Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Czy umiemy opiekować się najmłodszymi?

12:21 09.01.2009



W Polsce dzieci poniżej 15. roku życia są o 40% bardziej narażone na ryzyko zgonu niż ich rówieśnicy w innych krajach Unii Europejskiej - alarmowali pediatrzy podczas niedawnej, odbywającej się 13 listopada konferencji "Czy Polska kocha swoje dzieci?".

Zdaniem pediatrów, opieka medyczna nad dziećmi i młodzieżą jest niewystarczająca i ten stan się pogarsza. Taka sytuacja to w ich opinii wynik m.in. braku pediatrów, niedostatecznego finansowania pediatrii przez NFZ i zlikwidowania medycyny szkolnej. Ale nie tylko.

Gromy padające z ust pediatrycznych autorytetów rykoszetem trafiają w lekarzy rodzinnych. - W 2000 roku zdecydowano o powołaniu 20 tys. gabinetów lekarza rodzinnego, który miał przejąć opiekę również nad dziećmi. W 2006 roku takich gabinetów było jednak tylko 5715. Jest to złe rozwiązanie. W Unii Europejskiej dzieli się opiekę medyczną na tę nad dorosłymi i tę nad dziećmi.

Niestety, zdemontowano dobry system opieki nad dzieckiem - mówił podczas konferencji prof. Jerzy Bodalski z Kliniki Chorób Dzieci Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

O faktach nie dyskutują

Prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, doktor Adam Windak, uważa, że opinie na temat niedostatecznych działań lekarzy rodzinnych w systemie ochrony zdrowia nie są poparte żadnymi dowodami. - Przykro to stwierdzić, ale nawet szacowni profesorzy wypowiadają w tej sprawie tezy, które trudno obronić - zaznacza.

Dodaje: - W krajach "starej" Unii lekarze rodzinni opiekują się wszystkimi członkami rodziny i jest to model od dawna znany i sprawdzony. W Anglii, Irlandii, Holandii, Danii, a tam byłem i widziałem system, nikomu nie przychodzi do głowy, żeby podzielić podstawową opiekę medyczną na tę dla dorosłych i na tę dla dzieci.

Lekarze rodzinni podkreślają, że nie dyskutują o faktach. A fakty są takie, że spory odsetek dzieci ma wady postawy, ogólny stan zdrowia młodego pokolenia też budzi obawy, a dużo poważnych chorób, w tym nowotworowych, jest rozpoznawanych zbyt późno. W przekonaniu lekarzy tej specjalności wszystko to pewnie prawda, tyle tylko, że związek pomiędzy skutkiem (kłopoty zdrowotne dzieci i młodzieży) a przyczyną (niedostateczna opieka ze strony lekarzy rodzinnych) nie jest prawdziwy.

- Już samo często wypowiadane stwierdzenie, że opiekę nad dziećmi przejęli lekarze rodzinni, jest nieprawdziwe, bo tak naprawdę lekarzy tej specjalności mamy dzisiaj niespełna 10 tysięcy, a opiekę podstawową sprawuje ponad 20 tysięcy lekarzy - mówi Adam Windak.

10 tysięcy lekarzy rodzinnych, o których wspomina nasz rozmówca, to wszyscy ci, którzy wykształcenie w swojej specjalności zdobyli począwszy od 1994 roku. Uwzględniając naturalne ubytki kadr oraz wyjazdy za granicę, w systemie może faktycznie pracować około 8 tys. lekarzy rodzinnych.

Druga konstatacja: lekarzami rodzinnymi nie są wyłącznie ci, którzy byli kształceni w trybie rezydentury, a więc bezpośrednio po studiach. Co więcej, prawdopodobnie stanowią mniejszość w tej grupie. Większość, jeśli trzymać się zdania KLR, to lekarze, którzy już wcześniej pracowali w POZ i posiadali inne specjalizacje. Znaczącą, o ile nawet nie największą, grupą wśród nich są lekarze pediatrzy.

Akceptowani przez pacjentów

- Mogę tak powiedzieć, patrząc na frekwencję podczas szkoleń prowadzonych w naszym ośrodku przy UJ, który jest jednym z trzech największych w kraju. W grupie lekarzy, którzy odbywali tutaj szkolenie specjalizacyjne z medycyny rodzinnej, na pewno było najwięcej właśnie... pediatrów - dodaje Adam Windak. Z kolei według jego wyliczeń, maksymalnie 1/3 dzieci może znajdować się pod opieką lekarzy rodzinnych, którzy nie są jednocześnie pediatrami.

Jak tłumaczy doktor Adam Windak, sami pediatrzy tak garnęli się do specjalizacji lekarza rodzinnego, aby zmienić profil swojej praktyki, bo uważali, że chętnie nadal będą opiekować się swoim pacjentem, kiedy ten skończy 14, 18 lat i widzieli w tym głęboki sens.

Z badań prowadzonych wśród pacjentów wynika, że lekarze rodzinni są akceptowani i zupełnie nieźle oceniani. Wielu z nich podkreśla komfort leczenia płynący z faktu, że z porady u jednego doktora może jednocześnie skorzystać w razie potrzeby cała rodzina, co znakomicie oszczędza czas.

