Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Jak zaciskamy pasa to razem

09:34 20.03.2009



"Aby przeciwdziałać kryzysowi konieczne jest solidarne współdziałanie pracodawcy i pracownika, wsparte aktywnym działaniem rządu" - głosi antykryzysowy manifest. Tyle, że w regionach już dotkniętych kryzysem, lub w branżach - jak zbrojeniówka - które czują jego oddech na plecach, to głos wołającego na puszczy.

W Stalowej Woli Międzyzakładowy Komitet Protestacyjny zrzeszający siedem największych zakładów pracy już na początku lutego zorganizował czterotysięczną demonstrację pod siedzibą Rzeszowskiego Zakładu Energetycznego. Domagano się cofnięcia bądź obniżenia zabójczej dla miejsc pracy podwyżki cen energii elektrycznej (o 43 proc.) oraz rzeczywistej polityki antykryzysowej państwa. Tak dużą demonstrację z oprawą ( z petardami, wyciem syren, trumną i okrzykami "złodzieje, złodzieje") Rzeszów widział ostatnio w latach 80. Ceny prądu i brak zamówień dobijają Hutę Stalowa Wola i zależne od niej spółki, a także inne miejscowe firmy. Już zwolniono blisko 1500 pracowników, a w Powiatowym Urzędzie Pracy na pięć tysięcy zarejestrowanych bezrobotnych jest dwadzieścia parę ofert, głównie w gastronomii, Hutnicy mają również do dyspozycji ofertę pracy przy strzyżeniu psów bądź stylizacji paznokci - podaje Trybuna Robotnicza (nr 8), pismo związkowe z Katowic. Sytuacja w Stalowej Woli znalazła odbicie nawet w antykryzysowym expose premiera w Sejmie (19 lutego) i w poselskiej dyskusji. - Jakie i czy w ogóle są przewidziane działania osłonowe dla już zwolnionych? Każdy dzień zaniechania to utrata kolejnych miejsc pracy - mówiono.

W Krośnieńskiej Hucie Szkła prawie wygaszono produkcję ręczną, zwolniono 1800 pracowników, 800 kolejnych czeka na decyzję. Pracownicy otrzymują pensje z opóźnieniem i na raty (...). Ponieważ zarząd firmy złożył wniosek o upadłość z możliwością zawarcia ugody z wierzycielami, łatwiej będzie o pomoc publiczną bez kolizji z dyrektywami UE. - Jakie działania, konkretne, a nie zaklęcia pana ministra finansów, że gdybyśmy przyjęli euro to Krosno nie miałoby problemów, podejmie rząd, aby ratować rynek pracy w krośnieńskim? - pytał pos. Piotr Babinietz.

Powołany w zbrojeniówce Komitet Protestacyjny Pracowników Przemysłu Obronnego i Lotniczego ogłosił (16 lutego) pogotowie strajkowe i zorganizował (6 bm.) Manifestację w Warszawie. Branża w 70 proc. pracuje dla MON, konsekwencją oszczędności budżetowych w tym resorcie jest zaniechanie bądź znaczne ograniczenie zamówień, co grozi falą redukcji i upadłości w firmach tej branży. Większość z nich znajduje się na terenach o szczególnie wysokim bezrobociu.

- Branża zbrojeniowa, odchudzona w ciągu ostatnich 20 lat o 100 tysięcy pracowników, nie ma już tej siły perswazji co dawniej, ale MON i tak może boleśnie poczuć siłę tych 30 tysięcy, którzy zostali - przestrzegał Stanisław Głowacki, lider krajowej sekcji przemysłu zbrojeniowego NSZZ "S". Związkowcy z sekretariatów branżowych "S" ostrzegają, że poważne zwolnienia zapowiadają: Telekomunikacja (2300 osób), PKP (9000), Poczta Polska (1500), sektor bankowy (7 - 8 proc. spośród 180 tys. zatrudnionych), motoryzacyjny (20 proc. spośród ok. 300 tys.), meblowy (20 proc. spośród 100 tys.), zapaść grozi całej branży stoczniowej, przemysłowi lekkiemu i mieszkaniówce. Stabilna sytuacja jest jedynie w przemyśle spożywczym oraz w górnictwie i energetyce, ale górnictwo chce strajkować o podwyżki, 12 central ogłosiło spór zbiorowy, mediator póki co nie ma sukcesów. W lutym wzrósł po raz kolejny wskaźnik rynku pracy (WPR), który oblicza Instytut BIEC (Biuro Inwestycji i Cykli Eknomicznych). Zdaniem analityków, znaczna o tej porze roku skala zwolnień z powodu sezonowych przestojów firm, jedynie w 1/3 przyczyniła się do tego wzrostu.

- Sytuacji takiej nie notowaliśmy od 2001 r. - napisali w komentarzu. Minister pracy Jolanta Fedak uspokajała posłów, że w regionach, gdzie bezrobocie będzie miało charakter strukturalny, zostaną wprowadzone programy specjalne, a w Funduszu Pracy pieniędzy na walkę z bezrobociem nie zabraknie (jest 6 mld zł). Są też środki unijne z programu "kapitał ludzki". Nie zmienia to faktu, że widmo bezrobocia straszy związkowców najbardziej. W kampanii "Solidarność na kryzys" za problem nr 1 walce z kryzysem uznano ochronę miejsc pracy.

(...) dodać trochę bezpieczeństwa

Raport "Kryzys w Polsce" przygotowany na zlecenie "S" przez firmę S. Partner - grupa syndex zajmująca się doradztwem dla związków i organizacji pracowniczych zawiera propozycje podtrzymania zatrudnienia oraz wzrostu gospodarczego. W ocenie autora, Stephana Porteta, ekonomisty i socjologa, plan stabilności i rozwoju nie jest "prawdziwym" planem pobudzenia gospodarki, a Polska w tej kwestii wyróżnia się niekorzystnie na tle innych, znaczących gospodarek UE. - Rząd proponuje plan ratunkowy bez prawdziwie nowych propozycji. Wsparcie sektora bankowego jest jak najbardziej słuszne, ale idzie na to większość (ok. 66 proc.) środków. Priorytetem powinny być wydatki na inwestycje oraz wsparcie polityki społecznej tak, by złagodzić skutki kryzysu dla najmniej zamożnych gospodarstw domowych. Równocześnie należałoby kierować działania na zwiększenie siły nabywczej wpływającej na wzrost popytu i rozwój gospodarki.

Budzi wątpliwości dość jednostronna, jak dotąd, ochrona miejsc pracy związana głównie z deregulacją i elastycznością rynku pracy. - Rynek pracy w Polsce jest bardziej od innych elastyczny, do tej elastyczności trzeba by dodać trochę bezpieczeństwa - uważa dr Portet. Liberalizacja tego rynku, ułatwienia w procedurach zwolnień pracowników (w tym osób w wieku przedemerytalnym), ograniczanie uprawnień socjalnych stanowią główne źródła niepewności dla pracowników i ich rodzin, gdyż naruszają ich status społeczny. Spada zaufanie, a właśnie utrzymanie zaufania powino być fundamentalnym celem polityki państwa. Kryzys finansowy i gospodarczy potęgowany jest bowiem kryzysem zaufania. Najważniejszym instrumentem jest w tym obszarze oddalenie groźby bezrobocia, gdyż ludzie najbardziej boją się utraty miejsc pracy.

Pozostańmy więc przy tym najważniejszym dla świata pracy i związków problemie. Stanowiska dwóch pozostałych, największych central związkowych, OPZZ i FZZ także za najważniejszą sprawę uważają ochronę miejsc pracy. OPZZ posuwa się nawet do wniosku, by niemal zamknąć nasz rynek pracy. - Widzimy potrzebę ograniczenia importu pracowników spoza Unii, dotyczy to osób bez kwalifikacji - mówił Jan Guz, lider OPZZ, na konferencji prasowej (5 lutego). Związkowcy proponują: wprowadzenie dodatkowych źródeł finansowania za czas postoju, ograniczenie do 18 miesięcy okresu zawierania umów na czas określony, umożliwienie zrzeszania się w związki zawodowe osobom zatrudnionym na innej podstawie niż umowa o pracę, podwyższenie stawki podatku dla najlepiej zarabiających, a obniżenie jej dla najuboższych.

Niektórzy są zdania, że tylko wyższe płace sprzyjające popytowi wewnętrznemu mogą uchronić nas przed pogłębianiem się kryzysu. Wyższe, to znaczy zgodne - jak to enigmatycznie ujmują - ze standardami europejskimi. Kroczymy wszak w stronę euro. Nie wiadomo, czy to realny postulat, czy przedkongresowe chciejstwo. OPZZ szykuje się do nadzwyczajnego kongresu (listopad br.) z okazji 25-lecia tej organizacji.

Forum Związków Zawodowych także przedstawia cały wachlarz wniosków sprzyjających - w opinii związkowców - ratowaniu miejsc pracy. Dotyczą one m.in. czasowego odłożenia lub zawieszenia powinności podatkowych i ubezpieczeniowych, wprowadzenia systemu gwarancji i poręczeń umożliwiających zaciąganie kredytów, uruchamianie programów mających na celu zwiększenie zatrudnienia i podtrzymanie popytu wewnętrznego (np. roboty publiczne), utworzenia szybkiej ścieżki legislacyjnej dla projektów ustaw i uregulowań prawnych niezbędnych dla ograniczenia skutków kryzysu itp., itd. W wypowiedziach liderów bądź w oświadczeniach każdej z trzech central jest też niezwykle ważny, najważniejszy - jak sądzę - wątek: sprawiedliwego rozłożenia ciężaru kryzysu.

Jak dzielić kryzys?

"Solidarność na kryzys" jest receptą jaka potrzebna jest polskiej gospodarce - przekonywał dziennikarzy J. Śniadek, lider "S". - Nie można przerzucać kosztów społecznych kryzysu na pracowników. Działania antykryzysowe, zdaniem związkowców "S" powinny być realizowane w oparciu o zasadę solidarności i sprawiedliwości społecznej. Na tej właśnie podstawie zasadza się Europejski Plan Naprawy Gospodarczej - podkreślają, powołując się na komunikat KE z 26 listopada 2008 r.

Rządowy plan stabilizacji i rozwoju oraz pakiet antykryzysowy skierowane są tylko do przedsiębiorstw. - Kryzys próbuje się więc znowu leczyć kosztem ludzi pracy - ocenia OPZZ.

Narzędziem wykorzystywanym do przerzucenia ciężaru kryzysu na barki ludzi pracy staje się - w opinii związkowców - prawo pracy i zmiany w kodeksie pracy.

FZZ jest zdecydowanie przeciwko wykorzystywaniu sytuacji kryzysowej do dalece idących zmian w przerwie pracy, co próbują lansować niektóre organizacje pracodawców. - Niezwykle ważne jest - podkreśla Forum w swoim antykryzysowym stanowisku - możliwie sprawiedliwe, proporcjonalne rozłożenie konsekwencji kryzysu gospodarczego na wszystkie grupy społeczne. Wszelkie obciążenia bowiem spadają prawie wyłącznie na pracowników, emerytów i rencistów.

Mimo tych ostrych deklaracji związki i pracodawcy dogadują się w autonomicznych rozmowach do pewnych rozwiązań, wymagających jednak - zdaniem związkowców - z reguły większych ustępstw ze strony pracowników, Chodzi m.in. o tzw. elastyczne konta pracy, 12-miesięczny (a nie jak obecnie kwartalny) okres rozliczania pracy, czy częściowe bezrobocie - "trzymanie" pracownika w firmie mimo kryzysowego postoju, za minimalną płacę - w połowie z państwowego konta, w połowie - od pracodawcy.

Im kryzys bardziej odczuwalny, tym dogadywanie posuwa się szybciej i łatwiej. Jest jednak także inny, ideologiczny aspekt kryzysu. Co oburzyło protestujących (10 lutego) w Brukseli związkowców - hutników z całej Europy, w tym z Polski zatrudnionych w oddziałach koncernu ArcelorMittal? To, że koncern, światowy lider w produkcji stali redukuje zatrudnienie (w Polsce na razie 1200 osób) tłumacząc się kryzysem i koniecznością ograniczenia produkcji, ale jednocześnie wypłaca dywidendę swoim akcjonariuszom - 2,3 mld dol., z czego połowa trafiła do największego udziałowca L. N. Mittala. Nie tylko pracownicy powinni ponosić koszty, ale i właściciele - przekonywali protestujący.

Nasi górnicy też mają za złe: wypomnieli prezesom z Kompanii Węglowej, największej górniczej firmy w Europie, że podnieśli sobie płace o prawie 7 proc., a pracownikom chcą podnieść jedyne o 1,2 proc. Stąd zapowiedź strajku. No, cóż, biedniejszemu zawsze, a w kryzysie szczególnie, wiatr w oczy.

I. Dryll

Źródło: Nowe Życie Gospodarcze
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy