Jeden rzut oka na wykonane z laminatu nadwozie wystarcza, aby dowiedzieć się skąd pochodzi nazwa elektrycznego samochodu, produkowanego w radomskich Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego. Bryłę o eliptycznym kształcie zaprojektowała Paulina Stępień, specjalizująca się we wzornictwie użytkowym. Pozostałe elementy dopasowano do gotowego projektu nadwozia.
Lekkie laminatowe nadwozie osadzono na stalowej ramie, dzięki czemu zapewniono niewielkiemu pojazdowi o długości 246,2 cm odpowiednią sztywność.
Do ramy zamontowane zostały elementy niezależnego zawieszenia. W kołach przednich i tylnych zastosowano podwójne wahacze, sprężyny i amortyzatory hydrauliczne, co zapewnia komfort zbliżony do samochodów miejskich. Zadbano również o zwrotność. Promień skrętu wynosi zaledwie 2,8 metra. Do ramy przymocowane są dwa silniki elektryczne, napędzające koła tylne. Konstruktorzy zdecydowali się na zastosowanie do napędu elipsy tak zwanych. silników bezszczotkowych, dzięki czemu zmniejszono ryzyko awarii jednostki napędowej.
Jeśli jednak uszkodzeniu ulegnie jeden z silników, samochód może kontynuować jazdę korzystając z drugiego silnika. Obie jednostki napędowe rozwijają moc 2 kW, czyli około 3,2 koni mechanicznych oraz moment obrotowy o wartości 6,5 Nm, co pozwala maksymalnie rozpędzić obciążoną elipsę do prędkości 26,5 km/h.
W przedniej części podwozia umieszczony został zespół ośmiu akumulatorów. W pełni naładowane pozwalają na przejechanie około 100 kilometrów. Po pokonaniu tego dystansu, samochód podłączamy do tradycyjnego gniazdka z napięciem 220 V i po upływie ośmiu godzin jest ponownie gotowy do jazdy. Przy obecnych cenach energii przejechanie 100 kilometrów elektryczną elipsą kosztuje około 8 złotych.
Źródło: Echo Dnia, elipsavehicle.com, mojeauto.pl