Żeby ten proces zilustrować, wystarczy popatrzeć na ubiegłoroczne wyniki w obrotach towarowych z Rosją, Ukrainą, Białorusią i Kazachstanem, bo to one w tych obrotach dominują. Ilustrują to następujące dane za rok 2007:
Rok 2007 był przede wszystkim okresem rekordowych poziomów i wzrostów obrotów z największymi partnerami, tj. z Rosją i Ukrainą. Polsko-rosyjskie obroty osiągnęły poziom blisko 21 mld USD, a polsko-ukraińskie przekroczyły 7,2 mld USD. Pozytywnie ocenić trzeba też obroty z Białorusią i Kazachstanem, a zwłaszcza dynamikę polskiego eksportu.
Ujmując globalnie - na podkreślenie zasługuje 5 cech charakterystycznych z omawianą grupą krajów. Są to:
- wysoka dynamika obrotów ogółem,
- wyższe wzrosty dostaw w polskim eksporcie niż w imporcie,
- wysoki poziom deficytu w handlu z Rosją i niewielki z Białorusią,
- wysokie, dodatnie dla Polski, saldo obrotów z Ukrainą i niewielki z Kazachstanem oraz
- tylko o około 1 mld USD wyższy eksport do Rosji niż na Ukrainę.
Jest to dobra podstawa dla rozwoju wzajemnych obrotów - zarówno w roku 2008, jak i w latach następnych. Siłą motoryczną obrotów jest wysoka dynamika wzrostu gospodarczego w krajach naszych partnerów, jak i w Polsce. A ponadto - dobre wyniki w produkcji materialnej oraz wysoka dynamika popytu konsumpcyjnego i inwestycyjnego. Nie cieszy jedynie wysoki poziom inflacji, który "zabija" m.in. popyt i wzmaga presję roszczeń płacowych.
Jeżeli mówimy o wysokiej dynamice polskiego eksportu na rynki wschodnie - to warto zwrócić uwagę na jego strukturę branżowo - towarową. Odpowiada ona na pytanie - co dostarczamy, a jednocześnie - czy jest to struktura korzystna i czy odpowiada naszym zainteresowaniom produkcyjno-eksportowym. Dla odpowiedzi - przyjrzyjmy się strukturze naszego eksportu do Rosji i na Ukrainę, jako największe rynki zbytu w tym obszarze.
Otóż - z analizy wyników 2007 roku widać wyraźnie, że w przypadku obu krajów - dominują dwie grupy dostaw, tj. wyrobów przemysłu elektromaszynowego i chemicznego. W eksporcie do Rosji stanowią one odpowiednio: 36% i 20,7%, czyli ponad połowę globalnej wartości eksportu.
Podobnie jest w eksporcie na Ukrainę, gdzie wyroby przemysłu elektromaszynowego stanowią 37%, a przemysłu chemicznego - 18%, a więc również ponad połowę globalnego eksportu na rynek ukraiński.
W drugiej pod względem wartości grupie dostaw znajdują się wyroby przemysłu metalurgicznego, z udziałem 10,7% w eksporcie do Rosji i 14,5% - w eksporcie na Ukrainę; wyroby przemysłu drzewno - papierniczego stanowią odpowiednio 10,3% i 7%; artykuły rolno-spożywcze - 9,7% i 6,2% oraz wyroby przemysłu lekkiego - 4,7% i 6%. W obu przypadkach - eksport ma charakter przemysłowy i o wysokim stopniu przetworzenia.
Zasadniczo odmienna jest struktura towarowa polskiego importu. W przypadku importu z Rosji - zdecydowanie dominują dostawy paliw i surowców energetycznych, a więc ropy naftowej i gazu ziemnego, stanowiąc 74,3% globalnej wartości importu. Gdyby dodać do tego import wyrobów metalurgicznych z udziałem 6,1%, to obie te grupy stanowią ponad 80% globalnego importu z Rosji. Nie inaczej jest w przypadku importu z Ukrainy, gdzie wyroby metalurgiczne stanowią 37,3% globalnej wartości tego importu, a produkty mineralne - 22,9%. Łączny udział tych dwóch grup przekracza 60% globalnej wartości dostaw importowych.
Przedmiotem importu z Ukrainy są ponadto wyroby przemysłu chemicznego (15,2%), artykuły rolno-spożywcze (9,7%), wyroby przemysłu drzewno-papierniczego (7%) i - z tendencją corocznego wzrostu - wyroby przemysłu elektromaszynowego (5,6%). W imporcie z Rosji - udział wyrobów przemysłu chemicznego wynosi 3,3%, a drzewno-papierniczego i elektromaszynowego - tylko po 1,1%.
A jak na tym tle kształtuje się sytuacja w polskim eksporcie w zakresie wiodących grup branżowo-towarowych, widziana od strony wartości, dynamiki i struktury geograficznej? A więc - w eksporcie, gdzie grupą taką są wyroby przemysłu elektromaszynowego, w roku 2007 sytuacja kształtowała się następująco:
Zdecydowanymi liderami w zakupie polskich wyrobów przemysłu elektromaszynowego, co nie jest żadną niespodzianką, są rynki - rosyjski i ukraiński. Tam też są największe potrzeby w zakresie nowoczesnego sprzętu inwestycyjnego, generujące popyt na maszyny i urządzenia, nowe techniki i technologie. Na pewno takie potrzeby odczuwa i Kazachstan, ale tutaj w grę wchodzą rosnące koszty transportu na ten rynek, co dotyczy i innych dostaw towarowych. Cieszyć może nie tyle jakiś nadzwyczaj wysoki poziom dostaw, ile wysoka dynamika. Powinna ona utrzymać się na zbliżonym poziomie i w najbliższych latach, jako że zapowiadana jest w tych krajach, a w Rosji i na Ukrainie ponad wszelką wątpliwość - aktywna polityka inwestycyjno - innowacyjna. Warto tę koniunkturę jak najlepiej wykorzystać.
W imporcie produktów mineralnych, jako grupie wiodącej, a więc obejmującej paliwa i surowce, rok 2007 był okresem dość wysokiego wzrostu dostaw.
Ilustruje to następujące zestawienie danych liczbowych:
Tutaj uwidacznia się niemal monopolistyczna rola dostaw z Rosji. Dotyczy ona zresztą nie tylko Polski, ale i wielu innych krajów, w tym Ukrainy, Białorusi czy Mołdawii. Jak sytuacja przedstawiać się będzie w perspektywie - zależeć będzie od polityki energetycznej i globalnej koniunktury, zwłaszcza cenowej. Ale warto też przyjrzeć się polskiemu eksportowi artykułów rolno-spożywczych na rynki tych czterech krajów. To grupa towarów bardzo wrażliwa na różnego rodzaju warunki, wymogi i ograniczenia ze strony rynków krajów - importerów, a nawet na "humory" niektórych polityków. Bo to, że popyt istnieje i to większy niż podaż w krajach omawianej grupy importerów - nie można mieć ekonomicznie uzasadnionych wątpliwości.
Na wyniki roku 2007 patrzeć można, moim zdaniem, nie tylko realnie, ale i z umiarkowanym optymizmem. A przedstawiają się one następująco:
Poziom dostaw, jak na nasze możliwości produkcyjne i eksportowe, nie może być określany jako wysoki, a tym bardziej - satysfakcjonujący. Ale wzrost dostaw - mimo znanych utrudnień w dostępie na rynek rosyjski i ukraiński - wskazuje, że nie schodzimy ze ścieżki wzrostu. Dobre i to, co jest, a liczymy na znacznie więcej. Zresztą, nasi partnerzy powoli rozluźniają dostęp, za co im chwała i, jeżeli taki kurs zostanie utrzymany, to w sektorze rolno - spożywczym współpracy z Rosją i Ukrainą - wrócimy na drogę dobrze rozumianego partnerstwa, z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych stron.
Wnikając nieco głębiej w strukturę eksportu rolno - spożywczego, odnotować trzeba kilka charakterystycznych cech. Najpierw jednak obraz tego eksportu w roku 2007.
To, że w eksporcie na rynek rosyjski i ukraiński dominują dostawy gotowych artykułów spożywczych - jest potwierdzeniem i możliwości dostaw, i popytu importowego. Dostawy produktów pochodzenia roślinnego - też ocenić trzeba pozytywnie. Natomiast wyraźnie na niskim poziomie kształtuje się eksport zwierząt żywych i produktów zwierzęcych. Jeżeli mówimy o koniecznej poprawie warunków dostępu do wschodnich rynków zbytu, to tutaj, przy już aktywnych działaniach z polskiej strony - potrzebne są odpowiednie, konstruktywne działania ze strony władz i decydentów po stronie naszych partnerów. Nie ma zasadnych przyczyn ani podstaw, by uważać, że eksporter, a już na pewno polski - "zabija" ukraińskich producentów. A takie głosy, na własne uszy, słyszałem w Kijowie...i to z wysokich trybun. To anachronizm i archaizm. Tylko poprzez wzajemnie życzliwą i dobrosąsiedzką współpracę w sektorze rolnym i spożywczym można dojść do pozytywnych wyników, w tym w interesie ukraińskich producentów rolnych.
Oceniając ogólnie - stan współpracy handlowej z wymienionymi krajami oceniać trzeba pozytywnie. Dominują w niej zjawiska korzystne i efekty konstruktywnych działań i przedsięwzięć. I taki stan trzeba utrwalać, a oferty wzajemnej współpracy wzbogacać. Że tak będzie - nie mam wątpliwości.
M. Oniszczuk