Ubezpieczenia: Polisy kapitałowe zamiast inwestycyjnych
06:00
04.12.2008
Wzburzona fala na rynek ubezpieczeń (na razie?) nie dotarła. W pierwszym półroczu tego roku ubezpieczyciele zebrali 29 mld zł, o 33 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2007 r. (dane Polskiej Izby Ubezpieczeń).
Zdaniem Jacka Koronkiewicza, prezesa BZ WBK-CU Towarzystw Ubezpieczeń, nowego gracza na tym rynku, okres niepewności w gospodarce to też czas, kiedy ubezpieczenia najbardziej udowadniają swoją przydatność.
- Spowolnienie oznacza w konsekwencji wzrost bezrobocia, a więc również potencjalne uszczuplenie dochodów gospodarstw domowych - wyjaśnia Koronkiewicz. - W takich wypadkach ubezpieczenie może być nieocenioną pomocą w spłacie takich zobowiązań jak kredyt czy bieżące rachunki.
Jak w trudnych czasach menedżer powinien zarządzać swoim portfelem ubezpieczeń? Wtedy bardziej niż kiedy indziej sprawdza się stara jak świat inwestycji zasada: zamiast szukać łączonych produktów, lepiej kupić porządną polisę na życie (życie jest jak samochód - mówią doradcy), a procesem inwestycyjnym zarządzać zupełnie oddzielnie. Wrzucanie do jednego worka dwóch sprzecznych potrzeb (ochrona
i chęć zaryzykowania dla przyszłego dochodu), pomijając stopień komplikacji takiego "kombajnu" (nie do rozgryzienia przez zwykłego śmiertelnika),
z reguły jest mniej efektywne niż zakup dwóch produktów.
Te wskazówki znajdują potwierdzenie w analizie Marka Kurowskiego, przygotowanej dla Polskiej Izby Ubezpieczeń, który podkreśla, że "ze względu na dekoniunkturę na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych następuje odwrót od popularnych w poprzednich dwóch latach polis o charakterze inwestycyjnym, które są zastępowane przez polisy kapitałowe (na życie i dożycie)".
I chociaż, jak przyznaje Jacek Koronkiewicz, kwota odszkodowań wypłacanych przez ubezpieczycieli w związku z kryzysem może wzrosnąć, nie powinno się to przełożyć na wydatki statystycznego menedżera na ubezpieczenie domu, samochodu czy życia.
- Rynek ubezpieczeń, w szczególności komunikacyjnych, jest bardzo konkurencyjny, dlatego w tym obszarze raczej nie powinniśmy się spodziewać podwyżek cen - uważa prezes BZ WBK-CU. - Teoretycznie towarzystwa mogą chcieć poprawić w ten sposób swoje wyniki finansowe, jednak
w praktyce duża konkurencja dość skutecznie powstrzymuje takie zapędy.
Jacek Koronkiewicz dodaje także, że o ile udział banków w sprzedaży ubezpieczeń wynosił dotychczas jedynie około 23 proc., w 2013 r. ma stanowić już blisko 45 procent. Jeżeli dodamy
do tego wymieniany przez Marka Kurowskiego spadek udziału w rynku tradycyjnych ubezpieczycieli, cena ochrony majątku czy życia rzeczywiście nie powinna rosnąć.
Ubezpieczenia nie są lekiem na całe zło spowodowane przez światowy kryzys gospodarczy, lecz mądre zarządzanie ich portfelem z pewnością pomoże złagodzić najbardziej bolesne skutki gospodarczej zapaści. O ile, oczywiście, uda nam się kupić produkt dopasowany do naszych potrzeb.
Krzysztof Garski
Źródło:
