Branża samochodowa u progu nowej ery
14:49
24.11.2008
Jeśli administracja odchodzącego prezydenta George'a W. Busha dopuści do upadku tej branży, pogłębi to panikę, która zaczęła się od bankructwa banku Lehman Brothers. Waszyngton powinien wykorzystać szansę na zapoczątkowanie nowej ery technologicznego prymatu Stanów Zjednoczonych w światowym przemyśle samochodowym, zaczynając od natychmiastowej pożyczki.
Po pierwsze, jest to szansa na poważną restrukturyzację, która pozwoliłaby Stanom Zjednoczonym wysforować się na czoło krajów produkujących auta spalające poniżej 2,5 litra paliwa na 100 kilometrów. To osiągnięcie jest bliższe niż się wydaje.
W 2010 roku pojawi się przełomowa, ładowana w gniazdku hybryda Chevy Volt, a wiele innych modeli hybrydowych znajduje się w fazie projektowej. Amerykańskie samochody na ogniwa paliwowe w ciągu dekady mogą się stać powszechne. Sukces na tym polu w ogromnym stopniu poprawiłby nasze bezpieczeństwo energetyczne, narodowe i klimatyczne, jak również podniósłby naszą konkurencyjność na światowych rynkach. Aby ta transformacja się dokonała, potrzebne jest partnerstwo prywatno-publiczne.
Po drugie, nagły upadek któregoś z koncernów motoryzacyjnych byłby katastrofą, być może spychającą naszą gospodarkę w znacznie głębszą i dłuższą recesję. Zamknięcie fabryk wywołałoby efekt domina, pracę straciłyby nie tylko osoby zatrudnione przy taśmach montażowych, ale także dostawcy części. Dla przemysłowego Środkowego Zachodu - zwłaszcza Michigan, Ohio, Illinois i Tennessee - byłoby to trzęsienie ziemi, ze wstrząsami wtórnymi odczuwalnymi na całym świecie.
Po trzecie, restrukturyzacja na podstawie przepisów prawa upadłościowego byłaby wyrokiem śmierci. Dla niektórych branż jest to właściwa droga, dająca trochę oddechu, ale w przypadku producentów aut oznaczałaby przyspieszenie spadku popytu i bankructwo poddostawców. Konsumenci opierają swój wybór między innymi na oczekiwaniach co do długookresowej kondycji producenta samochodów, ponieważ zależy od niej dostępność części, serwis i wartość odsprzedażna.
Przemysł samochodowy nie potrzebuje kuracji wstrząsowej, lecz przejścia na energooszczędne i ekologiczne technologie. Obserwowany spadek rocznej sprzedaży, z 17 do 11 milionów pojazdów rocznie, nie jest zjawiskiem trwałym, lecz cyklicznym. Z czasem sprzedaż wzrośnie, zwłaszcza że do grona kupujących dołączają mieszkańcy Chin, Indii i innych krajów rozwijających się.
Według obliczeń opartych na wskaźniku wzrostu dochodów i liczby ludności oraz częstotliwości zamiany starego auta na nowe (dzisiaj Amerykanie mają 240 milionów samochodów do osobistego użytku) roczna sprzedaż w przedziale 15-20 milionów rocznie jest jak najbardziej realna.
Problem w tym, że ze względu na sytuację na rynkach kapitałowych producenci samochodów nie mogą wziąć zwykłego kredytu na przetrwanie ciężkich czasów. Premia za ryzyko na obligacjach spółek jest najwyższa w dziejach, a niektóre przedsiębiorstwa nie mogą uzyskać kredytu za żadną cenę. Z tego właśnie powodu państwo przeznaczyło prawie bilion dolarów na bezpośrednie interwencje. Niewielka część tej sumy powinna być przeznaczona na pomoc dla przemysłu motoryzacyjnego.
W dzisiejszych warunkach przy ocenie tego, które branże powinny przetrwać, nie możemy zastosować normalnego testu popytu konsumenckiego. Doświadczamy największego spadku wydatków konsumenckich od czasów Wielkiego Kryzysu. Finansowanie produkcji samochodów przez klientów załamało się. Gospodarstwa domowe redukują swoje budżety, ponieważ dotknął je największy spadek wartości majątku (w papierach wartościowych i nieruchomościach) w całej historii.
W transformacji, która pozwoli branży samochodowej osiągnąć trwałą stabilność, muszą wziąć udział zarówno rynek, jak i państwo. Rząd powinien sfinansować badania i rozwój wydajnych akumulatorów i ogniw paliwowych, a przede wszystkim zmodernizować krajową sieć energetyczną i inne infrastruktury. Poszczególne koncerny - a nawet cała branża- nie są w stanie dokonać tego same.
Niektórzy życzyliby sobie, aby przemysł motoryzacyjny został ukarany za zamykanie oczu na rzeczywistość energetyczną i ekologiczną, ale powinniśmy wszyscy uderzyć się w piersi i przyznać, że era terenówek była błędem całego społeczeństwa. Tak, producenci aut lekceważyli ostrzeżenia na temat zagrożeń bezpieczeństwa energetycznego i klimatycznego, ale społeczeństwo i politycy też.
Zamiast zabijać branżę, a przy okazji także całą gospodarkę amerykańską, powinniśmy odbudować przemysł motoryzacyjny na odpowiedzialnych fundamentach. Powinniśmy również naprawić system opieki zdrowotnej, który obciąża branżę samochodową i całą gospodarkę gigantycznymi kosztami.
Długookresowa restrukturyzacja musi zawierać wiele elementów. Rząd powinien stworzyć konsorcjum prywatno-publiczne, które w ciągu najbliższej dekady zbuduje gospodarkę opartą na oszczędnych pojazdach. Partnerstwo prywatno-publiczne będzie potrzebne w dziedzinie badawczo-rozwojowej. Podatnicy mogą oczekiwać w zamian redukcji świadczeń pozapłacowych dla pracowników branży, co zresztą już się samoczynnie rozpoczęło ze względu na kryzys.
Zagraża nam bezprecedensowa katastrofa finansowa, energetyczna i ekologiczna. Rozwijający się dynamicznie amerykański przemysł motoryzacyjny odegrałby zasadniczą rolę w rozwiązaniu wszystkich tych trzech problemów.
Zwycięskie technologie już się pojawiły na horyzoncie. Branża od dawna nad nimi pracuje. Współpraca z rządem jest niezbędna i powinna się rozpocząć w tym tygodniu.
Jeffrey D. Sachs
Źródło:
