Kiedyś skrót BMW rozszyfrowywano jako "będziesz miał wydatki". Mówiono "kup Fiata, będziesz miał grata". Dla innych znów Ford był "nic nie wort", a Mercedes "to sedes". Krążyły też stereotypowe opinie, według których samochody niemieckie były toporne i mało wygodne, za to stanowiły wzorzec trwałości i niezawodności, a auta francuskie nadzwyczaj komfortowe, ale awaryjne i podatne na korozję. Typowa Fot. Maciej Pobocha była też zła opinia o autach włoskich. Gdy masowo zaczęły pojawiać się na rynku produkty japońskie, zyskały z kolei niezwykle wysokie oceny w zakresie niezawodności.
Te radykalne stwierdzenia rodziły się na przestrzeni wielu lat, odzwierciedlając coraz bogatsze doświadczenia Polaków z produktami zachodniej motoryzacji. Dzisiaj nie słyszy się ich już tak często i straciły na wyrazistości. Niektóre otrzymały nowe formy, bo tak jak zmienia się gama modelowa pojazdów, tak zmienia się postrzeganie niektórych marek. O BMW mówi się niekiedy "bogaty może więcej", a o Fordzie "nie każda morda może mieć Forda".
Poza tym marki, które pojawiały się w znanych powiedzonkach nie dominują już na rynku tak mocno jak kiedyś. Potencjalni nabywcy i użytkownicy muszą uwzględniać w swoich dyskusjach licznych producentów, którzy 20 czy 30 lat temu byli u nas zupełnie nieznani, a dzisiaj cieszą się popularnością. Mnogość marek i modeli nie pozwala być może skupiać się tak mocno jak dawniej na ocenach pojazdów. Pewnie dlatego nie stworzono powiedzonek o Hyundaiu, Kii, Lexusie, Mini, Smarcie czy SsangYongu.
Przysłowia są mądrością narodu, a motoryzacyjne maksymy można uznać za swoistą formę przysłów. Trzeba więc przyjąć, że gdy powstawały, odzwierciedlały stan faktyczny i były oparte na codziennych doświadczeniach wielu kierowców. Ale jak się one mają do współczesności? Jak przełożyć surową ocenę awaryjności Forda Taunusa z lat 60. ubiegłego stulecia albo BMW serii 3 sprzed 20 lat na dzisiejsze warunki? Czy Ford Focus z 2006 r. albo trzyletnia "trójka" spod znaku BMW mają z tym jeszcze cokolwiek wspólnego? Czy obecnie produkowany Fiat Bravo może być tak kłopotliwy jak cieszący się złą sławą Ritmo z lat 80. XX wieku? Czy auta francuskie wciąż są awaryjne, a niemieckie niezniszczalne?
Można to sprawdzić na podstawie raportów awaryjności samochodów, które co roku powstają za naszą zachodnią granicą albo za oceanem. Dla wielu są one tendencyjne i niewiarygodne, ale przecież nie ma innych. Niemcy, publikujący raporty TÜV i Dekra nie boją się trudnych porównań, chociaż ich samochody wcale nie wypadają najlepiej. Może jednak w ten sposób dopingują swoich producentów do podnoszenia jakości? Podobnie jak Amerykanie, tworzący zestawienia JD Power and Associates.
Inni giganci motoryzacji, tworzący czołówkę zestawień sprzedaży jakoś się do tego nie kwapią. Brytyjczycy dawno pogrzebali produkcję własnych aut. Teraz nawet nie każdy chce u nich wytwarzać samochody. Honda zaprzestała tam produkcji Accorda, bo jakość była gorsza niż w zakładach japońskich. U Francuzów standardem jest zapewnianie o zakończeniu problemów z awaryjnością przy wprowadzaniu kolejnych generacji tego samego modelu. Gdy wchodzi kolejna generacja, pojawiają się nowe zapewnienia, bo poprzednie znowu się nie sprawdziły. A Włosi? Dajmy spokój.
