Stojące obok dróg czarne punkty nie są już skuteczne, ale drogowcy nie rezygnują z odstraszającej roli czarnych worków. W sumie takich ostrzeżeń GDDKiA postawiła w kraju około stu. Czarnym punktem oznaczano miejsce, w którym dochodzi do większej niż przeciętna liczby wypadków drogowych i gdzie zwykle były ofiary śmiertelne. Takie miejsca GDDKiA określała na podstawie informacji od policji. Na poboczu stał znak z ostrzeżeniem, a obok figurowała najczęściej liczba rannych i zabitych. Ostatnie miejsce jako wyjątkowo niebezpieczne oznaczono tablicą z czarnym punktem w styczniu 2003 roku w Zielonej Górze.
W województwie śląskim, jak podaje Dorota Marzyńska z katowickiego oddziału GDDKiA, takich znaków jest pięć, w tym trzy na drodze krajowej nr 1, jeden na drodze krajowej nr 11 i jeden na drodze krajowej nr 46. Okazało się jednak, że po kilku latach dane na tablicach są już nieaktualne i odwracają uwagę, zamiast ostrzegać kierowców. Według przeprowadzonych przez badań, 15 procent kierowców przyspiesza widząc znak, a ponad połowa nie zwalnia. Dlatego GDDKiA przestała rozwijać program.
Lepszy efekt dają plastikowe czarne worki na zwłoki, które w zeszłym roku pojawiły się na poboczach polskich dróg w ramach programu Drogi Zaufania. Przed workami ustawiono tablice informujące, ile osób w tym miejscu straciło życie.
źródło: drogizaufania.pl