Potrzebne zmiany
Niedawno na stronach internetowych Ministerstwa Gospodarki pojawiła się druga wersja "Polityki energetycznej Polski do 2030 roku". Dokument wywołał kontrowersje.
W czasie wakacji MG przeprowadziło konsultacje pierwszej wersji projektu. Instytut Studiów Energetycznych, jak wiele innych instytucji, został poproszony o przygotowanie opinii. Dokument wywołał wrzenie w środowisku energetycznym. Spotkał się z krytyką praktycznie wszystkich środowisk od ekologów począwszy, przez ośrodki i instytuty naukowo-badawcze, grupy opiniotwórcze, zrzeszenia i izby gospodarcze na decydentach sektorowych kończąc.
Bardzo szybko MG przygotowało więc nową - drugą wersję, która jest znacznie lepsza i gdybym nie widział poprzedniej mógłbym sądzić, że dokument ten, jako zbiór poglądów i opinii, mógłby stanowić założenia, do opracowania nowej "Polityki energetycznej Polski do 2030 roku". Nie jest on bowiem, według mnie, dokumentem odpowiadającym warunkom, które powinna spełniać polityka czy
strategia narodowa.
Pytania bez odpowiedzi
Obywatel Rzeczypospolitej nie otrzymuje jasnej odpowiedzi, dlaczego rząd RP zamierza zmienić obowiązujące do tej pory zasady? Dlaczego właśnie teraz należy wprowadzić nową politykę energetyczną? Przeciętny Polak codziennie jest zasypywany informacjami o grożących mu znacznych podwyżkach cen energii, gazu, ciepła i, co oczywiste, zdezorientowany. W kraju, w którym od blisko 20 lat nie groziły mu planowe wyłączenia (tzw. "stopnie zasilania") nagle pojawiły się problemy z dostawami podstawowych mediów energetycznych związane m. in. z pogodą (w zachodniopomorskim - SZCZECIN/POLICE) czy też meczem polskich siatkarzy na Olimpiadzie w Pekinie (awaria i wyłączenie w Warszawie).
Wcześniej mógł przeczytać o gazowym szantażu energetycznym Rosji wobec Białorusi i Ukrainy. Teraz pojawił się problem ze zmianami klimatu, emisjami CO2 i jego wychwytywaniem
Unia zrozumiała...
Wydarzenia polityczne minionych kilkunastu miesięcy łącznie z wojną w Gruzji o dostęp do dróg transportu surowców energetycznych spowodowały, że Unia Europejska zrozumiała, iż tylko jednolita, wspólna i zdecydowana polityka energetyczna zapewni długofalowy i stabilny rozwój krajów członkowskich. Co więcej, na szczeblu europejskim zaczynają się pojawiać głosy, które precyzują stanowiska poszczególnych krajów członkowskich, ale akcentują również coraz częściej interes ponadnarodowy. Bo to co dla jednego kraju członkowskiego jest wzrostem uzależnienia od jednego dostawcy dla drugiego jest właśnie zwiększeniem poziomu dywersyfikacji. Chciałbym, aby nowa polityka energetyczna Polski mogła być postrzegana właśnie w takim nowoczesnym, europejskim aspekcie.
Co w nowym projekcie"Efektywność i bezpieczeństwo energetyczne oparte na własnych zasobach surowców, zwiększenie wykorzystania odnawialnych źródeł energii, rozwój konkurencyjnych rynków paliw i energii oraz ograniczenie oddziaływania energetyki na środowisko - to priorytety projektu "Polityki energetycznej Polski do 2030 roku", przygotowanego przez Ministerstwo Gospodarki". Ma on znacząco zmienić podejście do wykorzystania krajowych zasobów surowców energetycznych. Podkreślono w nim, że "będą one stabilizatorem bezpieczeństwa energetycznego kraju". Oznacza to oparcie się praktycznie na górnictwie węgla (brunatnego i kamiennego, bo na wzrost możliwości wydobycia gazu ziemnego przy obecnych nakładach inwestycyjnych po prostu nie ma co liczyć). Trochę mocniej zaczyna być akcentowana kwestia energetyki atomowej. Dobrze, że zdaniem autorów, spójność z polityką energetyczną Unii Europejskiej musi być i będzie nadrzędnym priorytetem dokumentu. Będzie, ponieważ tego priorytetu niestety nie widać.
Najnowszy projekt Ministerstwa Gospodarki nie odnosi się, niestety, do poprzedniego, obowiązującego dokumentu przyjętego przez Rząd RP i nie określa zasadniczych powodów, dla których zmieniana jest "Strategia". Tymczasem konieczne jest jasne poinformowanie obywatela, że czasy taniego węgla i energii elektrycznej, łatwego dostępu do surowców energetycznych takich jak ropa naftowa i gaz ziemny skończyły się bezpowrotnie.
"Strategia" ma, według autorów, odpowiadać głównym celom europejskiej polityki energetycznej (bezpieczeństwo, konkurencyjny
rynek energii, oddziaływanie na środowisko, dostęp do biopaliw i energii ze źródeł odnawialnych). Niestety dokument ten, mimo, że wspomina o konieczności przygotowania głębokich analiz, (które dopiero pojawią się w załącznikach) nie jest skonstruowany zgodnie z ogólnie przyjętym schematem.
Wydaje mi się, że jego podstawowym mankamentem jest brak korelacji z uprzednio przygotowanym, uzgodnionym bilansem energetycznym i surowcowym. Brak bilansu energetycznego to brak zdefiniowania bieżącej sytuacji energetycznej kraju, a w konsekwencji pominięcie kontekstu położenia geograficznego Polski, opisu stanu i poziomu rozwoju energetycznego naszych sąsiadów a także istniejących oraz zaplanowanych lub budowanych połączeń transgranicznych.
Autorom wydaje się, że opierając energetykę kraju na węglu, nie musimy dbać o infrastrukturę. Z wyjątkiem wzmianek o połączeniach między krajami Unii, pominięte są kwestie logistyki surowców i produktów energetycznych, jak ropa, gaz naturalny, połączenia produktowe (benzyny, oleje, etylen), sieci energetyczne, porty przeładunkowe i sieć kolejowa (ma kapitalne znaczenie w przypadku węgla!). Kontekst sąsiedztwa jest o tyle ważny, że dużo łatwiej zewnętrznym dostawcom surowców energetycznych "rozgrywać" poszczególne gospodarki, a nawet pomijać kraje o stosunkowo niewielkim wolumenie zużycia. Dopuszczenie przez Unię Europejską tzw. łączenia gospodarek w obszary o zintegrowanej strategii energetycznej - np. Kraje Bałtyckie i Skandynawia przyczyniać się będzie do zwiększenia wolumenów i poprawienia pozycji negocjacyjnej odbiorców w stosunku do dostawców.
Jakie cele państwa
W dokumencie nie zostały precyzyjnie zdefiniowane cele Państwa. Mówi on, że to jednak Skarb Państwa będzie znaczącym właścicielem firm energetycznych i raczej nie przewiduje się znaczącego udziału prywatnego biznesu (tak jak to ma miejsce np. w Niemczech czy Wielkiej Brytanii), a brak jednoznaczności powoduje brak skuteczności w realizacji.
Brak jest także odniesienia do zewnętrznej polityki energetycznej. Poprzednio zapisano, że "Międzynarodowa współpraca w obszarze energii jest jednym z gwarantów bezpieczeństwa energetycznego państwa. Może zapewnić warunki konieczne do rozwoju handlu nośnikami energii i energią elektryczną, a także do przyciągnięcia do Polski zagranicznych inwestycji i realizacji polskich inwestycji za granicą".
Obecnie w dokumencie nie ma odniesienia do projektów, priorytetów czy kierunków najbardziej efektywnych z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego kraju. Jak ma się rozwijać współpraca z Unią Europejską, czy widzimy pole dla inicjatyw?
Dokument cechuje brak nowoczesnej myśli przewodniej. Podstawowym błędem merytorycznym jest oparcie się o "miękkie" stwierdzenia, a nie o twardą, liczbowo-numeryczną rzeczywistość - o uzgodniony
bilans energetyczny i surowcowy. Nie ma także odpowiedzi na pytania dotyczące globalnych decyzji inwestycyjnych i polityki państwa w stosunku do nowych inwestycji.
Więcej spójności
Konieczne staje się ustalenie priorytetów legislacyjnych i kolejności działań rządu. Fatalnie byłoby bowiem, gdyby okazało się, że wielokrotnie anonsowane zmiany ustawy "Prawo Energetyczne" czy "Ustawy o efektywności energetycznej" pojawiły się niejako obok nowej Polityki Energetycznej i nie były z nią spójne. Implementacja całego pakietu energetyczno-klimatycznego UE może mieć dla Polski poważne skutki ekonomiczne. Przede wszystkim spowoduje znaczący wzrost cen energii, wzrost inflacji i bezrobocia oraz spadek krajowej produkcji. Konieczna jest więc głębsza analiza tego zjawiska i rozpoczęcie dyskusji, na podstawie której pojawią się wnioski, które będą mogły być wykorzystane w "Strategii energetycznej".
Trzeba wypracować politykę energetyczną Polski w podsektorze gazu, uwzględniającą celowość realnej integracji w ramach UE. Określić cele i drogi realizacji interesów narodowych w relacjach dwustronnych z Rosją i Norwegią, a także budowania aliansów z dużymi sąsiadami, członkami UE.
Uważam, że cel, którym było przygotowanie nowoczesnego dokumentu mającego obowiązywać przez następne dwadzieścia lat nie został przez autorów osiągnięty.
Kończę pisać ten krótki tekst na swoim laptopie, w tle słychać muzykę z radia. Delikatnie szumi wentylator klimatyzatora. Za chwilę wsiądę do swojego samochodu i pojadę na basen, gdzie wodę podgrzewa lokalna kotłownia na gaz ziemny. Lampka na biurku ciągle świeci. I jak pomyślę, że to wszystko "dobro energetyczne" jest jeszcze i wciąż tylko efektem działań komunistycznych rządów i silnego powiązania z zasobami byłego Związku Radzieckiego, to chyba troszeczkę zaczynam się bać. Bo czy jesteśmy w stanie pokazać choć kilka wykonanych inwestycji, zaimplementowanych programów, działań mających na celu poprawę bezpieczeństwa energetycznego
Andrzej Sikora
Autor jest dyrektorem Instytutu Studiów Energetycznych
Wiadomość archiwalna. Treść artykułu dotyczy stanu prawnego obowiązującego w czasie jego publikacji.