Jeśli chcemy rozwinąć własną firmę, a nie mamy do dyspozycji inwestora z pokaźnym zapasem gotówki - pozostaje kredyt w banku. Zbieramy informacje, porównujemy wady i zalety ofert różnych banków, aby w końcu wybrać ten najlepszy. Co jednak zrobić, gdy okaże się, że aby dostać jeden produkt, musimy zdecydować się na drugi, który nie jest nam zupełnie potrzebny? Zwłaszcza, jeśli okazuje się, że instytucja finansowa nagle zmienia zasady gry.
Pan Marcin zdecydował się na kredyt firmowy w Polbanku. Podczas podpisywania umowy dowiedział się, że nie tylko musi założyć konto w tym Banku, ale też zapewnić na nim pewne obroty. Ich wysokość została jednak znacznie podwyższona już w trakcie trwania umowy. Zgodnie z rozesłanym do kredytobiorców pismem, od dnia 1 grudnia 2008 r. uściślone zostały kwoty minimalnych kwartalnych obrotów na rachunku, odpowiednie dla poszczególnych typów pożyczek firmowych. Bank wprowadził również za niewywiązanie się z tego punktu umowy karę rzędu 0,5% od kwoty wykorzystanego kredytu, naliczaną raz na kwartał.
Nasz Czytelnik poczuł się potraktowany przez Bank jak ktoś, kto unika terminowego spłacania zadłużenia. "Jestem uczciwym i terminowym kredytobiorcą, ale konto firmowe mam już w innym banku i nie chcę się przenosić. Głównie ze względu na wątpliwości, jakie budzi we mnie bezpieczeństwo systemu internetowego Polbanku" - mówi Pan Marcin. Według jego wyliczeń, dla przykładowego kredytu wysokości 650.000 zł w najlepszym przypadku (czyli zabezpieczony, spłacany terminowo) wymagane obroty wyniosą 5% od kwoty kredytu czyli 32.500 zł na kwartał. Kwota kary za brak obrotu zgodnie z regulaminem to z kolei kwartalny wydatek 3250 zł.
Należy pamiętać, że będący podstawą wyliczeń przykładowy kredyt nie jest jeszcze najwyższą kwotą, pożyczaną przez firmy. Sumy większe lub pożyczane bez zabezpieczeń wiążą się z dużo większym wymaganym ruchem na rachunku. Pomijając chęci, nie każdy przedsiębiorca może sobie na to pozwolić. "Co mają zrobić klienci, którzy w dobie obecnej sytuacji rynkowej płacą raty regularnie, ale obroty w firmie są na średnim poziomie? Mają płacić horrendalne kary lub zamartwiać się widmem oddania całej kwoty?" - pyta Klient. Firma może bowiem nie zgodzić się ze zmianami w regulaminie Polbanku - ma na to 14 dni od otrzymania pisma informującego o nich. Wiąże się to jednak z rozwiązaniem umowy kredytowej i koniecznością oddania reszty kwoty w terminie 30 dni. Jest to rozwiązanie w zasadzie nierealne.
Par II, pkt 2(2)
Wnioskodawca jest zobowiązany do złożenia w Banku (...) w przypadku, gdy Wnioskodawca posiada rachunek w innym banku i nie posiada Rachunku rozliczeniowego w Banku - historii tego rachunku za wskazany przez Bank okres.
pkt 8
Kredytobiorca zobowiązany jest do zapewnienia na rachunku bieżącym lub rachunkach bieżących w Banku obrotów przedsiębiorstwa w wysokości zgodnej z poniższą tabelą za wyjątkiem sytuacji, gdy Umowa określa inną wartość obrotów niż wskazane w tabeli lub gdy kredyt został zabezpieczony w formie kaucji (zabezpieczenie gotówkowe):
Kredyt zabezpieczony - 5% lub 7,5%
Kredyt niezabezpieczony - 20% lub 25%
Kredyt odnawialny ewidencjonowany na firmowym rachunku bieżącym - 50%
Pkt 9
Weryfikacja spełnienia przez Kredytobiorcę wymogu zapewnienia obrotów przedsiębiorstwa na rachunku bieżącym lub rachunkach bieżących w Banku, z zastrzeżeniem ust. 10, następuje na koniec każdego kwartału. Przy wyliczaniu wartości obrotów na rachunku bieżącym nie są uwzględniane obroty wynikające z uruchomienia i wykorzystania przyznanej kwoty Kredytu oraz wynikające ze spłaty Kredytu (odpowiednio rat, odsetek lub minimalnych płatności). W przypadku niespełnienia przez Kredytobiorcę wymogu zapewnienia odpowiednich obrotów na rachunku bieżącym lub rachunkach bieżących, Bankowi przysługuje prawo do pobrania od Kredytobiorcy opłaty za brak wymaganych obrotów na rachunku bieżącym lub rachunkach bieżących w danym kwartale w wysokości przewidzianej w Tabeli Opłat i Prowizji dla Małych Firm.
|
Niestety po raz kolejny okazuje się, że poza uważnym przeczytaniem umowy i negocjowaniem warunków przed jej podpisaniem, praktycznie nic więcej nie można zrobić w takiej sytuacji. "Trudno ocenić w sposób jednoznaczny umowę, nie znając jej postanowień. Jednak na podstawie informacji przedstawionych przez kredytobiorcę, a także mając na uwadze fakt, że umowa została zawarta między dwoma podmiotami profesjonalnymi (bankiem i firmą), prawdopodobieństwo naruszenia przepisów prawa polskiego w tym przypadku jest znikome" - komentuje sprawę Marta Chmielewska-Racławska, rzecznik prasowy ds. sektora bankowego Komisji Nadzoru Finansowego - "Wobec kredytobiorcy, który nie ma statusu konsumenta, a występuje w charakterze podmiotu profesjonalnego (firmy) nie mają zastosowania regulacje związane z ochroną konsumenta (np. niedozwolone klauzule umowne)" - dodaje rzecznik KNF.
Wymóg posiadania rachunku bieżącego w banku, w którym zaciągamy kredyt jest powszechnie stosowaną praktyką - nawet wtedy, gdy mamy już konto w innej instytucji. Jest to ogólnie przyjęta transakcja wiązana. Banki chcą w ten sposób pozyskać depozyty i powiększyć bazę danych. Jednakże aktywizowanie klientów przez wyznaczanie konkretnego minimum ruchu na koncie wydaje się jednak działaniem nieco nadwerężającym zdrowe relacje pomiędzy bankiem i przedsiębiorcą.
"Zgodnie z kodeksem cywilnym ustalony przez jedną ze stron wzorzec umowy, w szczególności ogólne warunki umów, wzór umowy, regulamin, wiąże drugą stronę, jeżeli został jej doręczony przed zawarciem umowy. Jednak niekorzystne postanowienia lub zmiany umów, niezależnie od statusu kredytobiorcy, mają negatywny wpływ na reputację instytucji finansowej. Taka budząca wątpliwości praktyka nie przyczynia się do budowania zaufania na rynku finansowym" - czytamy w oświadczeniu KNF.
Wydaje się, że firmy traktowane są przez instytucje finansowe z dużo większą podejrzliwością, niż osoby prywatne. Narzucenie minimum ruchu na koncie może służyć bankowi nie tylko jako sposób na pozyskanie depozytów - daje również możliwość bieżącej kontroli nad stanem finansów kredytobiorcy. W dodatku klient instytucjonalny nie jest chroniony prawami konsumenckimi, a zatem banki mogą sobie pozwolić na nieco więcej. Panu Marcinowi pozostają w zasadzie trzy możliwości: przenieść swój firmowy rachunek całkowicie do Polbanku, kreować co kwartał sztuczny ruch na koncie (co jednak jest sporą uciążliwością) albo starać się o refinansowanie w innym banku, który zaoferuje korzystniejsze warunki.
Imię Czytelnika zostało zmienione, dane do wiadomości redakcji.
Katarzyna Kowalczyk
k.kowalczyk@firma.bankier.pl