Zjawisko to spowodowało, że w stawce zespołów, które wystartują w przyszłym sezonie, pozostało dziewięć drużyn. Jeszcze niedawno władze F1 mówiły, że aby rywalizacja miała sens, potrzeba co najmniej dziesięciu ekip.

Nic dziwnego, że oszczędzają nawet najmożniejsi. BMW Sauber zrezygnowało z efektownej oprawy podczas wczorajszej prezentacji nowego bolidu. Podobnie uczyniły zresztą Ferrari i McLaren. A wystarczy przypomnieć, że poprzednia prezentacja pojazdu (F1.08) Roberta Kubicy odbyła się w Monachium przy światłach reflektorów.
Wczoraj z pompatycznej uroczystości zrezygnowano. Skromna prezentacja bolidu F1.09 odbyła się od razu na torze Ricardo Tormo pod Walencją, tuż przed oficjalnymi testami. Kubica wsiadł do nowego cacka jako pierwszy. Niemiec Nick Heidfeld, jego kolega z teamu, musiał pogodzić się z rolą numeru 2. I tak będzie przynajmniej do końca sezonu.
Do niedawna władze BMW Sauber jak ognia unikały wskazywania, który z ich kierowców jest numerem jeden. W tym sezonie postawili na Kubicę, co jest efektem jego postawy w zeszłorocznych wyścigach. Polak dostał numer 5, Heidfeld będzie startował z szóstką.

Inżynierowie niemiecko-szwajcarskiego teamu nie zaskoczyli. Nowa maszyna, która ma poprowadzić Kubicę po tytuł mistrza świata, przypomina tę, którą kibice mogli zobaczyć podczas testów pod koniec zeszłego roku.
Od poprzedniczki F1.09 różni się jednak w sposób znaczący. Nos ustawiony jest nieco wyżej, szerokie, kanciaste przednie skrzydło składa się z trzech elementów, natomiast tylne jest znacznie węższe i zostało zamontowane wyżej niż w poprzednim modelu. Nadwozie pozbawiono większości dodatków aerodynamicznych, czyli przeróżnych skrzydełek, deflektorów i łopatek. Wyższe są osłony chłodnic.
Zanim Kubica ruszył wczoraj na pierwsze okrążenie nowym pojazdem, wykonał solidną rozgrzewkę. Nie tylko po to, by rozciągnąć mięśnie. Z kapturem na głowie truchtał również po to, by nie zmarznąć, bo temperatura nie przekraczała dziesięciu stopni Celsjusza. Podczas prezentacji nowego modelu F1.09 szef zespołu BMW Sauber Mario Theissen potwierdził, że celem jest rywalizacja o tytuł mistrza świata.

Zwycięstwo w Grand Prix Kanady i jedenaście miejsc na podium w 2008 roku ustawiły poprzeczkę bardzo wysoko. W tegorocznym sezonie chcemy utrzymać niezawodność naszych samochodów i na tyle poprawić ich osiągi, abyśmy mogli walczyć o czołowe miejsca w każdym wyścigu i końcowej klasyfikacji mistrzostw. Mam nadzieję, że tytuł mistrzowski będzie w naszym zasięgu, ale zdajemy sobie sprawę, że mierzymy bardzo wysoko. Jest to jednak kolejny, chyba najtrudniejszy krok w rozwoju naszego teamu - komentował Theissen.
Największą niewiadomą pozostaje rzecz jasna samochód przygotowany według nowego regulaminu, czyli w skrócie: z ograniczoną liczbą elementów aerodynamicznych, gładkimi oponami typu slick. BMW prowadziło też zaawansowane badania nad systemem odzyskiwania energii kinetycznej KERS.
O ile pozostałe ekipy były w tym względzie sceptyczne, o tyle Niemcy wierzyli, że dzięki temu systemowi uzyskają przewagę nad konkurencją. Ku zaskoczeniu wszystkich Theissen oświadczył, że w inaugurującej sezon Grand Prix Australii jego zespół może wystartować bez nowego urządzenia na pokładzie.
Tegoroczny sezon to prawdziwa rewolucja. Dlatego prace nad nowym modelem rozpoczęto wcześniej niż zwykle, jeszcze w lutym ubiegłego roku - tłumaczył z kolei dyrektor zarządzający Walter Riedl.
Ze zmian personalnych w zespole warto wspomnieć, że dotychczasowy dyrektor techniczny Willy Rampf został koordynatorem technicznym i będzie nadzorował pracę zespołu na torze. Z kolei nowy dyrektor zarządzający Walter Riedl poprowadzi dział techniczny w szwajcarskim Hinwil.Bez zmian pozostają natomiast stanowiska inżynierów obydwu kierowców. Tak jak dotychczas Kubica będzie współpracował z Antonio Cuquerellą, a Nick Heidfeld z Giampaolo Dall'Arą.
Autor: Tomasz Szmandra, Walencja