Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Chcesz być społecznie odpowiedzialny? Zastanów się dwa razy!

07:53 06.01.2009

Hasła, zasady i kodeksy odpowiedzialnego biznesu brzmią pięknie i wzniośle. Jednak każda firma, która decyduje się na wdrożenie takich metod prowadzenia biznesu, musi zdawać sobie sprawę, że prędzej czy później zostanie wywołana do tablicy.

Hasła i kodeksy będą musiały znieść próbę rzeczywistości - czy w obliczu kryzysu firmę będzie moralnie stać na wypełnienie złożonej obietnicy, czy też będzie próbowała się ona wymigać od dobrowolnie przyjętej odpowiedzialności i zaryzykuje utratę reputacji. Dla mediów kłopoty znanych firm są bardzo łakomym kąskiem. Tyle że problemy z mediami to ta mniejsza część kłopotów firmy wynikających z niedopełnienia obietnicy prowadzenia odpowiedzialnego biznesu. Przekonała się firma Nike w 2001 roku. Ten interesujący case study można znaleźć w książce "Mury i wyłomy czyli bariery i szanse" Naomi Klein (Wydawnictwo Naukowe PWN, 2008).

W fabryce odzieżowej Kuk-Dong w Meksyku 800 pracownic nagle zaprzestało pracy. Fabryka ta produkowała odzież dla wielu klientów, a największym z nich było właśnie Nike.

Z pozoru wszystko było w porządku. Nike posiadało dobry kodeks postępowania biznesowego i należało do Stowarzyszenia Sprawiedliwej Pracy. Ponadto wynajmowało zewnętrzne firmy audytorskie, by mieć pewność, że współpracujące z firmą fabryki stosują się do ustalonych reguł współpracy opartych na odpowiedzialnych praktykach.

Jednak kodeks sobie, a praktyka sobie. W jednym z wywiadów młoda pracownica, Meksykanka, opowiadała o nędznych płacach, głodzie, odmowie wolnego dnia z powodu choroby. Zapytana ile ma lat odpowiedziała: "Piętnaście". Według kodeksu postępowania Nike, współpracująca fabryka nie może zatrudniać pracowników poniżej 16-tego roku życia. Według koncernu pracownica zapewne sfałszowała dokumenty, by dostać pracę. Tajemnicą poliszynela był zaś fakt, że sam personel do spraw rekrutacji nakłaniał kandydatów do kłamania w kwestii wieku.

Inną drażliwą sprawą było istnienie niezależnych związków zawodowych. Szefostwo Nike podkreślało swoją sympatię i zgodę na istnienie związków zawodowych. Tyle że związek zawodowy w tej fabryce był sterowany przez zarząd i oczywiście nie reprezentował interesów pracowników. Gdy pracownicy podjęli decyzję o pozbyciu się "świecznikowego związku" i powołaniu prawdziwie niezależnego związku, kilka liderek ruchu pracowniczego zostało zwolnionych.

Wtedy 800 pracownic fabryki odeszło od stanowisk pracy i zajęło fabrykę. Był to protest przeciwko łamaniu prawa oraz wewnętrznych zasad i porozumień. Następnego dnia do fabryki wkroczyły oddziały prewencji, prowadzone przez szefa firmowego związku zawodowego, i położyły kres strajkowi używając siły. 15 pracownic trafiło do szpitala, a 200 kolejnych z obawy przed dalszymi represjami odeszło z pracy.

Nike próbowało odciąć się od tego kryzysu. Szybko wycofano kolejne zlecenia, zaś na miejsce miał przybyć mediator z ramienia koncernu by ocenić zasadność ponownego nawiązania współpracy. W tym momencie do akcji weszły organizacje i stowarzyszenia broniące praw pracowników oraz media. Nie chodziło o to, aby Nike uciekło z fabryki - nawet same pracownice nie chciały zerwania współpracy. Chodziło o to, aby firma została i udowodniła, że jej kodeks postępowania to więcej niż puste słowa. Żeby faktycznie stanęła po stronie pracowników i wywarła wpływ na zarząd fabryki, by ten podjął rozmowy z pracownicami, a nie używał siły do rozwiązania konfliktu.

W końcu Nike stanęło na wysokości zadania i zmusiło fabrykę do podjęcia działań zgodnych z zasadami odpowiedzialnego biznesu. Zwolnione pracownice wróciły do pracy. Uszczelniono proces rekrutacji pracowników. Powołano niezależny związek zawodowy.

Czy nie można było tak od razu? Widocznie nie. Widocznie zabrakło autentycznej wiary i przeświadczenia o słuszności podjętych zobowiązań wobec społeczeństwa i biznesu. A może po prostu filozofię CSR potraktowano jako kolejną strategię marketingową, jako ekwiwalent "nasz proszek pierze najbielej". Jednak CSR nie jest sztuczką, to poważna obietnica. Warto o tym pamiętać podejmując choćby najmniejsze działania z tej dziedziny.

Mariusz Ludwiński dla Wydawnictwa Naukowego PWN
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy