Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Minister infrastruktury odpowie za autostrady?

09:06 11.03.2009



Co prawda Donald Tusk zapowiedział, że nie rozważa dymisji Grabarczyka, ale zastój w tej dziedzinie doprowadza szefa rządu do szału. Na poprzednim posiedzeniu rządu premier ostro zrugał za to ministra.

Nie ma się zresztą czemu dziwić. Jeszcze rok temu minister Grabarczyk zapowiadał, że do 2012 r. w Polsce powstanie 900 kilometrów autostrad i 2100 km dróg ekspresowych.

- Pytałem go wtedy, dlaczego to powiedział - wspomina poseł PO Stanisław Żmijan, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury. - Tłumaczył, że takie wyliczenie przygotowali mu eksperci. No cóż, papier wszystko wytrzyma. Ale ten plan był nierealny - dodaje.

Grabarczyk nie wyrabia normy

Gdy Grabarczyk przystąpił do tworzenia realnych planów, okazało się, że kilometrów będzie znacznie mniej.

Plany przewidują, że:

- w 2009 r. powstanie 91,5 km autostrad i 145 km dróg ekspresowych,
- w 2010 r. od 120 do 140 km autostrad i 200 km dróg ekspresowych,
- w 2011 r. 120-140 km autostrad i 150 km dróg ekspresowych,
- w pierwszej połowie 2012 r., czyli do rozpoczęcia Euro 2012, 120 km autostrad oraz 150 km dróg ekspresowych.

Te liczby znacznie różnią się od zapowiedzi ministra. Ale Donalda Tuska wściekło to, że nawet i te skromniejsze plany stanęły pod znakiem zapytania.

Pod koniec lutego Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie z powodu błędu w projekcie unieważnił pozwolenie na budowę odcinka autostrady A1 między Lubiczem a Czerniewicami. Okazało się, że plany przygotowano w ten sposób, że autostrada mija się z drogą dojazdową do Torunia.

Dodatkowo dwa tygodnie temu rząd zerwał negocjacje z firmami, które miały budować część autostrady A2 Stryków - Konotopa. Powodem były kłopoty finansowe wykonawców. Wtedy Donald Tusk podobno wpadł we wściekłość, ponieważ ten krok oznaczał, że na Euro 2012 z Europy Zachodniej do Warszawy nie będzie można dojechać autostradą. A wszystkie inwestycje związane z mistrzostwami Europy premier traktuje wyjątkowo.

Dlatego kazał ministrowi infrastruktury rozwiązać tę sprawę. Sam z kolei na ten właśnie cel zabiegał o pożyczkę w Europejskim Banku Inwestycyjnym. Dostał gwarancje na kredyt wysokości 3-4 mld euro.

- To może jednak nie wystarczyć na zrealizowanie tej inwestycji - mówi poseł PSL Janusz Piechociński, wiceprzewodniczący komisji infrastruktury. - Pieniądze te chce wykorzystać także kolej, a ostatnio ręce wyciągał po nie także minister finansów. Chciał za nie wykupić obligacje potrzebne na sfinansowanie deficytu budżetowego.

Ultimatum premiera

Spowolnienie w budowie dróg z pewnością spowodują także lutowe cięcia, jakie na polecenie premiera w swoich resortach przeprowadzili wszyscy ministrowie. W rzeczywistości oznaczało to, że zamiast 32 mld zł na drogi rząd zamierza wydać 26 mld. Dodatkowo 10 mld z tej kwoty musi znaleźć Krajowy Fundusz Drogowy. Musi on teraz wypuścić obligacje albo zaciągnąć kredyt na ten cel. To potrwa.

- Cięcia na inwestycje są zaciskaniem sobie pętli - denerwuje się Janusz Piechociński. - Im mniej budujemy, tym mniej jest miejsc pracy i mniejsze wpływy do budżetu.

Rząd wierzy, że autostradę A1 jeszcze uda się uratować. Od tego zależy obecność w rządzie Cezarego Grabarczyka.

- Minister infrastruktury bierze na siebie odpowiedzialność za pracę kilku resortów. Dlatego proponowałem, by budową autostrad zajął się zespół wiceministrów. Ale niestety stało się inaczej - mówi Piechociński.

- Teraz sytuacja jest taka, że wkrótce minister może usłyszeć od premiera: "Przepraszam, Czarek, ale twój czas się skończył" - kończy poseł PSL.

Mariusz Staniszewski
Źródło: motofakty.pl
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy