Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Trudny żywot kobiety na stanowisku

16:00 25.07.2008

Jeśli kobiety chcą w tych strukturach funkcjonować, a tym bardziej pełnić istotne funkcje, zaczynają udawać mężczyzn, wzmacniać w sobie męskie cechy i je eksponować, tak aby pozyskać akceptację męskiej większości.

Jeśli kobieta, wchodząc w strukturę zarządczą, pozostanie kobietą, będzie odstawać jak kwiatek przy kożuchu, nie będzie pasować, otaczający ją mężczyźni będą próbowali deprecjonować zasadność jej decyzji i w ogóle jej pozycji w organizacji. Kobiety bardzo powoli zdobywają swoje miejsce w szeregach kadry menedżerskiej, w wielu przypadkach kosztem rezygnacji, a przynajmniej tłumienia swojej kobiecości. Mężczyźni na ogół chętnie flirtują z kobietami, ale o interesach rozmawiają z mężczyznami dzielącymi fundamentalnie podobne postrzeganie świata.

Człowiek jest istotą na tyle skomplikowaną, że okres dojrzewania do samodzielności, a co za tym idzie, i koniecznej w tym okresie opieki nad nim, jest długi. Pojawiła się w związku z tym potrzeba, by ktoś wypełnił tę funkcję opiekuńczą, wymagającą specjalnych predyspozycji i umiejętności. Ta funkcja przypadła kobiecie, rozwijając w niej szczególnie cechy takie jak: odczytywanie emocji, empatię, cierpliwość i wytrwałość. Mężczyzna miał głównie polować i bronić rodzinnego gniazda, co czyniąc, z czasem rozwinął cechy konieczne do tych czynności.

Ogólnie rzecz biorąc, jest silniejszy fizycznie, ma lepszą orientację przestrzenną, jest sprawniejszy w postrzeganiu związków przyczynowo-skutkowych. To mężczyźni byli aktywni poza rodziną, to oni nawiązywali zewnętrzne kontakty. Byli tymi, którzy budowali relacje i struktury biznesowe oraz tymi, którzy zarządzali zespołami zadaniowymi, które z czasem przekształciły się w firmy i organizacje państwowe; ustalali w ten sposób swoją pozycję siły. I nadal to robią.

Co zatem powinny robić kobiety, które chcą nie tylko funkcjonować w strukturach organizacyjnych, ale zajmować w nich znaczące pozycje, nie tracąc swojej kobiecości? W strukturach, które istnieją, jest to co najmniej bardzo trudne zadanie zarówno z przyczyn wymienionych wyżej, jak i ze względu na obawę mężczyzn o utratę pozycji siły. Wprowadzenie, w zdominowaną przez mężczyzn organizację, kobiety, osoby o innych poglądach niż dominujące w organizacji, wywoła opór jej aktualnych członków, prowadząc do napięć i jednej z poniższych sytuacji:

1. Organizacja ulegnie zmianie, przyjmując poglądy nowej osoby - jest to prawdopodobne, aczkolwiek bardzo trudne i bolesne dla wielu osób, kiedy kobieta ma niepodważalną siłę formalną, na przykład staje się właścicielem firmy. Wtedy pracownicy mają wybór: albo odejść, albo się dostosować. Dla wielu może być to realnie nieosiągalne ze względu na ich skostniałą postawę.

2. Kobieta ulegnie zmianie, przyjmując dotychczasowe zachowania i strategie działania, co jest w dużym stopniu równoznaczne z utratą kobiecości.

3. Pojawi się kompromis, tyle że przeważnie organizacja wykazuje większą siłę i ustępstwa w większym stopniu są po stronie kobiety.

Żyjemy w gospodarce wolnorynkowej i cieszymy się znacznymi swobodami obywatelskimi, które głoszą równość praw i zasad dla obu płci. Kobiety z powodzeniem mogą tworzyć własne firmy, własne organizacje. Lub wchodzić w słabsze. Im słabsza struktura i im silniejsza osobowość nowego lidera, którym może być kobieta, tym większa możliwość wprowadzenia nowego systemu, nowego modelu zarządzania. Zmiana starego na nowe prawie zawsze jest trudna, chyba że stare jest tak marne, że każda zmiana jest zapowiedzią poprawy.

W krajach rozwiniętych możliwości realizowania własnych potencjałów są coraz bardziej wyrównane. Stare mechanistyczne formy zarządzania twardą ręką ujawniają swoje słabości ze względu na coraz większą świadomość społeczną i poczucie własnej wartości jednostki. Coraz większą wagę przypisuje się zarządzaniu zasobami ludzkimi z uwzględnieniem potrzeb poszczególnych jednostek, a w tym kobiety są sprawniejsze. Nawet w zdominowanych przez mężczyzn organizacjach działami personalnymi bardzo często kierują kobiety.

