Mimo ostatnich zawirowań na rynkach finansowych banki chętnie udzielają pożyczek na zakup nowych lub używanych samochodów. Co więcej, ostatnie podwyżki marż i zaostrzenie polityki kredytowej zdają się omijać branżę samochodową. Bankom wyraźnie zależy na rozwijaniu tego bezpiecznego dla nich segmentu rynku.
W efekcie najtańsze kredyty samochodowe kosztują poniżej 10 proc. w skali roku, czyli ponad dwa razy mniej, niż wynosi średnie oprocentowanie zwykłej gotówkowej pożyczki na cele konsumpcyjne. Popyt na finansowanie motoryzacyjnych zakupów napędza import i sprzedaż w salonach. Do końca roku kupimy ok. 310 tys. nowych aut i sprowadzimy ponad milion używanych.
Teoretycznie najlepszą ofertę na zakup samochodu - zarówno jeśli chodzi o oprocentowanie, jaki i okres spłaty - powinny mieć wyspecjalizowane w takich kredytach banki samochodowe.
Najlepsze oferty dotyczą jednak tylko kredytów z wysokim, np. 50-procentowym, wkładem własnym. Tego typu kredyt, kosztujący 6-7 proc. w skali roku, mają chociażby Toyota Bank Polska czy Fiat Bank. Warto jednak pamiętać, że oprócz GMAC i Fiata wszystkie banki samochodowe ograniczają swoje oferty do wybranych marek. Teoretycznie w Toyota Bank możemy dostać kredyt na dowolne auto używane, ale pod warunkiem, że kupimy je przez sieć dilerską Toyoty. Z kolei Volkswagen pożyczy nam pieniądze zarówno na nowe, jak i używane auta, pod warunkiem że mają na masce znaczek: VW, Audi, Seat lub Škoda.
Bez względu na bank do wyboru mamy trzy sposoby spłacania kredytu: raty równe, raty malejące i tzw. ratę balonową. Raty równe pozwalają na precyzyjne zaplanowanie domowego budżetu. Ponadto mogą je wybrać osoby, dla których przy obliczaniu zdolności kredytowej ważna będzie kwota pierwszej raty.
Przy ratach malejących pierwsza płatność jest znacznie większa, a część banków, obliczając zdolność klienta do spłaty kredytu, bierze pod uwagę, ile nam zostanie na utrzymanie po spłaceniu raty i innych obciążeń. Raty malejące to przede wszystkim dobre rozwiązanie dla tych, którzy przewidują, że zadłużenie uda im się spłacić przed terminem. Ponadto z każdym miesiącem nasze obciążenie spada.
Ktoś, kto ceni sobie jak najniższe raty, może pytać o kredyt z ratą balonową. Polega on na tym, że największą część spłaty (np. 10 proc. wartości) odkładamy na koniec trwania umowy kredytowej, co pozwala obniżyć wcześniejsze raty.
Zabezpieczeniem kredytu samochodowego jest zazwyczaj auto, na które się zapożyczyliśmy. Banki stosują w tym przypadku najczęściej dwie metody: zastaw rejestrowy lub przewłaszczenie na zabezpieczenie. W przypadku zastawu rejestrowego to my będziemy właścicielami kupowanego samochodu, ale zostanie on wpisany do sądowego rejestru zastawów. Informacja o tym, że pojazd jest zabezpieczeniem kredytu na czas jego spłaty, znajdzie się w dowodzie rejestracyjnym. Kupionego w ten sposób samochodu nie będziemy też mogli użyć jako zabezpieczenia dla innych pożyczek. Do kogo należy więc w praktyce samochód, który figuruje w rejestrze zastawów? Na co dzień do nas. Samochód możemy sprzedać kolejnej osobie, ale zgodnie z umową kredytową musimy na to otrzymać zgodę z banku. Jeśli jednak przestaniemy spłacać raty, to bank będzie miał prawo sprzedać samochód, by zaspokoić swoje roszczenia.
Drugi popularny sposób, z którego korzystają banki, to przewłaszczenie na zabezpieczenie. Oznacza to, że bank będzie współwłaścicielem auta. Zależnie od stopnia ryzyka kredytowego może być właścicielem samochodu w 100 proc. lub tylko współwłaścicielem, gdy ma 49 proc. własności. Nawet jeśli samochód należy w całości do banku, to nie znaczy, że nie możemy nim codziennie jeździć do pracy.
Natomiast do wszystkich poważnych przeróbek auta potrzebna nam będzie zgoda instytucji finansowej. Bez tego nie zamontujemy sobie np. instalacji gazowej. Można też dostać kredyt bez zastawu, ale wtedy trzeba negocjować go w banku, w którym od lat mamy konto i jesteśmy znani jako wiarygodny klient. Kredyty bez zabezpieczenia są jednak zazwyczaj droższe przynajmniej o kilka punktów procentowych.
Korzystając z oferty kredytu samochodowego, w coraz większej liczbie banków można podwyższyć pożyczoną kwotę o wartość usług dodatkowych, na przykład ubezpieczenia. Takie oferty są również możliwe dla kredytów bez wkładu własnego. W Dominecie dostaniemy kredyt nawet na 135 proc. wartości auta, a więc oprócz AC i OC starczy np. na instalację LPG. Biorąc pod uwagę fakt, że w przypadku samochodu o wartości 50 tys. zł kwota ubezpieczenia to ok. 3 tys. zł, jest to bardzo kusząca oferta. Przy wrzuceniu tych kosztów w kredyt rata urośnie tylko o kilkanaście złotych.
Porównanie ofert kredytów samochodowych
* Roczna rzeczywista stopa oprocentowania (RRSO) dla kredytu na nowe auto. W przypadku zakupu auta używanego RRSO może być nieznacznie wyższa.
** Rata równa dla kredytu 15 i 30 tys. zł wyliczona dla auta używanego, zaś na 50 tys. zł dla nowego. Wszystkie przykładowe raty dotyczą zakupu bez wkładu własnego (z wyjątkiem GMAC i GE, gdzie uwzględniono wymagany wkład w wysokości 10 proc.) na okres 5 lat.
Źródło: Finamo
Tomasz Dominiak