Nowe elektrownie nie dzięki giełdzie, lecz podwyżkom cen
07:09
24.07.2008
Według naszych informacji doradca prywatyzacyjny Polskiej Grupy Energetycznej rekomenduje Ministerstwu Skarbu zmianę kolejności wprowadzania spółek na giełdę - najpierw miałaby zadebiutować Polska Grupa Energetyczna (PGE), a dopiero później Enea.
Porażka Enei
- Przygotowania do oferty PGE idą zgodnie z pierwotnym harmonogramem. Decyzja należy jednak do właściciela. Będzie musiał uwzględnić m.in. sytuację na rynku, stan przygotowań obu transakcji i terminy innych planowanych ofert prywatyzacyjnych. Rozmawialiśmy o tym z przedstawicielami resortu skarbu - przyznaje Karol Półtorak, dyrektor w firmie UniCredit CAIB, która jest doradcą prywatyzacyjnym PGE.
Według deklaracji składanych przez zarząd Enei i przedstawicieli Ministerstwa Skarbu Państwa spółka miała wejść na giełdę najpierw w I kwartale 2008 r., potem w maju, później w lipcu, a teraz mówi się o debiucie w październiku. To opóźnienie powoduje, że przygotowania Enei do debiutu giełdowego już są oceniane jako porażka i zaczynają się nakładać z planowanym terminem debiutu PGE.
- To miał być pilotażowy, wzorcowy projekt prywatyzacji w energetyce, ale się nie udał, bo był robiony na tempo. To jest porażka firmy i Ministerstwa Skarbu - mówi proszący o zachowanie anonimowości menedżer jednej z firm doradczych.
W opinii naszych rozmówców ostatnie przesunięcie terminu debiutu wcale nie wynikało z dekoniunktury na giełdzie, lecz było podyktowane problemami z wyceną Enei i akceptacją tej wyceny przez zarząd. Grupa, której udział w rynku produkcji energii szacowany jest na około 8-10 proc., a w rynku sprzedaży na około 14 proc., była ostatnio - według naszych źródeł - wyceniana aż dwa razy. Raz przez Credit Suisse na potrzeby publicznej emisji akcji, której wartość jest oceniania na 2-3 mld zł, a drugi raz przez Ernst & Young na potrzeby wyceny akcji w związku z planowanym częściowym ich umorzeniem w celu wypłaty ekwiwalentu pracownikom elektrowni Kozienice, którą kontroluje Enea.
PGE przygotuje grunt
Zadaniem pierwszeństwa debiutowi PGE, który może nastąpić w połowie listopada, przemawia choćby to, że jako spółka o dużym udziale w rynku produkcji energii może się sprzedać korzystniej niż Enea i stać się dobrym punktem odniesienia dla publicznej sprzedaży akcji innych firm energetycznych. Jednak dla Enei dalsze odkładanie debiutu jest ryzykowne.
- Nie ma sensu odkładanie debiutu Enei. Im szybciej wejdzie na giełdę, tym szybciej będzie mogła pozyskać pieniądze na inwestycje w wytwarzanie energii - mówi nasz rozmówca z firmy doradczej.
Jakie mogą być konsekwencje odłożonego debiutu dla Enei? Jakie są korzyści z giełdy i prywatyzacji dla spółek energetycznych? Czy wpływy z publicznych emisji akcji będą decydujące dla inwestycji w energetyce?
Ireneusz Chojnacki
Więcej: Gazeta Prawna 24.07.2008 (144) - str. 4
Źródło:
