Jeśli zaś sytuacja jest następująca - Pracownik uważa się za solidnego i sumiennego, ma informacje od Pracodawcy ze wykonuje dobrze swoja pracę, a Pracodawca jest zadowolony to warto aby, podjął rozmowy o swoim uposażeniu.
Niestety jak to w negocjacjach bywa - rzadko jest tak, że wygrywa tylko jedna strona - wiec nie liczyłabym, że pracodawca zgodzi się od razu na warunki, których oczekuje pracownik.
W tym przypadku w negocjacjach ważne są rzeczowe argumenty co do oczekiwań finansowych pracownika, korzyści wynikających dla Pracodawcy z takiego rozwiązania, działań podjętych lub zaplanowanych przez pracownika w danym temacie.
Zgodnie z maksyma - NIC ZA DARMO - pracownik musi się przygotować na fakt, że może uda się mu uzyskać podwyżkę zgodna z jego oczekiwaniami (lub podlegającą negocjacjom) w zamian za wykonanie dodatkowych zadań, udziału w projektach, obostrzeń w terminach realizacji itp.
Negocjowanie podwyżki w sposób twardy i stosując technikę blefu - "Jeśli nie otrzymam kwoty X odchodzę", rzadko kiedy jest skuteczna i efektywna na dłuższą metę, bo nikt nie lubi być szantażowany. Taka sytuacja może skończyć się utratą zaufania do takiego pracownika, a w konsekwencji doprowadzić do faktu ze Pracodawca nie będzie chciał z takim pracownikiem bliżej współpracować. Gdy Pracodawca rozpracuje nieskuteczny blef może nawet prosić o złożenie wypowiedzenie w sekretariacie.
W tym miejscu warto zaproponować kilka wskazówek praktycznych.
Nie podchodź do negocjacji wynagrodzenia jeśli:
- nie czujesz się na siłach otrzymać informacji o warunkach jakie trzeba spełnić, by otrzymać podwyżkę w pożądanej wysokości,
- nie chcesz zwiększać swojego zakresu obowiązków, nie jesteś zaangażowany w działania firmy,
- nie masz świadomości, że firma w takim wypadku oczekuje czegoś w zamian,
- nie potrafisz wymienić korzyści które otrzyma Pracodawca po podniesieniu Ci wynagrodzenia,
- twój stan emocjonalny nie jest najlepszy.
Sylwia Kłyczek