Model ten powstał na specjalne zamówienie amerykańskiego kolekcjonera Rolanda Halla (będzie tylko jedna taka sztuka), który włoskim projektantom w tym celu przekazał swojego Dropheada Coupe. Przy tej okazji miał właściwie tylko jeden warunek, by nowo powstałe auto nawiązywało do modeli z lat trzydziestych ubiegłego wieku.

I rzeczywiście, patrząc na odmienionego Rollsa trudno uwierzyć, że nie mamy tu do czynienia z autem sprzed kilkudziesięciu lat. Przede wszystkim wydłużono znacznie przednią maskę, kosztem usuniętej całkowicie tylnej kanapy oraz przesuniętych do tyłu o 400 mm przednich foteli. Miękki składany dach chowa się tuż za siedzeniami pod drewnianą pokrywą. Tuż przed przednią szybą pojawiły się dwie komory na drobne przedmioty bądź np. sprzęt sportowy.
Przy tworzeniu nadwozia wykorzystano najlepsze materiały, jakie można znaleźć np. w najbardziej luksusowych jachtach, w tym m.in. włókna węglowe.
Choć z zewnątrz auto zmieniło się niemal nie do poznania, to wewnątrz nie poczyniono praktycznie żadnych większych przeróbek. Pojawił się jeden ważny detal, mianowicie specjalnie zaprojektowany dla tego samochodu... zegarek szwajcarskiej firmy Girard-Perregaux. Normalnie jest on wmontowany w deskę rozdzielczą, jednak można go łatwo z niej zdjąć, przyczepić do bransoletki i założyć na rękę...
Nie zmieniono także nic, jeśli chodzi o napęd. Hyperion wyposażony jest więc, tak samo jak Drophead Coupe, w potężny silnik V12 o pojemności 6,75 l, który rozwija moc 453 koni mechanicznych.
Źródło: Pininfarina