Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Nazywam się Aston...

09:24 04.08.2008

Spokój i rutyna na co dzień, kontra błyskotliwość umysłu w sytuacjach dużego ryzyka. Taka jest różnica między zwykłym Aston Martinem (jeśli o którymkolwiek z tych samochodów można powiedzieć, że jest zwykły), a modelem DBS.



Chcesz bagażnik? Nie żartuj. DBS ma dość miejsca dla dwojga. Dwa plus zero. Dzieci zostaw niani. Bo to nie jest w żadnym razie jeden z tych solidnie zbudowanych samochodów dla rodziny, obsesyjnie skoncentrowanych na bezpieczeństwie jazdy. To auto człowieka, który spadochron traktuje jak papierową chusteczkę do nosa. Używa i wyrzuca.

Stylizacja jak zawsze: fantastycznie ułożony wlot powietrza z bokami nonszalancko wykrzywionymi w geście pogardy dla tych, co usiłują Astona wyprzedzić. Zadarty tył, długi przód, umięśnione błotniki.

Takich aut nie dostaje się za pomocą targu z dilerem. W ojczyźnie królowej Wiktorii utarło się powiedzenie, że jeśli pytasz o cenę Rolls-Royce'a, to znaczy, że cię na niego nie stać. Aston Martina też trzeba mieć całego, z jego manierami Jamesa Bonda albo wcale.



Silnik V12 to dwa razy tyle, co ma przeciętny Jaguar, który zadowala się przeważnie sześcioma cylindrami. Motor o pojemności 5,9 l pochodzi z wyścigowych Aston Martinów DBR9 i DBRS9, w których rozwija moc 600 KM. Na potrzeby wersji drogowej ograniczono ją do 517 KM. Przy tylnym napędzie oznacza to, że musisz być mistrzem driftingu (jazdy bokiem z poślizgiem), aby dać sobie radę.

Jeśli chcesz jeździć tym samochodem, ćwicz bicepsy. Nie dlatego, że prowadzi się jak autobus Ikarus, ale po to, by móc wykorzystać w pełni możliwości sześciobiegowej skrzyni. Wprawdzie nie żąda ona, aby łaskotać ją cały czas drążkiem, ale jeśli chcesz w 4,3 sekundy dojść do setki - musisz się postarać.

Z drugiej strony relaksowa jazda drogą, nad którą latają skowronki i puszki topoli jest jak najbardziej wskazana. Zawieszenie nie będzie jednak się cackać z twoimi biodrami. Aston jest miły, ale wahacze z przodu i z tyłu potrafią o sobie przypomnieć, gdybyś trafił na nierówny fragment drogi.



Ustawienie pracy amortyzatorów kontrolowane jest zresztą elektronicznie i zależy m.in. od siły, z jaką wciskane są pedały gazu i hamulca, chwilowego ustawienia kierownicy oraz prędkości pojazdu. W układzie hamulcowym wykorzystano wentylowane tarcze ceramiczne. Ich zaletą jest lepsze odprowadzanie ciepła, większa odporność na ścieranie i niska masa w porównaniu z tradycyjnymi metalowymi.

Intrygujące jest posiąść auto, które prawie nie odróżnia się od innych modeli Aston Martina. Zakamuflowane, dyskretne. Założyć do niego białą koszulę i garnitur, a w chwili, gdy pojawi się obok podobny wóz, albo konkurent z Coventry czy Monachium ruszyć, zrzucić krawat i przekroczyć 307 km/h. Udowodnić, że życie w świecie korporacji i drapaczy chmur warte jest przeżycia.

Autor: Michał Kij
Źródło: motofakty.pl
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy