
Transport ludzi to biznes dobry w okolicach dużych miast, bo tam wiele
osób z prowincji dojeżdża do pracy i do szkoły.
Adam Walczak jest z zawodu kierowcą. Mieszka w Tomaszowie Mazowieckim,
gdzie przez lata transport na terenie miasta ograniczał się do autobusów
PKS-u i komunikacji miejskiej. Pojazdy należały do dwóch spółek
państwowych. W połowie lat 90. ubiegłego wieku okazało się, że obie
firmy nie są przystosowane do nowej rzeczywistości. Jednocześnie
przybywało osób, które chciały szybko i często przemieszczać się z
Tomaszowa do pobliskiego Piotrkowa, a dotychczas kursujące na tej linii
autobusy jeździły rzadko i nieregularnie. Coraz więcej osób było też
zainteresowanych wynajmowaniem autobusu na okolicznościowe wyjazdy, np.
dowóz na wesela, wyjazdy do teatru, na grzybobranie.
- Obserwowałem lokalny rynek i postanowiłem spróbować swoich sił w
biznesie - opowiada Adam Walczak. - Zawsze chciałem mieć własną firmę,
stać się niezależny, działać tylko dla siebie. Dwanaście lat temu
zaryzykowałem i za oszczędzone pieniądze kupiłem pierwszego małego busa.
Start był ciężki, ale młodemu biznesmenowi sprzyjały okoliczności.
Państwowy PKS nie był w stanie spełnić oczekiwań klientów, którzy
chcieli jeździć szybko, często i tanio. Firma dysponowała jedynie dużymi
autobusami spalającymi znacznie więcej paliwa niż kilkunastoosobowy bus
Walczaka.
Przedsiębiorca postanowił jeździć na trasie Tomaszów-Piotrków. Większość
jego klientów stanowili uczniowie z okolicznych miejscowości oraz
pracownicy firm z obu miast.
- Udało się zdobyć klientów i skutecznie rywalizować z konkurencją -
przyznaje Walczak. - Choć miałem tylko jednego busa i nie mogłem
zabierać więcej niż kilkanaście osób jednocześnie, to zarabiałem.
Jeździłem bowiem często i regularnie. Dzięki temu mogłem kupować nowe
auta i powiększać swoją ofertę usług.
Walczak dbał o zadowolenie klientów: wymieniał i unowocześniał tabor.
Obok dwóch linii regularnych do oferty włączył np. wynajem busów na
wycieczki, przejazdy okolicznościowe. Obecnie posiada siedem pojazdów:
dwa autobusy (50- i 38-osobowy) i pięć busów zabierających od 15 do 18 osób.
- Cały czas obsługuję linie regularne i wyjazdy zlecone, np. wycieczki,
wesela - mówi Walczak. - Chcę podnosić jakość usług i wymyślać nowe,
niezagospodarowane jeszcze trasy w naszym powiecie.
Przed pierwszym kursem
Założenie firmy zajmującej się transportem osób to skomplikowana sprawa.
Początkujący biznesmen musi mieć spory kapitał na inwestycję w autobusy
i wykupienie licencji. Powinien również obserwować rynek i posiadać
umiejętność przekonywania do siebie klientów.
- Wielu osobom wydaje się, że wystarczy mieć prawo jazdy i kupić busa -
mówi Adam Walczak. - Rzeczywistość nie jest jednak tak różowa. Trzeba
się natrudzić, nim wyjedzie się w pierwszy kurs.
Zakup autobusów i pojazdów kilkunastoosobowych to spory wydatek. Nowy
duży autobus (na 50 osób) kosztuje minimum 1 mln zł. Bus na 15 osób z
klimatyzacją to wydatek ok. 150 tys. zł. Taniej można kupić pojazdy
używane - bus z drugiej ręki kosztuje ok. 50-70 tys. zł (w zależności od
roku produkcji i stanu technicznego pojazdu).
Gdy mamy już samochód, musimy uzyskać licencję na prowadzenie
działalności w zakresie transportu osobowego. O taki dokument należy
starać się w starostwie powiatowym, a jeśli miasto działa na prawach
powiatu - w urzędzie miasta. Aby otrzymać licencję (koszt ok. 100 zł),
niezbędne jest przedstawienie m.in. zaświadczeń o spełnianiu przez
pojazdy wymogów przewozu osób, zabezpieczenia finansowe (w postaci
gotówki lub kredytu) oraz zaświadczenie o ukończeniu kursu kompetencji
zawodowych. Kurs kosztuje ok. 1 tys. zł, a egzamin - kolejne 1,5 tys.
zł. Bez tych dokumentów nie będziemy mogli prowadzić firmy.
Alternatywnie możemy zatrudnić osobę posiadającą już stosowne uprawnienia.
Jeśli mamy już licencję, wtedy określamy zakres działalności.
Najbardziej rentowne jest stworzenie regularnej linii pomiędzy kilkoma
miejscowościami. Można też oferować jedynie usługi na zlecenie, np.
wycieczki, dowożenie ludzi do teatrów, wyjazdy zagraniczne czy
okolicznościowe. Jednak wówczas nie mamy pewności stałych zarobków. Te
może dać tylko linia regularna.
- Zdecydowałem się na utworzenie linii pomiędzy Tomaszowem Mazowieckim a
Piotrkowem, bo wiedziałem, że tam znajdę wielu klientów - mówi Adam
Walczak. - Jednak nie obyło się bez problemów.
Przedsiębiorca borykał się z urzędnikami, którzy nie chcieli wyrazić
zgody na uruchomienie linii (urzędy często chcą w ten sposób chronić
interesy miejskich lub państwowych przewoźników). A bez tego nie można
legalnie pracować. W takich sytuacjach przewoźnicy jeżdżą nielegalnie,
narażając się na mandaty.
Aby uruchomić linię autobusową, potrzebujemy specjalnej zgody. Jeśli
zakładamy działanie na obszarze jednego powiatu - o zezwolenie staramy
się w starostowie. W przypadku działalności w dwóch powiatach - w
urzędzie marszałkowskim. Do wniosku musimy m.in. dołączyć zezwolenia na
zatrzymywanie się na przystankach (jeśli go nie mamy, nie możemy
zatrzymywać się i wysadzać pasażerów; dokument określa też miejsca, w
których możemy się zatrzymać - jeśli zrobimy to gdzieś indziej i
zostaniemy złapani, zapłacimy mandat), przedstawiamy też rozkład jazdy,
cennik, potwierdzenie posiadania kasy fiskalnej oraz licencji. Zgodę na
prowadzenie linii można uzyskać na okres od roku do pięciu lat. Koszt
waha się od 350 do 600 zł (w zależności od terminu ważności).
Jeśli planujemy wozić ludzi za granicę, obowiązuje nas licencja na
transport międzynarodowy oraz zezwolenie (jednorazowe lub roczne). Oba
dokumenty są drogie - ok. 15 tys. zł na jeden autokar.
Kolejny wydatek to wykupienie winiety pozwalającej na poruszanie się po
polskich drogach ekspresowych i autostradach. Roczny koszt wynosi 800
zł/samochód. Jednak brak przyklejonej do przedniej szyby winiety
kosztuje znacznie więcej. Wysokość mandatu, który wręcza policja lub
inspekcja transportu drogowego, wynosi 3 tys. zł.
Nie ma ludzi, nie ma jazdy
Obecnie największym kłopotem firm transportowych jest brak ludzi do pracy.
- Zatrudniam jedynie pięciu kierowców, choć mógłbym stworzyć więcej
etatów - mówi Walczak. - Jednak na rynku brakuje fachowców, a ci, którzy
chcą pracować, nie zawsze mają odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie.
Poza tym żądają wysokich pensji. Dlatego sam muszę siadać za kółkiem,
aby zrealizować zamówienia.
Podstawowym kryterium rekrutacji jest posiadanie przez kandydata na
kierowcę prawa jazdy kat. D. Ważne jest także doświadczenie zdobyte w
trasach oraz usposobienie (wzbudzanie sympatii u innych, uprzejmość, ale
i opanowanie). Wszystkie te cechy są ważne, bo często dochodzi do
stresowych sytuacji, kiedy trzeba trzymać nerwy na wodzy, uspokajać
pasażerów, tonować napięcie.
Bileciki do kontroli
Prowadzenie firmy transportowej wiąże się ze sporymi wydatkami. Do
największych zalicza się koszty zatrudnienia pracowników. Wynagrodzenie
dla początkującego kierowcy w Tomaszowie Mazowieckim wynosi 1,5-2 tys.
zł, doświadczeni zarabiają o 0,5-1 tys. zł więcej. Obok pensji
pracowników największe koszty generuje utrzymanie samochodów. Mały bus
spala około 10 litrów ropy/100 km, autobus - nawet do 30 litrów.
Dodatkowo samochody trzeba regularnie serwisować (wymieniać m.in. olej,
zniszczone opony).
Jeśli nie chcemy zajmować się księgowością, warto nawiązać współpracę z
firmą, która rozliczy faktury, zadba o terminowość opłat ZUS i podatków.
Wówczas łączne koszty miesięczne obsługi mogą wynieść ok. 10 tys. zł
(przy pięciu pracownikach na etacie).
Wydatki są niemałe, ale jeśli firma dobrze prosperuje, można na niej
zarobić. Stawki za każdy przejechany kilometr mogą wahać się od 1,5 zł
do 5 zł i więcej. Adam Walczak w trakcie jednorazowego przejazdu 50 osób
z Tomaszowa do Spały i z powrotem (ok. 20 km) gromadzi od 200 do 300 zł.
Jeśli nasza firma obsługuje linię regularną, ceny muszą być stałe. Warto
przekalkulować, czy bardziej opłaca się pobierać niższą opłatę i wozić
więcej osób, czy też sprzedawać bilety drożej. Gdy dopiero zaczynamy
działalność - drogie bilety odstraszą klientów. Dlatego przejazd busem
Adama Walczaka z Tomaszowa do Piotrkowa (ok. 30 km) kosztuje 3,5 zł, a z
Tomaszowa do pobliskiego Będkowa - 6 zł. Dla porównania: w
konkurencyjnej firmie bilet na tej samej trasie kosztuje 8,5 zł.
Konkurencja jedzie felga w felgę
Według Walczaka na lokalnych rynkach można już zaobserwować dużą
konkurencję: przybywa firm transportowych, a miejsc w powiecie
tomaszowskim i okolicznych powiatach, do których nie dojeżdżają busy,
jest coraz mniej. Ubywa również klientów. Ludzie przesiadają się do
własnych aut, więc busiki nie zawsze jeżdżą pełne. Poza tym
przedsiębiorcy muszą konkurować cenami biletów, a równocześnie podnosić
jakość usług. Mimo to przedsiębiorca spokojnie patrzy w przyszłość. Ma
nadzieję, że opłacalne będzie tworzenie nowych linii. Liczy także na
dalszy rozwój zleceń okolicznościowych oraz wyjazdów wycieczkowych.
Michał Bogurat (Miesięcznik Własny Biznes FRANCHISING)
Zakładamy firmę przewozu osób
Koszty inwestycji
zakup jednego busa używanego na maks. 15 osób: 60 tys. zł
licencja, pozwolenie na uruchomienie linii, winieta: ok. 4 tys. zł
zakup kasy fiskalnej: ok. 1 tys. zł
Razem: 65 tys. zł
Koszty miesięczne
tankowanie busa: ok. 7 tys. zł
naprawy bieżące: 500 zł
księgowy: 500 zł
pensje 3 pracowników: 7 tys. zł
ubezpieczenie busa i wynajem parkingu: 1,5 tys. zł
Razem: 16,5 tys. zł
Spodziewane przychody
3 kursy okolicznościowe (wyjazd do teatru, transport gości weselnych)
po 500 zł: 1,5 tys. zł
linia regularna 30 km, 20 kursów dziennie po 10 pasażerów; bilet w
cenie 4 zł: 24 tys. zł
Razem: 25,5 tys. zł
Spodziewane dochody
25,5 tys. zł minus 16,5 tys. zł
Dochód przed opodatkowaniem
9 tys. zł
Przedstawione zestawienie jest jedynie przykładowe - sugerujemy
wykonanie własnego biznesplanu dla konkretnych warunków biznesowych.