Kobiety mają zdolność zarządzania poprzez pozytywną motywację. Nie mogąc wygrać z mężczyznami siłą, wypracowały sobie zdolność zarządzania poprzez ukazywanie możliwej do pozyskania nagrody w zamian za zrealizowanie określonego zadania. Taka motywacja jest znacząco bardziej konstruktywna i przyjazna, daje lepsze efekty i coraz bardziej ujawnia się jej potrzeba w zarządzaniu organizacjami. Czasy motywacji poprzez kary mijają, aczkolwiek myślę, że nigdy nie stanie się ona zbędna, ale zmniejsza się proporcja jej efektywnego stosowania.

Kobiety potrafią wykazać większe zrozumienie dla potrzeb innych i mają tendencję do budowania długotrwałych relacji, co oczywiście służy każdej organizacji, zmniejszając koszty wynikające z fluktuacji kadr. Kobiety na ogół mają większa elastyczność w ustalaniu kompromisu. Osobiście wolę pracować z kobietami. Są bardziej lojalne, bardziej się przywiązują do miejsca pracy, dbają o nie. Ich zaangażowanie wynika więcej niż z jednego powodu.

Kobiety cenią sobie pozyskaną pracę i pragną ją utrzymać, wykazują niechęć do zmiany miejsca pracy i aby temu zapobiec, przykładają się do tego, co robią. Mam wrażenie, że kobiety w dużym stopniu pozyskują satysfakcję z wywołania poczucia satysfakcji u innych, co wspaniale usprawnia działania zespołowe i pobudza do coraz większego zaangażowania.

Często w przypadku kobiet mówi się o intuicji (dla mnie jest to zdolność do pozaracjonalnego kojarzenia faktów), ale intuicję mają zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Jedni i drudzy wykazują przewagę swoich intuicji w obszarach ich zainteresowań i naturalnych predyspozycji oraz życiowego doświadczenia. Kobiety na ogół wykazują duże zaangażowanie intuicji w podejmowaniu decyzji, podczas gdy mężczyźni chętniej kierują się racjonalnym myśleniem, do którego zostali wdrożeni poprzez wykształcenie i preferencję tego podejścia w biznesie.

Znam jednak powiedzenie ukute przez kobiety, że mężczyźni czują, że myślą, i myślą, że czują. Kobieca intuicja, szczególnie, jeśli jest poparta życiowym doświadczeniem, często się sprawdza w ocenie relacji interpersonalnych i stanów emocjonalnych. Intuicji warto słuchać, bo nie bierze się ona znikąd. Intuicja, czy to u kobiety, czy u mężczyzny, jest tym lepsza, im mamy głębszą wiedzę i więcej doświadczeń.

Gdy intuicja w jakiejś sytuacji mówi nam "uważaj" i my to słyszymy, oznacza to, że kiedyś w życiu zdarzyło nam się coś podobnego. Możemy tego nie pamiętać, ale podświadomość podpowiada nam negatywny wynik. Intuicja sama w sobie jest jednak niebezpieczna. Jej skuteczność uzależniona jest od umiejętności analizowania tego, co nam się w życiu zdarzyło. Kobiety mają większą zdolność odczytywania sygnałów dotyczących atmosfery zdarzenia, jakichś niejasnych relacji. Wyczuwają nastroje i stany emocjonalne. Oczywiście, można to w pracy odpowiednio spożytkować.

Wspomniałem, że kobiety mają zdolność do odczytywania emocji, ale trzeba dołączyć do niej jeszcze inteligencję rozumianą jako zdolność do wysnuwania odpowiednich wniosków. Chodzi o to, żeby nie tylko wyczuć, ale także odpowiednio zareagować, czyli wiedzę o emocjach przełożyć na reakcję, na życie, na działanie. Jedne kobiety zrobią to lepiej, inne gorzej. Podobnie jak mężczyźni. Tutaj nie widzę szczególnej różnicy. Efektywna komunikacja interpersonalna jest sztuką, której można i należy się uczyć, ona nie przychodzi sama z siebie w mistrzowskiej formie. Mistrzami są ci, którzy się w niej specjalizują.

Jeśli chodzi o różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami w miejscu pracy, to zauważa się je również w podejściu do sytuacji konfliktowych. Mężczyzna jest silniejszy, dlatego jego piekło w miejscu pracy jest bardziej agresywne. Słabsza fizycznie kobieta nauczyła się inaczej wywierać wpływ. Nazwijmy to manipulowaniem. Kobiety wypracowały sobie taką zdolność - potrafią pozyskiwać to, co chcą, nie poprzez wykorzystanie siły, tylko kusząc i uwodząc.

Zarówno kobiety, jak i mężczyźni potrafią być bardzo konfliktowi, aczkolwiek ujawnia się to w różny sposób. Mężczyźni walczą częściej, ujawniając fizyczną agresję, a kobiety - snując intrygi. Kobiece strategie rozgrywania sytuacji konfliktowych mogą powodować poważne zakłócenia w zespole, na przykład wtedy, kiedy kobiety, zamiast tworzyć zespół, zaczynają konkurować w swój kobiecy sposób, czyli "podgryzać korzonki". Postępują tak, bo nie mając fizycznej siły, nie "biją się" otwarcie. Używamy tych umiejętności, w które zostaliśmy wyposażeni przez naturę. Jednak konfrontacyjne rozgrywanie konfliktów jest destrukcyjne bez względu na to, czy jest realizowane poprzez strategie męskie czy kobiece.

O kobietach można powiedzieć wiele dobrego, w tym to, że chętniej chcą się uczyć. Od lat obserwuję, że na nasze szkolenia przychodzi znacznie więcej kobiet niż mężczyzn. I to właśnie one zadają więcej pytań. Mężczyźni rzadziej się angażują i mniej pytają, bo wydaje im się, że muszą wszystko wiedzieć, że nie mogą się przyznać, że nie wiedzą. Kobiety są bardziej otwarte i systematyczne, dzięki czemu szybciej się uczą, a do tego wykazują większą cierpliwość i systematyczność, które to cechy również wspierają proces pozyskiwania wiedzy i umiejętności.

Moje przekonanie jest też takie, że kobiety są bardziej odpowiedzialne, co w pracy bez wątpienia jest znaczącym atutem, bo bez odpowiedzialności nie można efektywnie zarządzać. Największą korzyść przyniosłoby, gdyby dwie strony (mężczyźni i kobiety) stworzyły dobry zespół. Chodzi o to, żeby spożytkować naturalne cechy oraz umiejętności.

Na razie, niestety, nie przychodzi mi na myśl ani jedna kobieta, która pracowałaby w biznesie na wysokim stanowisku i pozostałaby kobieca. Myślę, że taka kobieta-facet to formuła przejściowa. To są istoty, które torują drogą. Przypuszczam, że kobiety, które się przez to przebiją, z czasem będą eksponować coraz więcej kobiecych cech. I w końcu zaczną stawiać swoje prawa i warunki.

Tak w ogóle praca jest nieludzką rzeczą. Pracując w organizacji, jesteś trybikiem w maszynie, musisz kręcić się jak cała reszta. Dotyczy to zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Wydaje mi się, że dokonujemy podziału w oparciu o nieefektywne kryteria. Znacznie lepszą strategią jest dokonać analizy swoich przewag i odpowiednio je wykorzystać, podejmując się takich działań, w których one ujawnią swoją siłę.

Myślę, że walka o samostanowienie i władzę dopiero się zaczyna i będzie przybierać na sile. Radziłbym kobietom popracować nad wpływaniem na mężczyzn. Skoro nie mogą tego zrobić poprzez fizyczną siłę, co jest pozytywnym ograniczeniem, niech wykorzystają swoją sprawność wywierania wpływu poprzez kobiecość wspartą wiedzą w obszarach, w których czują się najlepiej, a gdzie mężczyźni wykazują słabość. Takimi obszarami są na przykład: szeroko rozumiana edukacja, prace o dużym składniku umiejętności interpersonalnych, opieka medyczna i społeczna.

Nie czeka je łatwa droga, bo mężczyźni nie chcą oddać władzy. Władza jest jak narkotyk. Moim zdaniem wręcz konieczne jest, aby kobiety doszły o władzy, szczególnie tam, gdzie mają ku temu specjalne predyspozycje. Kobieta jest istotą troszczącą się, mężczyzna - zwierzęciem eksploatacyjnym. Konieczne jest, moim zdaniem, aby zmieniła się filozofia życia. Byłoby lepiej dla wszystkich, aby do głosu doszła kobieca koncepcja myślenia i postrzegania świata, w której nad walką przeważa macierzyńska troska.

Grzegorz Rogala
Źródło: Nowoczesna Firma
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy