Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Promocyjny haczyk w salonach samochodowych

10:41 06.11.2008

Wyprzedaż pojazdów z rocznika 2008 niektóre firmy ogłosiły już w październiku. Do niedawna wstrzymywano się z takimi decyzjami przynajmniej do grudnia, by wiadomo było, że Nowy Rok już za pasem, co usprawiedliwia rocznikowe rabaty.

Tegoroczne przyśpieszenie wyprzedaży schodzącego rocznika jest spowodowane przede wszystkim fatalną sytuacją na rynku. Samochodów zgromadzonych przez generalnych importerów jest sporo, a chętnych na nie mało. Regulacje cenowe, związane z mocnym kursem złotówki, odciągające klientów od salonów w Niemczech, wprowadzono dopiero w tym roku. Gigantyczny napływ aut używanych zdemontował rynek aut nowych, a wejście nowych marek na polski rynek dodatkowo wzmogło konkurencję.

Na dodatek mamy jeszcze światowy kryzys finansowy, który zaczyna właśnie dotykać Polskę. Drożeją kredyty, a to nie sprzyja zakupom samochodów, bo pożyczki są podstawą w takich transakcjach. Efekt widać w bezlitosnych statystykach.

Recesja postępuje, by uniknąć zapaści trzeba się jakoś ratować. Październikowa akcja to zapewne tylko jeden z pomysłów.

Jako pierwsze pozbywanie się samochodów z rocznika 2008 rozpoczęły Fiat i Alfa Romeo. Szybko znaleźli się naśladowcy, co stanowi potwierdzenie, że wyprzedaże to po prostu jedna z form ratowania skóry w okresie kryzysu. Na taki krok zdecydowały się już Chevrolet i Ford. Kolejne marki zapewne szykują do wyprzedaży, ale ponieważ nie dalej jak w lipcu i w sierpniu powszechnie obniżano ceny, chcą jeszcze trochę odczekać.

Przyszły czasy, gdy zarówno nowy, jak i używany samochód można kupić wyjątkowo tanio. Promocyjne szaleństwo sprzyja nabywcom, którzy zacierając ręce przebierają w ofertach. Dodajmy, że oprócz rabatów i zniżek w samych cenach większość firm proponuje jeszcze preferencyjne kredyty i wyjątkowo korzystny leasing. Zysk na takich formach sprzedaży też można przeliczyć na żywą gotówkę. Nierzadko w grę wchodzą spore sumy, rzędu 15 - 20 tys. zł.

Zyski na rabatach cenowych nie są tak duże, ale w tym roku powinny być nieco większe z uwagi na trudniejszą sytuację na rynku. Propozycje zachęt cenowych u Fiata zdają sie to potwierdzać. Zyskać można od 1 tys. zł w przypadku aut małych do 20 tys. zł przy modelach z najwyższej półki.

Alfa Romeo w zależności od modelu pozwala zostawić w portfelu od 3 do 14,2 tys. zł. Chevrolet nie ma widocznie aż takiej potrzeby reagowania na obecną sytuację, bo zaproponował rabaty nieco niższe niż przed rokiem - od 2750 do 9700 zł. Ford zachęca niewielkimi zniżkami na samochody małe (2 tys. zł) i pokaźnymi rabatami na auta większe (do blisko 12 tys. zł w przypadku Galaxy).

Czy takie zniżki są rzeczywiście satysfakcjonujące? Pozornie tak, w rzeczywistości wszystko trzeba precyzyjnie przeanalizować. Problem polega na tym, że polski rynek aut używanych funkcjonuje zupełnie inaczej, niż rynek wtórny w Europie Zachodniej. Tam liczy się stan techniczny auta, walory silnika, wyposażenie. U nas bierze się co prawda pod uwagę tego typu informacje, ale najważniejszy wykładnik wciąż stanowi rocznik.

Co to oznacza dla nabywcy nowego pojazdu? Bardzo wiele, bo przecież prędzej czy później będzie chciał sprzedać auto. I wówczas dopadnie go ten swoisty "syndrom rocznika". Kupienie samochodu z wyprzedaży oznacza konkretny wpis w dowodzie rejestracyjnym. Auto w ogólnym mniemaniu jest rok starsze. Jak przekłada się to na cenę?

Wystarczy rzucić okiem na notowania rynku wtórnego dla popularnych w naszym kraju modeli i poznać spadki wartości, jakie mogą wystąpić między rocznikami. Rzućmy okiem na kilka przykładów. W przypadku Fiata Pandy 1.1 otrzymamy 5 tys. zł rabatu. Dokładnie tyle, ile wynosi różnica między używanymi egzemplarzami z 2007 i 2006 r.

Na Alfie Romeo 147 możemy już stracić, bo różnice cen między rocznikami dochodzą do 4 tys. zł, a rabaty zaczynają się od 3 tys. zł. Być może na niektórych wersjach dało by się zyskać, bo zniżki przy droższych odmianach przekraczają nawet 9 tys. zł. Trudno to ocenić, bo z kolei droższe auta wykazują większe spadki wartości. Ewidentnie stracimy na Fordzie Fusion, bo otrzymując rabat 2 tys. zł możemy stracić na sprzedaży starszego rocznika nawet 6 tys. zł.

Widać, że każdą propozycje trzeba przeliczyć i skalkulować. Jeśli przeanalizujemy klasę średnią to okaże się, że różnice między rocznikami dochodzą do 15 - 17 tys. zł. W takiej sytuacji obniżka ceny Forda Mondeo 2008 o 12 tys. zł wcale nie musi być korzystna. Dodajmy, że w przypadku aut luksusowych sumy związane z różnicami cen w rocznikach są wręcz szokujące, bo sięgają nawet 30 tys. zł.

Do każdej promocji trzeba podchodzić z rezerwą, na rynku samochodowym również. Kalkulacja obniżonej ceny wcale nie jest trudna, wystarczy posiedzieć chwilę z ołówkiem w ręku nad danymi z gazet giełdowych czy skorzystać z portali ogłoszeniowych w internecie. Recepta jest jedna, na dodatek niezwykle prosta: liczyć, liczyć i jeszcze raz liczyć.

Wyprzedaż rocznika 2008



dr Jolanta Tkaczyk, Akademia Leona Koźmińskiego

Fot. Akademia Leona Koźmińskiego
Branża motoryzacyjna przyzwyczaiła już swoich klientów, że w końcówce roku i na początku nowego można oczekiwać wyprzedaży "starych roczników". Stosowanie promocji cenowej z jednej strony ma dość szybkie przełożenie na sprzedaż (można dzięki niej sprzedać więcej), z drugiej zaś niebezpiecznie przyzwyczaja klientów do wyczekiwania na obniżkę ceny i wstrzymywania się od zakupów po "normalnych" cenach. Alternatywą do promocji cenowych są inne formy wspierania sprzedaży - umożliwianie zakupu poprzez oferowanie korzystnych warunków kredytowania, możliwość zakupu po cenie bazowej lepiej wyposażonego modelu, rozszerzona oferta usług dodatkowych (assistance, przedłużona gwarancja itp.).

Dariusz Dobosz
Źródło: motofakty.pl
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy