Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Z ceną nikt nie wygra

10:30 06.12.2008

Obowiązujące przepisy nie sprzyjają sprawnemu zarządzaniu placówkami medycznymi i podejmowaniu szybkich decyzji - twierdzili podczas IV Forum Rynku Zdrowia menedżerowie szpitali, uczestniczący w panelu poświęconym problemom związanym ze stosowaniem Prawa zamówień publicznych w placówkach medycznych.

- Ustawa Prawo zamówień publicznych z góry zakłada, że ci, którzy dysponują publicznym groszem, wydatkują go w sposób nieracjonalny - mówił Jarosław Kozera, prezes Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej STOMOZ. - W tej chwili przestaliśmy dyskutować na temat potrzeby zakupów, wprowadzania ulepszeń, a koncentrujemy się na tym, jak napisać specyfikację, żeby nie została oprotestowana. Czyli przestaliśmy mówić o istocie sprawy, a zaczęliśmy się zastanawiać, czy możliwe jest przeprowadzenie procesu związanego z zamówieniami publicznymi. Szef szpitala publicznego, żeby wprowadzić zmiany bezpiecznie, wybiera najtańszy wariant.

Bez złudzeń

Brygida Brańko, radca prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, podkreślała, że prawo nie zabrania stosowania innych kryteriów niż cena, ale menedżerowie szpitali są innego zdania.

Wojciech Kaszyński, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Siedlcach, opierając się na własnych doświadczeniach z ostatnich miesięcy, twierdzi, że przetarg, w którym jego placówka zamierzała uwzględnić przede wszystkim jakość, został oprotestowany i szpital przegrał proces z kretesem.

- W SIWZ (specyfikacja istotnych warunków zamówienia - przyp. red.) na sprzątanie nie ma możliwości zawarcia zapisu egzekwującego jakość usługi - mówi dyrektor Kaszyński. - Co z tego, że ustawa gwarantuje nam możliwość wykorzystania innych możliwości niż cena, gdy praktyka wskazuje, że nikt z ceną nie wygra. Na wszystkie sposoby próbowaliśmy tę jakość uzyskać. Przegrałem arbitraż przygotowanej specyfikacji na sprzątanie, gdzie nie ma innej możliwości, jak cena. Ja dbam bardzo mocno o jakość, ale i o pieniądze, bo jestem z wykształcenia finansistą. Lubię liczyć pieniądze, inwestować i płacić za to, co dobre, bo dla nas zarządzających dobra jakość to bezpieczeństwo leczenia.

Doświadczenie wskazuje, iż kryterium cenowe w specyfikacji istotnych warunków zamówienia staje się praktycznie jedynym kryterium decydującym o wyborze oferty i mnożącym paradoksy.

Z wolnej ręki?

Stawiając na kryterium cenowe, dyrektor szpitala ma szanse na zrealizowanie zamówienia i uniknięcie protestów, odwołań, a nierzadko i rozpisywania kolejnego przetargu, gdy ten poprzedni zostanie unieważniony. Czasami wyjściem jest zakup z wolnej ręki, ale takie decyzje nie zawsze dobrze się kończą, zwłaszcza gdy w grę wchodzi trudna do udowodnienia zmowa producentów. Prof. Wojciech Witkiewicz, dyrektor Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu, na dowód, że takie sytuacje mają miejsce, opowiedział o przetargu, w którym wszyscy oferenci podali cenę o 60% wyższą od możliwości budżetowych szpitala. W efekcie dyrektor dokonał zakupu sprzętu wysokiej klasy z wolnej ręki, zgłaszając jednocześnie ten fakt prezesowi Urzędu Zamówień Publicznych. Czeka na konsekwencje.

Jan Gierada, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach, mówi, że również odnosi wrażenie, iż producenci czasami są w zmowie i dogadują się, np. co do podziału terenu, na którym działają. - Są to firmy, które oferują taki sam sprzęt czy leki i składają oferty pod konkretnego dostawcę, który powinien wygrać dany przetarg. Jestem przekonany, że zakup z wolnej ręki byłby nie tylko szybszy, ale i tańszy - dodaje dyrektor Gierada.

Pułapki specyfikacji

Prawo zamówień publicznych - w opinii menedżerów szpitali - ubezwłasnowalnia zamawiających przy wyborze sprzętu. Jeśli dana firma spełnia wszystkie kryteria wymienione w SIWZ, to przetarg wygrywa i zamawiający nie ma już argumentów. Nawet gdy okaże się, że ów szpital dysponuje już sprzętem czy aparaturą innych producentów i nie może być mowy o jego kompatybilności.

Najczęściej nie da się specyfikacji napisać tak, aby parametry techniczne wyraźnie nie wskazywały na konkretnego dostawcę, co oczywiście groziłoby "zawałem" przetargu i koniecznością rozpisania nowego. Piotr Pobrotyn, dyrektor Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, jako przykład podał zakup drukarek. ASK dysponuje drukarkami 30 producentów, co utrudnia ich serwisowanie. Z kolei Wojciech Witkiewicz przyznał, że z tego samego powodu brakuje kompatybilności w aparaturze anestezjologicznej, nie mówiąc już o możliwości jednolitego serwisowania.

Na wybór sprzętu nie mają wpływu również lekarze. - Przetarg wygrała firma, której sprzętu endoskopowego nigdy nie mieliśmy w szpitalu - mówi Jarosław Kozera. - Postawcie się w sytuacji lekarzy, którzy choćby z racji rutyny i przyzwyczajenia woleliby sprzęt firmy X a nie Y. Nic nie dało się zrobić.

Prof. Wojciech Witkiewicz uważa, że do oceny jakości sprzętu i jego parametrów technicznych powinny zostać powołane grupy obiektywnych ekspertów. Ekspert prezentujący aparaturę szpitalowi jest przecież ekspertem producenta, a nie szpitala. - Aktualnie jest tak, że o wyborze aparatury decydują specjaliści z innych dziedzin - mówi profesor i dodaje, że prawo w tej materii powinno być poprawione.

Zakupy wspólne? Nie tak łatwo.

Większość menedżerów uważa, że należy wrócić do zakupów wspólnych, realizowanych przynajmniej przez kilka placówek medycznych. Nie brakuje entuzjastów takiej koncepcji. Podpisuje się pod nią zarówno Jan Gierada z kieleckiego szpitala - orędownik tej idei na swoim terenie - jak i prof. Witkiewicz z Wrocławia.

Jarosław Kozera natomiast chłodzi zapały kolegów: - Pracujemy w tej chwili nad zamówieniami publicznymi na leki dla grupy szpitali klinicznych - mówił prezes Kozera. - Wartość zamówienia wyniosłaby prawie 60 milionów zł rocznie. Logika podpowiada, żeby zrealizować je wspólnie. Byłoby taniej i lepiej. Tylko, prawdę mówiąc, specjaliści od zamówień publicznych twierdzą, że chyba nie da się stworzyć takiej specyfikacji, której nie dałoby się podważyć i nie zablokować procedur zamówieniowych. Są bowiem firmy, które specjalizują się w blokowaniu takich kontraktów, czyli nie przystępują do tego przetargu żeby go wygrać, a jedynie zablokować....

Trochę optymizmu

- Sztywne, restrykcyjne przepisy - mówił Roman Szełemej, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Specjalistycznego Szpitala w Wałbrzychu - narzucające de facto stosowanie wyłącznie ceny jako jedynego kryterium wyboru, nie są szczęśliwym rozwiązaniem. Prawo piszą ci, którzy z góry traktują zamówienia publiczne jako obszar nieprzejrzysty.

W opinii dyrektora Gierady jednak ostatnio znowelizowana ustawa Prawo zamówień publicznych to maleńkie światełko w tunelu. Zawiera bowiem zapis, który może być batem na oferentów działających w zmowie. Przewiduje sankcje w postaci utraty wadium dla wykonawców, którzy nie uzupełnili dokumentów. Niektórzy robią to celowo, by nie dopuścić do rozstrzygnięcia przetargu. Bardzo istotna w opinii dyrektora kieleckiego szpitala jest również możliwość zmiany treści specyfikacji istotnych warunków zamówienia. Brygida Brańko, broniąc zapisów ustawy i przekonując do nowelizacji - jako bardziej elastycznej niż dotychczas wersji prawa - przypomniała o istnieniu dozwolonego przecież dialogu technicznego, czyli rozmów z potencjalnymi dostawcami. Przyznaje jednak, że specyfikacja istotnych warunków zamówienia staje się coraz bardziej skomplikowana, ale z drugiej strony - stwarza coraz więcej możliwości zamawiającemu. Zastrzega jednak, że przepisów ominąć się nie da.

Nowelizacja październikowa

Od 24 października br. obowiązują nowe zasady przetargów. Znowelizowane Prawo zamówień publicznych umożliwia m.in. zmianę warunków udziału w przetargu.

Przepisy pozwalają uzupełniać niektóre dokumenty po rozpoczęciu przetargu tak, aby niepotrzebnie nie eliminować firm, które nie złożyły wszystkich dokumentów. Dokumentem, który będzie można dostarczyć, jest także pełnomocnictwo. Doniesiony dokument będzie mógł nosić późniejszą datę, pod warunkiem jednak, że będzie potwierdzał spełnianie warunków na dzień terminu składania ofert.

Zamawiający będzie mógł wnosić poprawki do oferty. Warunkiem jest jednak, aby "nie wprowadzały istotnych zmian w treści oferty". Określenie to jest nieostre i z pewnością będzie dochodziło do sporów - jaki błąd istotnie wpłynie na treść oferty, a jaki nie - komentuje Gazeta Prawna.

Składanie odwołań będzie możliwe również w małych przetargach. Uprawnienie to zostało jednak ograniczone. Odwołanie będzie rozpatrywane pod kątem jednego z trzech trybów:
  • niewłaściwego opisu sposobu oceny spełniania warunków
  • bezpodstawnego wykluczenia wykonawcy
  • bezpodstawnego odrzucenia oferty.
Sabina Augustynowicz

Źródło: Rynek Zdrowia
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy