Skarbówka zajrzy do baku
10:24
16.02.2009
Podczas kontroli drogowych pracownicy Urzędu Celnego i Inspektoratu Transportu Drogowego będą pobierali próbki paliw. A właściciele domów ogrzewanych olejem w każdej chwili mogą spodziewać się w skrzynce wezwania na przesłuchanie. Będą musieli wytłumaczyć, gdzie kupili olej i do jakich celów go używają. Jeśli wyjaśnienia nie zadowolą inspektorów, będą mogli sami sprawdzić, czy część oleju nie jest wlewana do baku auta.
Mariola Grabowska, rzecznik UKS w Łodzi, przyznaje, że kontrolerzy są wyjątkowo dociekliwi. - Sprawdzają metraż domu, rodzaj i dokumentację pieca, parametry spalania - mówi. - Celem kontroli jest zweryfikowanie, czy rozliczanie i deklaracje podatkowe są rzetelne. Odpowiedzialności nie uniknie nawet obywatel, który kupił więcej oleju, niż potrzebuje do ogrzania domu.
Nielegalne wykorzystywanie oleju opałowego przez kierowców jest prawdziwą plagą. Przy jego sprzedaży na cele grzewcze obowiązuje obniżona stawka akcyzy - 323 zł za metr sześc. Jeśli jest wykorzystywany do innych celów, np. jako paliwo do samochodu, akcyza powinna być wyższa (1049 zł).
Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych, podkreśla, że oszustwa i nadużycia umożliwia dziurawe i nieprecyzyjne prawo.
- Zgodnie z nim przedsiębiorca sprzedający paliwo nie ma możliwości zweryfikowania danych nabywców. Oznacza to, że przy zakupie można podać fałszywe personalia i wykorzystywać olej do różnych celów.
Od 1 marca to się zmieni, bo sprzedawca będzie mógł wylegitymować kupującego. Oszukują jednak nie tylko kierowcy. W 2008 r. łódzcy kontrolerzy UKS wykryli, że 49 przedsiębiorców z woj. łódzkiego, prowadzących handel paliwami, nie wpłaciło do budżetu 37 mln zł podatku akcyzowego i VAT. Jeden z producentów spod Wielunia wykazał się wyjątkowym talentem. W bazie paliw zbiorniki miał połączone systemem podziemnych rurociągów. Sam wyprodukował aż 10 mln litrów olejów napędowych, używając do tego komponentów nieobjętych akcyzą. Jego produkt był na tyle dobry, że ustawiały się do niego kolejki ciężarówek.
Policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi pamiętają, jak z cysterny stojącej na terenie prywatnej posesji w Łodzi sprzedawano olej opałowy bez akcyzy. Paliwo było tankowane bezpośrednio do zbiorników samochodów przyjeżdżających tam jak na stację benzynową.
- Zatrzymaliśmy na gorącym uczynku dwóch pracowników nielegalnej stacji paliw i dwóch 36-letnich właścicieli biznesu. Na tankowaniu niedozwolonego paliwa wpadło również czterech kierowców - mówi podinspektor Joanna Kącka z KWP w Łodzi.
Magdalena Hodak
Źródło:
