Obecny kryzys gospodarczy nie jest czymś niespotykanym, również w skali naszego kraju. Podobny szok ekonomiczny (w sensie typu, a nie wielkości) polska gospodarka już przeżyła - po 1989 roku. Wtedy i teraz, gwałtowna zmiana warunków działania zastała przedsiębiorstwa nieprzygotowane do podjęcia gry na nowych zasadach. Polskie firmy w zdecydowanej większości zareagowały na zmianę pasywnie. Mając w pamięci poprzednie krótkotrwałe próby reform lub quasi-reform, przyjęły strategię przeczekania lub przetrwania. Liczyły na to, że wszystko wróci w końcu do normy.
Rezultat znamy, ciągnie się za nami do dziś - spadek produkcji, brak globalnej konkurencyjności i brak zmian strukturalnych. Jednak ten wstydliwy w sumie rezultat może okazać się cenny, o ile wyciągniemy z niego wnioski. Tak jak wyciągnęli choćby nasi sąsiedzi, Słowacy.
Co konkretnie robić? Wskazówkę można znaleźć w książce "Geografia społeczno-polityczna" (Wydawnictwo Naukowe PWN, 2007). Wykorzystanie, skróty i uzupełnienia za zgodą Wydawcy.
Najlepszym sposobem poradzenia sobie z kryzysem jest adaptacja wykorzystująca krajowe nisze rynkowe. Ten typ strategii rozwoju opiera się na ożywieniu zasobów rodzimej przedsiębiorczości. Procesowi temu towarzyszy kształtowanie się nowych sieci zaopatrzenia i dystrybucji, niejednokrotnie związanych z nieformalnym sektorem gospodarki przygranicznej oraz transakcji dobrosąsiedzkich. W czasie kryzysu to właśnie znajomi i przyjaciele wciąż kupują towary, podczas gdy niezwiązani emocjonalnie kontrahenci i klienci odchodzą w nerwowym poszukiwaniu innych okazji. W opinii wielu ekonomistów to właśnie ta forma adaptacji pozwoliła na w miarę szybkie przezwyciężenie recesji w początkowym okresie transformacji ustrojowej po 1989 roku i zapoczątkowanie wzrostu gospodarczego. Z czasem wiele firm z tej grupy rozwinie się na tyle, że wkroczy na ścieżkę adaptacji globalizującej np. jako wyspecjalizowani podwykonawcy korporacji międzynarodowych.
Dlatego też adaptacja globalizująca wydaje się być najbardziej skuteczna w perspektywie długookresowej. Dotyczy ona otwarcia na globalne przepływy kapitału i inwestycje zagraniczne, a także globalizację powiązań rynkowych. Zdolność konkurencji w skali globalnej firmy osiągają najczęściej przy współudziale zagranicznego inwestora strategicznego, poprzez zmiany systemu zarządzania i marketingu, wprowadzanie nowych technologii i elastycznych form organizacji pracy. Ich korzyści są związane też z czynnikami produkcji takimi jak relatywna taniość siły roboczej, surowców i energii. Układ powiązań przestrzennych firm dążących do tego rodzaju adaptacji jest bardzo szeroki. Dotyczy zarówno zaopatrzenia, jak i zbytu. Efekty rozsiewu (inaczej kaskady) czyli "ja się wzbogacę, a potem dam się wzbogacić innym" są jednak stosunkowo niewielkie. Aby je wzmocnić, państwo powinno wspierać rozwój infrastruktury, instytucji otoczenia biznesu oraz małej i średniej przedsiębiorczości, łagodząc w ten sposób potencjalne konflikty między globalnymi strategiami przedsiębiorstw a interesami społeczności lokalnych.
Czego natomiast nie należy robić pod żadnym pozorem?
Po pierwsze, nie należy kierować się w stronę adaptacji dezindustrializującej, która odnosi się głównie do firm przemysłowych. Jest to nieskuteczna forma adaptacji do zmiany/kryzysu, ponieważ polega na ograniczaniu produkcji, cięciu kosztów, spadkiem zatrudnienia. Efekt końcowy nietrudno zgadnąć - jest to zamknięcie firmy lub jej bankructwo. Jedynym ratunkiem są w tym przypadku dotacje, umorzenia długów lub pożyczki publiczne. Tak właśnie dzieje się w obecnym kryzysie na poziomie globalnym - zamiast powrotu do podstaw próbuje się wskrzeszać zmarłych.
Adaptacja dezindustrializująca w dłuższej perspektywie lub na szeroką skalę może przeobrazić się w adaptację paternalistyczną. Jest to nI mniej nie więcej jak kontynuacja zachowań typowych dla gospodarki nakazowo-rozdzielczej. Niska efektywność, przerost zatrudnienia, protekcjonizm, pompowanie publicznych pieniędzy w niekonkurencyjne przedsiębiorstwa, ograniczenie rynkowej konkurencji, skarlały marketing, sieci kolesiostwa (podtrzymywane również przez związki zawodowe) - to wszystko już przerabialiśmy. Zachód nie miał zbyt wiele okazji do doświadczenia takiej rzeczywistości gospodarczej, dlatego przywódcom europejskim i amerykańskim interwencje państw w firmy prywatne wydają się działaniami skutecznymi i w dużej mierze nieuniknionymi. Jest to jednak bardzo niebezpieczne, bo jeśli choćby jeden szef państwa straci kontrolę, wybuchnie spirala interwencji. A jak to zostało właśnie przedstawione, nie jest to perspektywa pozytywna.
Podsumowując - udaną strategią działania jest adaptacja wykorzystująca regionalne nisze rynkowe. Kluczem jest zgodne współdziałanie firm na danym obszarze oraz obszarach sąsiednich. Organem pomocnym w realizacji tego przedsięwzięcia powinny być instytucje publiczne, administracja państwowa i samorządowa. Chodzi wyłącznie o pomoc - nie o kontrolę - o pomoc w przezwyciężaniu trudności oraz zapewnienie skutecznej i pełnej zaufania komunikacji biznesowej w swoim regionie.
A zatem - których ze swoich klientów możesz nazwać "znajomymi" lub "przyjaciółmi" firmy na tyle, że nie odmówią jeśli do nich zadzwonisz i poprosisz o zamówienie? Nie ma innej rady jak tylko zadzwonić i się osobiście przekonać. Jeśli jesteś ważną figurą w firmie, również wykonaj kilka telefonów. Pokażesz w ten sposób, że ci zależy i że nie chowasz głowy w piasek w obliczu problemów. To buduje charakter firmy oraz zdobywa szacunek i przyjaźń. Przydadzą się one podczas następnego kryzysu, który na pewno nadejdzie. Do telefonu!
Więcej informacji na temat sytuacji społeczno-gospodarczej Polski, faktów, liczb i prognoz z nimi związanych znajdziesz w książce "Geografia społeczno-gospodarcza Polski" Henryka Rogackiego (Wydawnictwo Naukowe PWN, 2007). Wszelkie skróty i uzupełnienia za zgodą Wydawcy. Książkę znajdziesz w księgarni internetowej www.ksiegarnia.pwn.pl, wpisując w pole wyszukiwarki zwrot "geografia rogacki".
Mariusz Ludwiński