Każdy wyjazd łączy się z koniecznością pokonania pewnych odległości i zakwaterowaniem.
Poniesione koszty nie są jednak tak do końca stracone, dlatego że mogą zostać wykorzystane do obniżenia płaconych podatków. Wystarczy tylko połączyć przyjemne z pożytecznym i, oprócz załatwiania spraw służbowych, w tym samym czasie zorganizować sobie letni odpoczynek. - Jeżeli wykażemy, że eskapada do ciepłych krajów łączyła się ze zdobywaniem kontraktu, szkoleniem, konferencją, czy - najogólniej mówiąc - podnoszeniem zawodowych umiejętności, nie powinniśmy mieć problemów - wyjaśnia Michał Galejczuk, doradca podatkowy Accreo Taxand.
- Ważne, aby tylko dało się udokumentować, że cel wiązał się z przychodami firmy. Wcale też nie trzeba od razu zdobywać gotowego i podpisanego kontraktu. Od początku minionego roku nowe przepisy idą tu podatnikom na rękę. Zmieniły się tak, że definicja kosztów podatkowych zarówno w odniesieniu do PIT, jak i CIT to dzisiaj nie tylko wydatek bezpośrednio związany z uzyskaniem przychodu, ale też ten zabezpieczający przychód. Czyli choćby negocjacje w sprawie nowej umowy.
Liberalizacja prawa nie oznacza jednak, że można zapomnieć o odpowiedniej dokumentacji. Na przykład dyrektor handlowy spółki meblowej może do tego celu wykorzystać branżowe targi. A że akurat odbywają się one w południowych Włoszech... Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by je odwiedzić (podobnie jak konferencje, seminaria). Już sam bilet wstępu będzie przesłanką do uznania, że wyjazd miał charakter służbowy. Na wszelki wypadek nie zaszkodzi zabrać trochę folderów czy wizytówek. Wówczas będzie można odliczyć koszty transportu i wynajęcia hotelu na czas handlowej imprezy.
Również spotkania z reprezentantami innych firm czy z kolegami z pracy, nawet gdy miały charakter towarzyski, także mogą być kosztem rozwijania biznesu. Co prawda, niekoniecznie podczas wspinaczki na Kilimandżaro, ale w restauracji w Barcelonie, na podstawie faktury, jak najbardziej. Bilety z imprez, foldery reklamowe, rachunki są wystarczające, jeżeli menedżer jest jednoosobową firmą na kon- trakcie (większa swoboda dysponowania czasem). Osobom zatrudnionym na umowę o pracę pozostaje jeszcze porozumienie się z pracodawcą co do terminów urlopu.
Przecież trudno byłoby przekonać urząd, że pracowało się nawet w trakcie zasłużonych dni wolnych, a do tego jeszcze w jakimś kurorcie. Wakacje są niewątpliwie okresem większej swobody w wydawaniu pieniędzy i traktowania tego jak dobrej zabawy. Tak dobrej, że nawet zatwardziali realiści gotowi są obstawiać gry typu lotto czy zakłady bukmacherskie. Zwykle nie wiedzą jednak, że niespodziewana wygrana może być początkiem kłopotów. Gdy dochodzi do niej za granicą, lepiej nie wyzbywać się wszystkich wygranych pieniądzy. Bo potem trzeba będzie dopłacać fiskusowi.
W wypadku loterii płatnik (przedsiębiorstwo wypłacające nagrodę) podaje stosowne informacje do miejscowego urzędu skarbowego, a ten komunikuje się z odpowiednikiem w państwie macierzystym wybrańca fortuny. To zaś oznacza konieczność zapłacenia za pieniężną korzyść, w dodatku niemało. O ile od wygranych w Polsce obowiązuje 10-proc. podatek (naliczany od kwot powyżej 2280 zł), o tyle nagrody z zagranicznych loterii czy zakładów bukmacherskich rozlicza się na zasadach ogólnych.
Dokładnie tak, jak inne dochody uzyskane gdziekolwiek na świecie: z pracy, praw autorskich, odczytów itp. Jeśli więc wygrana będzie pokaźna, a szczęśliwiec jest zatrudniony na umowę o pracę, musi się liczyć ze zwrotem nawet 40 proc. z tej kwoty (19 proc. - osoba rozliczająca się na zasadach podatku liniowego). - Radość z wygranej będzie tym mniejsza, że kraj, w którym odbywa się loteria, może ją też opodatkować - tłumaczy Michał Galejczuk. - Mają temu zapobiegać umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, jednak istnieje prawdopodobieństwo, że takiego dokumentu Polska nie podpisała, i będzie powód do niezadowolenia.
|
Wydaje się, że przywożąc pamiątkę z wakacji nie robimy niczego złego. Tymczasem okazuje się, że fiskus może mieć na ten temat inne zdanie. O przemycie celnym rozmawiamy z rzecznikiem Służby Celnej. ______________________________
Obejrzyj wywiad Bankier.TV
|
Nic więc dziwnego, że takie działania budzą spore kontrowersje. Nie tylko zresztą u nas. W Wielkiej Brytanii i Finlandii szczęśliwcy się zbuntowali. Efektem były wyroki Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który zarzucił organom fiskalnym tych państw łamanie traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską. Kluczowym zarzutem było nie tyle podwójne opodatkowanie wygranej, ile dyskryminowanie w kraju macierzystym pewnego rodzaju dochodów z zagranicy. Sędziowie Trybunału orzekli, że pieniądze pozyskane na loterii trzeba do celów podatkowych traktować tak samo, jak wygrane w kraju.
- Teraz czas na odważnego zwycięzcę loterii z Polski - żartuje Galejczuk. Bardziej realistyczne od wyjątkowo sprzyjającej fortuny jest to, że silny złoty zachęci do zwiększonych zagranicznych zakupów. Zwłaszcza w USA. Po przylocie do kraju lub w inne miejsce wspólnotowego obszaru celnego należy pamiętać o zgłoszeniu podlegającej ocleniu części dokonanych zakupów. Nabywca sprzętu AGD, np. golarki, musi oddać 2,2 proc. jej wartości, suszarki do włosów - 2,7 procent.
Lecz już stawka na perfumy wynosi zero. Samochody? Niby samo cło nie odstrasza (10 proc.), ale jest jeszcze akcyza, zależna od pojemności silnika (do 2 litrów: 3 proc., powyżej niej: 13,6 procent). Na domiar złego na koniec doliczany jest VAT. Efekt? Cena amerykańskiego wozu po przekroczeniu granic UE wzrasta o blisko połowę. I nie ma co sztucznie obniżać wartości transakcji sprzedaży - celnicy szybko zweryfikują ją w internecie.
W sieci, na stronach resortu finansów (www.mf.gov.pl, zakładka: Służba Celna, a dalej "Taryfa celna") można znaleźć dokładny wykaz ceł. Lista jest jednak tak długa (dokument liczy 880 stron), że mając jakieś wątpliwości, lepiej od razu bezpośrednio spytać urzędnika, choćby dzwoniąc do izby celnej. Zagraniczne wojaże wiążą się także z koniecznością zabierania ze sobą paragonów. Niejeden biznesmen spotkał się już z sugestią celników, że powinien się rozliczyć się z fiskusem, gdy przywozi prywatnego laptopa.
Domniemania, że to sprzęt świeżo nabyty (podobnie jak np. wysokiej klasy aparaty fotograficzne), padają szczególnie często pod adresem osób powracających z Azji Południowo-Wschodniej. - Najlepiej mieć zatem na wyjazd papiery poświadczające zakup w Polsce - sugeruje doradca podatkowy Accreo Taxand. - Jeśli sprzęt był kupiony poza Unią, dobrze jest zabrać ze sobą dokument, że był on już oclony. W ostateczności można włączyć laptop i otworzyć pliki zapisane przed wyjazdem.
Inna sprawa, że czasem zależy nam na udokumentowanym przekroczeniu granicy z zakupami. Robiąc je poza UE, warto zwrócić uwagę na naklejki na drzwiach sklepowych z napisem "Tax free". To szansa na odliczenie sporej części podatku pośredniego zawartego w cenie towaru. Przywożąc np. coś z Islandii, gdzie stawka VAT wynosi 24,5 proc., mamy szansę na zmniejszenie tego podatku o 15 pkt proc.; z kolei gdy będzie to bardzo droga Norwegia - nawet o 19 punktów.
Warunkiem jest dokonanie zakupu nie później niż 30 dni przed powrotem do kraju oraz przewiezienie go w stanie nienaruszonym przez granicę: jak buty - to tylko nienoszone i w pudełku, jak koszula - to zapakowana w folię i z metką. O tym fakcie koniecznie musi zaświadczyć przedstawiciel służby celnej, który podstempluje fakturę na lotnisku czy statku.
Co państwo, to inny obyczaj odnoszący się do minimalnej wartości zakupów, pozwalający na odliczenie VAT. Islandia ma limit wynoszący w przeliczeniu niewiele ponad 100 zł, a Szwajcaria - już 630 złotych. Co ważne, procedura ta dotyczy nie tylko krajów stosujących VAT, ale i jego odpowiedniki - jak GST, który jest charakterystyczny m.in. dla Australii czy Singapuru (patrz tabela powyżej).
Lecz bez clenia się nie obędzie, kiedy przeholujemy z ilością sprawunków (patrz ramka str. 89; więcej na stronie WWW Ministerstwa Finansów: zakładka Służba Celna, a dalej "Informacje dla podróżnych"). Zwolnione z należności przywozowych są towary znajdujące się w bagażu osobistym, pod warunkiem że nie mają charakteru handlowego.
Według przepisów, to artykuły okazjonalne, typu "do własnego użytku podróżnych lub ich rodzin", czy prezenty. Ich rodzaj i ilość powinny być takie, aby nie wskazywały na przekroczenie granic zdrowego rozsądku. Na przykład siedem T-shirtów po tygodniowym wypadzie nie wzbudzi podejrzeń, ale 30 już tak, nawet gdy ich łączna wartość mieści się w dopuszczalnym limicie zwolnienia celnego, czyli 175 euro na osobę.
- W ten sposób narażamy się na popełnienie wykroczenia, albo nawet przestępstwa karnoskarbowego - wyjaśnia Witold Lisicki, rzecznik prasowy Służby Celnej. - Na wymiar kary wpływ będzie miało też to, czy naruszenie było świadome lub nie, oraz czy nastąpiło po raz pierwszy bądź kolejny. Na ogół za wykroczenie zagrożone grzywną uznaje się te wpadki nierozważnych turystów, gdzie skala ewentualnego uszczuplenie nie przekracza 5630 zł (pięciokrotność minimalnego wynagrodzenia). A kara jest wyznaczana według tzw. stawek dziennych, z uwzględnieniem dochodów własnych podróżnego, który złamał prawo.
I naprawdę nie trzeba wydać dużych kwot, żeby wakacje stały się powodem kłopotów. Wystarczy drobiazg wart kilka dolarów (np. portfel wykonany ze skóry krokodyla, wietnamska wódka zawierająca w środku węża z listy zagrożonych gatunków, a nawet większa puszka kawioru!), by podlegać karze aż do pięciu lat więzienia za naruszenie rygorystycznie przestrzeganej w Unii Europejskiej konwencji waszyngtońskiej o ochronie ginących gatunków.
Walizka pełna po sprawunkach
Podróżni, którzy ukończyli 17 lat, mogą wwieźć do kraju (ściślej: na wspólnotowy obszar celny) następujące wielkości towarów bez obaw o naliczenie cła: - wyroby tytoniowe:
- 200 papierosów, lub - 100 cygaretek (cygara do 3 g) - 50 cygar, lub - 250 g tytoniu do palenia, lub - proporcjonalna ilość tych różnych produktów w zestawie; - spirytus i napoje alkoholowe:
- napoje o mocy alkoholu przekraczającej 22 proc. o objętości 1 litr, lub - napoje destylowane i spirytusowe, aperitify na bazie wina lub alkoholu, tafia, sake lub podobne napoje o mocy alkoholu nieprzekraczającej 22 proc.
o objętości: wina musujące, wina likierowe 2 litry, lub - proporcjonalny asortyment tych produktów w zestawie i - wina niemusujące: 2 litry.
Ponadto można mieć nie więcej niż 50 g perfum i nie więcej niż 250 ml wód toaletowych, a lekarstwa w ilości przeznaczonej na własne potrzeby. Oprócz towarów już wymienionych podróżny może przywieźć bez konieczności oclenia rzeczy o łącznej wartości nieprzekraczającej 175 euro, a jeżeli nie ukończył 15 lat - 90 euro.
Tak odzyskasz podatki pośrednie
Zrób zakupy w sklepie z logo "Tax free" (np. naklejka na drzwiach), o wartości nie mniejszej niż wymagana jednorazowo i poproś o formularz (czek) tax free (zwykle dopinana jest faktura).
Przy wyjeździe okaż celnikom (najlepiej więcej niż godzinę przed wyjazdem, bo procedura wymaga czasu) zebrane formularze i kupione towary w stanie nienaruszonym, paszport, oraz poproś o stempel. Jeśli na granicy znajduje się punkt zwrotów podatków pośrednich, pieniądze odzyskasz jeszcze przy opuszczaniu kraju odwiedzin.
Jeżeli było to niemożliwe albo nie miałeś czasu, odszukaj w Polsce punkty zwrotu podatków pośrednich
(jeden jest już na lotnisku Okęcie) i udaj się tam wraz z formularzami tax free oraz paszportem. Zwrot pieniędzy może nastąpić również na kartę kredytową, która została użyta do zakupów. |
- Dotyczy to zwłaszcza tych tak wydawałoby się niegroźnych pamiątek - ostrzega Witold Lisicki. - Z odpowiedzialności nie zwalniają nawet zakupy w oficjalnie działającym sklepie. Gdy wyrób jest ze zwierzęcia zagrożonego wyginięciem, turyście grozi kara. Zatem - uważajmy. I oby zawsze było tak, że z wakacyjnymi podróżami menedżerów będą się wiązały tylko miłe wspomnienia. Także te podatkowe.
Adam Mielczarek, Michał Galejczuk