Kamyk w ogródku

Zdaniem twórców aktualnie działającego systemu podstawowej opieki zdrowotnej, to właśnie lekarze rodzinni są specjalistami najlepiej przygotowanymi do zajęcia się najczęściej występującymi problemami zdrowotnymi małych pacjentów. Kształci się ich według dyrektyw obowiązujących w Unii. - Nie twierdzę, że są genialnymi omnibusami, ale przeszli przez system kształcenia, który przygotowywał ich do działania w warunkach podstawowej opieki zdrowotnej - przekonuje szef KLRwP. Sam wrzuca kamyk do ogródka specjalistów pediatrii: - Pewną słabością przygotowania pediatrów czy też analogicznie rzecz biorąc internistów do działania w warunkach podstawowej opieki zdrowotnej jest to, że są oni kształceni w sposób zunifikowany jako specjaliści.

Praktycznie nie ma w programie tych specjalizacji kształcenia w jednostkach POZ. Odbywają szkolenia w oddziałach szpitalnych. Są na pewno dobrze przygotowani do rozwiązywania problemów klinicznych, ale nie znają realiów pracy w POZ i problemów, z jakimi zgłaszają się tam pacjenci. W oddziale stykają się z pacjentami już wyselekcjonowanymi, w stanie znacznie cięższym i ze znacznie bardziej zaawansowanymi objawami.

A jakie zatem są te realia pracy w POZ? Tu lekarze medycyny rodzinnej wskazują na wiele dodatkowych uwarunkowań socjalnych i środowiskowych i coś, co w warunkach ich specjalizacji staje się czymś w rodzaju wartości dodanej. W medycynie rodzinnej lecząc pacjenta, można sięgnąć to tzw. wywiadu przeżytego.

To na nim oparta jest znajomość małego pacjenta wynikająca nie tylko z wiedzy o nim samym, ale również z kontaktów z jego rodziną. - Specjalista nie ma szans na zebranie takiej wiedzy - przekonują lekarze rodzinni, twierdząc, że to oni, znając rodzinę, mogą najlepiej poznać warunki życia dziecka, patologie, zagrożenia i choroby rodzinne, a zatem i ryzyka związane z tym pacjentem.

Wnioski NIK

Lekarze rodzinni padające w ich kierunku uwagi ze strony lekarzy innych specjalności traktują jak niczym nie poparte oskarżenia. - Nie jeżdżę raczej na zjazdy pediatrów, bo nie widzę powodu, żeby uczestniczyć w zgromadzeniach, które z góry promują pewną tezę - mówi Adam Windak.

W październiku zarząd KLRwP zajął oficjalne stanowisko w sprawie raportu Naczelnej Izby Kontroli dotyczącego funkcjonowania POZ. Raport formułuje m.in. wniosek, że wprowadzenie do systemu ochrony zdrowia instytucji lekarza rodzinnego nie powiodło się.

Zdaniem KLRwP, po prostu - nie zostało dostatecznie wykorzystane! Według tego gremium, "błędne wnioski raportu mogą wspierać nieodpowiedzialne inicjatywy, które spowodują dalsze pogorszenie sytuacji". W stanowisku nt. raportu KLRwP zawarło uwagę, że taką właśnie inicjatywą jest np. "wystąpienie Rzecznika Praw Dziecka postulujące wprowadzenie dla wszystkich dzieci, niezależnie od ich problemu zdrowotnego, dostępu bez skierowania do specjalistycznych poradni pediatrycznych, co spowoduje m.in. wydłużenie czasu oczekiwania na konsultacje i zagrozi działaniom profilaktycznym".

Omnibusami nie są

Niektórzy gotowi są nawet mówić o konflikcie interesów między pediatrami a lekarzami rodzinnymi. Według tej tezy, ci pierwsi - bronią swego obszaru kompetencji, który przez 40 z górą lat leżał w ich gestii, drudzy - tłumaczą, że choć nie są omnibusami, potrafią skutecznie leczyć i dorosłych, i dzieci w zakresie podstawowych problemów zdrowotnych.

- Nie odbieram niczego kompetencjom pediatrycznym i umiejętnościom klinicznym lekarzy pediatrów. Ich wiedza w szczegółowych problemach zdrowotnych jest większa, natomiast w odniesieniu do problemów, z jakimi ma do czynienia matka z dzieckiem, lekarz rodzinny jest lepiej przygotowany, aby odpowiedzieć na te potrzeby - zaznacza Adam Windak. I przekonuje: - Nie ma żadnego dowodu, że pediatrzy są w stanie sprawować lepszą opiekę medyczną czy zdrowotną nad dziećmi niż lekarze rodzinni.

Podobne pretensje do lekarzy rodzinnych mają nie tylko pediatrzy, także lekarze innych specjalności. Zdaniem prezesa zarządu KLRwP, są dzisiaj widoczne tendencje do obwiniania lekarzy rodzinnych o część niepowodzeń systemu ochrony zdrowia. - A może lepiej zastanowić się, czy ten system jest właściwie zorganizowany i czy nakłady finansowe oraz sposób wydawania pieniędzy nie wymagają zmian? - pyta, dodając, że propozycje takich zmian KLRwP już przedstawiało, wysyłając stosowne opracowania do członków rządu i parlamentu.

Piotr Wróbel

Źródło: Rynek Zdrowia
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy