczapskiego, nowy system rozliczeniowy oznacza uszczelnienie publicznych wydatków na ochronę zdrowia: zmusza do dokładnego liczenia kosztów i mobilizacji kadry do efektywności, w tym do rzetelnego ewidencjonowania świadczeń.
Dobre strony JPG dostrzega też po pilotażu Jerzy Gryglewicz, zastępca dyrektora ds. klinicznych Instytutu Reumatologii w Warszawie.
- System daje dobre powiązania procedur z ICD-10, co pozwala urealnić ich rzeczywiste koszty - mówi Jerzy Gryglewicz. - Wymagana przez JGP efektywność zmusza także do zmian w organizacji pracy, np. do odciążenia kadry medycznej od czynności biurokratycznych. Jacek Grabowski podkreśla, że konieczność wskazania w rozliczeniach na konkretne procedury wyeliminuje "twórcze" podejście niektórych szpitali do rozliczeń z płatnikiem. Trudno będzie np. wykazać leczenie stopy cukrzycowej w ramach czterodniowej hospitalizacji, co często zdarza się wielu lecznicom.
Obawa przed chaosem
W środowisku menedżerów placówek medycznych nie brakuje oczywiście obaw dotyczących głównie terminu i sposobu przygotowania wdrożenia JGP.
Za przełożeniem terminu wprowadzenia tego systemu oficjalnie opowiedziało się m.in. Stowarzyszenie Menedżerów Opieki Zdrowotnej (STOMOZ) oraz szefowie szpitali klinicznych na Mazowszu. Rzecznik NFZ Edyta Grabowska uspokaja, że Fundusz nie planuje "cięć chirurgicznych": - JGP będą wprowadzane miękko, z zachowaniem okresu przejściowego. Wciąż jeszcze trwają konsultacje, jak długo ma on trwać i na czym mają polegać kompromisy, które ułatwią świadczeniodawcom przystosowanie się do nowych wymagań bez zaburzeń w rozliczeniach z Funduszem.
- Szpitale specjalistyczne boją się nowego sytemu. Placówki kliniczne z terenu Mazowsza wystosowały w sprawie JGP list do ministra zdrowia z prośbą o odłożenie terminu wprowadzenia systemu, ponieważ placówki nie są przygotowane na przyjęcie go. Jednak ogólnie rzecz biorąc, nie jesteśmy przeciwni JGP - powiedział Rynkowi Zdrowia Maciej Piróg, dyrektor Centrum Zdrowia Dziecka.
- Jednak wprowadzenie systemu w połowie tego roku może spowodować chaos w szpitalach. Nawet te, które są w dobrej kondycji, mogą być narażone na straty - dodał dyrektor Piróg. - Dyrektorzy boją się nowości, ale determinacja Funduszu jest silniejsza niż ich obawy - podkreśla prezes Grabowski.
- Od tego wyroku nie ma odwołania.
Stowarzyszenie Menedżerów Opieki Zdrowotnej zaproponowało, aby czas od lipca do grudnia 2008 r. wykorzystać na "edukację świadczeniodawców w zakresie JGP" - czytamy we wniosku STOMOZ skierowanym 20 maja 2008 r.
do prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza.
Źródło:
