Niepisana zasada polskich przedsiębiorców brzmi: zapłacę swoje zobowiązania handlowe, kiedy otrzymam należności. Dotyczy to nie tylko najmniejszych podmiotów gospodarczych, ale również tych, które korzystając ze swojej dominującej pozycji na rynku, starają się wykorzystać ją do maksimum - kosztem mniejszych i słabszych podmiotów. Najlepszym tego przykładem jest "współpraca" wielkich sieci handlowych z dostawcami sprzedawanych tam towarów.
Diagnoza chorobyDla wielu przedsiębiorców jedyną możliwością spłaty zobowiązań handlowych w stosunku do kontrahentów jest wcześniejsze otrzymanie zapłaty za własne towary czy usługi. Polska rzeczywistość gospodarcza, zwłaszcza w ostatnich latach, zmusza do balansowania na granicy opłacalności i minimalnej rentowności. Dotyczy to przede wszystkim najmniejszych przedsiębiorstw. W przypadku gdy dodamy do tego wysokie koszty kredytów oraz trudności w ich uzyskaniu przez najmniejsze przedsiębiorstwa, wówczas rzeczywistość gospodarcza naszego kraju nie jawi się w różowych kolorach.
|
- Możliwość tzw. "upadłości konsumenckiej" jest w polskim prawodawstwie potrzebna. Taki mechanizm powinien funkcjonować w każdym rozwiniętym gospodarczo państwie - mówi Krzysztof Pietraszkiewicz prezes Związku Banków Polskich.
______________________________
Zobacz wywiad Bankier.TV
|
Często powtarzana wśród przedsiębiorców maksyma brzmi: bank skłonny jest pożyczyć pieniądze tylko tym, którzy tych pieniędzy w istocie nie potrzebują. Takim, którzy albo mają odpowiednie zabezpieczenie, najchętniej w postaci atrakcyjnej nieruchomości, albo takie pieniądze zdeponowane na rachunku, które przewyższają kwotę kredytu.
Czynniki wyższePodłożem pogłębiania się w naszym kraju zatorów płatniczych są przyczyny makroekonomiczne. Wysoki poziom zadłużenia, niezadowalająca rentowność, niska płynność oraz niekorzystna struktura majątku (przeważają w niej należności i roszczenia, brakuje z kolei środków pieniężnych) - to wszystko determinuje sytuację i siłę ekonomiczną polskich firm. Jedną z przyczyn opóźnień jest wysokość stóp procentowych oraz wysokość oprocentowania kredytów w bankach. Przedsiębiorcy cierpiącemu na niewydolność finansową bardziej opłaca się kredytować się u swoich kontrahentów handlowych, niż w bankach.
Nie powinno więc dziwić, że firmy chętnie korzystają z alternatywnych źródeł finansowania bieżącej działalności. Jednym z nich jest wykorzystywanie różnic w terminach płatności, a dokładniej różnic między datą wpływu pieniędzy na konto za dostarczone towary czy usługi a zapłatą własnych zobowiązań handlowych. Różnice te powodują powstanie czasowo wolnych w firmie środków finansowych, które mogą być wykorzystane w bieżącej działalności przedsiębiorstwa.
Lepiej zapobiegaćSłyszymy co prawda ze strony rządu, parlamentu i instytucji finansowych deklaracje o wspieraniu przedsiębiorczości, jednak nadal pozostają one tylko i wyłącznie deklaracjami lub obietnicami bez pokrycia. Co gorsza, zamiast ułatwiać firmom dostęp do źródeł finansowania, próbuje się leczyć zatory płatnicze w gospodarce rynkowej za pomocą decyzji administracyjnych. Obecnie w Polsce funkcjinuje znowelizowana ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych, która miała według założeń uregulować problem zatorów płatniczych i dostosować nasze prawodawstwo do wymogów unijnych.
Według założeń ustawodawcy, po upływie 30 dni od momentu dostarczenia towaru czy usługi - nawet jeżeli w umowie przyjęto dłuższy okres rozliczenia - dostawca może domagać się odsetek od należności. W przypadku gdy w umowie nie określono terminu zapłaty, wierzycielowi ma przysługiwać prawo do naliczania odsetek począwszy od 31. dnia po spełnieniu świadczenia.
Dodatkowo ustawa przewiduje, że jeśli wierzyciel poda dłużnika do sądu, wyrok musi zapaść w ciągu trzech miesięcy.
Ustawa miała przede wszystkim zdyscyplinować wszystkich uczestników obrotu gospodarczego, zwiększyć rotację pieniądza, zredukować wielkość zapasów w firmach, a przez to wpłynąć na ożywienie gospodarcze w naszym kraju. I jaki jest efekt działania ustawy? Po ponad roku jej funkcjonowania raczej żaden. Może zatem czas na to, aby na najwyższych szczeblach zająć się problemem ułatwień dostępności źródeł finansowania podmiotów gospodarczych, a nie tworzeniem prawa, które w oczywisty sposób jest ignorowane lub lekceważone przez duże podmioty gospodarcze.
Europejskie wzorce
Unia Europejska już w 1997 r. uznała zatory płatnicze za jedną z najważniejszych przyczyn bankructw przedsiębiorstw oraz wzrostu bezrobocia. Przyczyną opóźnień płatności w poszczególnych krajach Wspólnej Europy były różnice prawne oraz różnorodne zwyczaje handlowe dotyczące regulowania własnych zobowiązań handlowych.
Aby wyeliminować niepożądane skutki opóźnień w płatnościach, a tym samym uchronić zwłaszcza miliony małych przedsiębiorstw, będących do tej pory pod naciskiem dużych graczy rynkowych, wprowadzono prawne uregulowania, które miały uchronić najsłabszych przed nierówną konkurencją.
Stało się tak za sprawą dyrektywy 2000/35/CE dotyczącej walki z opóźnieniami w płatnościach handlowych. Dyrektywa ta reguluje:
- nadużywanie swobody umów na szkodę wierzycieli - wymuszanie nieuzasadnionych korzyści na podwykonawcach lub dostawcach,
- możliwość naliczania karnych odsetek jako instrument odstraszający dla przekraczających standardowe terminy zapłaty,
- przyznanie wierzycielowi prawa do dochodzenia od dłużnika całości rekompensaty za koszty związane z windykacją należności,
- wprowadzenie przez państwa członkowskie procedur, które umożliwiają wydanie nakazu egzekucji w ciągu 90 dni od momentu rozpoczęcia odzyskiwania należności,
- wprowadzenie systemu prawnego dotyczącego tzw. zastrzeżenia własności, czyli konstrukcji prawnej polegającej na tym, że w obrocie międzynarodowym zachowane jest prawo własności towaru lub usługi wytwórcy, aż do momentu dokonania całkowitej zapłaty.
W przypadku gdy w umowie nie ustalono terminu zapłaty, zgodnie z unijną dyrektywą odsetki od nieterminowej zapłaty pobierane mogą być po upływie 30 dni od wystawienia faktury za sprzedany towar lub wykonaną usługę.
Według dyrektywy, ustalenie poziomu odsetek ustawowych powinno odbywać się w odniesieniu do stopy refinansowania Europejskiego Banku Centralnego, powiększonej o co najmniej 7 punktów procentowych.
W stosunku do państw nienależących do strefy euro (taka jest m.in. sytuacja Polski po przystąpieniu do Unii Europejskiej), wysokość odsetek ustala się w odniesieniu do stopy procentowej krajowego banku centralnego.