Jedno jest pewne - świat samochodów zmienia się. Jedni podnoszą jakość, inni wpadają w tarapaty. Są też tacy, którzy wciąż trzymają właściwy dla siebie poziom niezawodności. Produkcja wywędrowała często daleko poza granice macierzystych krajów, postępuje proces globalizacji. Tworzy się nowe standardy dla technologii, podzespołów, procesów produkcyjnych. Być może w kolejnych latach znowu się coś zmieni w dotychczasowych stereotypach. Nikt nie tworzy już nowych powiedzonek o samochodach, bo chyba nie ma już tak emocjonalnego podejścia do czterech kółek jak kiedyś. Auta spowszedniały, a po awarii rzadko kto doprowadza je do sprawności własnymi rękoma. Teraz częściej narzeka się na warsztaty niż na samochody. Że też nie ma w motoryzacji miejsca na maksymy o pozytywnym wydźwięku...
Ranking prawdę ci powie
Na początku lat 90. ubiegłego wieku rankingi awaryjności nie potwierdzały do końca krążących u nas stereotypów, chociaż pewne zbieżności można było odnaleźć. Według niemieckiego TÜV czołówkę najbardziej niezawodnych aut, nie starszych niż 3 lata, tworzyły samochody japońskie - Mazda 323, Toyota Carina i Toyota Starlet. Tuż za nimi znajdowały się produkty niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego - Audi 100, BMW 5, Ford Fiesta oraz druga grupa modeli z Kraju Kwitnącej Wiśni - Daihatsu Cuore, Mazda 626, Mitsubishi Colt. Francuzów w strefie dużej niezawodności reprezentowały Renault 19 i 21, a także Peugeot 405. Wsród najgorszych 3-latków znalazły się zarówno auta francuskie (Citroen 2 CV, Renault 25, Peugeot 505), jak i niemieckie (Opel Manta, VW Scirocco).
Rolę maruderów odgrywały też pojazdy włoskie - Fiat Croma i Fiat Regata, oraz hiszpański Seat Ibiza I, oparty na technologii Fiata. A jak wygląda to dzisiaj? Możemy pokusić się o przyznanie punktów za każde z miejsc w rankingu_TÜV (113 pkt za pierwszą pozycję, bo tyle jest aut w zestawieniu; 1 pkt za ostatnią), co pozwoli określić sumaryczne wyniki zarówno marek, jak i krajów, z których producenci pochodzą. Przyjmijmy, że i tutaj samochody są nie starsze niż trzy lata, a każdą z marek i każde z państw reprezentuje pięć aut. Według raportu TÜV 2007 najlepsze są samochody niemieckie (558 pkt), a tuż po nich plasują się auta japońskie (525 pkt). Mocno odstają pojazdy francuskie (357 pkt), nie mówiąc już o włoskich (166 pkt).
A co z pogardliwymi powiedzonkami? W przypadku Forda nie ma już sensu. Obecnie jest to marka godna zaufania, plasując się z wynikiem 407 pkt za Mazdą (463 pkt), Audi (442 pkt) i Mercedesem (416 pkt). Za to BMW wciąż powinno być traktowane z rezerwą (zaledwie 232 pkt), podobnie jak Fiat, będący największym przegranym rankingu TÜV 2007 (95 pkt).
Zdaniem eksperta
|
| fot. Polskapresse
|
Aureliusz Mikos
redaktor Moto Gratki
Nie można kompetentnie wskazać, które samochody są najlepsze, a które najgorsze. Można natomiast powiedzieć, jakie auta wydają się nam lepsze lub gorsze i na ile owe wrażenia kształtują rynkową rzeczywistość. W Polsce, według obiegowych opinii, najlepsze są niemieckie Volkswageny i Audi oraz japońskie Toyoty, Hondy i Mazdy. Statystyki sprzedaży nowych samochodów i importu używanych aut jednak nie do końca potwierdzają, aby ludzie kierowali się tymi stereotypami. Polacy kupując samochód nadal kupują przede wszystkim cenę. Bardzo istotnym czynnikiem przy wyborze auta są także jego koszty utrzymania, bo nie sztuką jest samochód kupić, lecz go potem utrzymać. Wybieramy więc często samochody tanie w eksploatacji, chociaż nie uznajemy ich za najlepsze.
Dariusz Dobosz