Rewolucja w naprawach aut?
10:16
01.04.2009
Dzięki tej technologii możliwa jest naprawa pogiętych, ba nawet pociętych samochodów, gdyż roboty będą przywracały pierwotnie wykonany kształt, a także strukturę materiału z którego był wykonany. Dzięki temu naprawiane elementy mają się charakteryzować dokładnie takimi samymi parametrami jak nowe elementy. Pomysł ten opracowali Rosjanie, którzy już w latach 90 zeszłego stulecia wykorzystywali go w kosmosie do napraw stacji MIR. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że brak części zamiennych oraz doświadczonych wysokiej klasy specjalistów potrafiących naprawić w kosmosie, nomen omen, kosmiczne technologie spowodował konieczność wynalezienia innego sposobu.
Jak to działa? W dużym uproszczeniu: każdy elektron ma określoną pozycję wobec atomu. Można to nazwać "pamięcią atomu". W przypadku uszkodzenia mechanicznego struktura zostaje zaburzona, jednak pamięć zostaje. Zadaniem nanorobotów jest odnalezienie połączeń międzycząsteczkowych i przywrócenie ich z wykorzystaniem "pamięci atomów". Powoduje to odtworzenie pierwotnej, zapamiętanej struktury. Dzięki dokumentacji technicznej roboty te nie są zaprogramowane w taki sposób, że badają tylko struktury zmienione. Proces kompleksowej naprawy trwa około tygodnia, a polega na zaprogramowaniu robotom pierwotnego kształtu naprawianej struktury i wpuszczeniu ich do próżniowej komory, gdzie jest umieszczony naprawiany przedmiot.
Dlaczego technologia staje się dostępna dopiero teraz? Prawdopodobnie w związku z kryzysem zaczęło brakować środków także i na rosyjski program kosmiczny, zatem postanowiono skomercjalizować projekt, którym od razu zainteresowała się branża motoryzacyjne.
W tej chwili naprawy z wykorzystaniem nanorobotów będą jeszcze z pewnością dość drogie, opłacalne co najwyżej przy naprawie droższych samochodów. Można przy jej pomocy naprawiać zarówno nadwozia jak i np. uszkodzone mechanicznie silniki. Koszt kompleksowej naprawy jednego samochodu (nadwozi i innych części mechanicznych) to średnio około 10 tysięcy euro. Koszt urządzenia (komory, programatora oraz kompletu robotów) to 460 tysięcy euro, do tego dochodzą koszty oprogramowania dokumentacji samochodu - ok. 2 tys. euro dla pojedynczego modelu. Biorąc jednak pod uwagę minimalne zużycie energii i praktycznie zerowe zużycie materiałów a także małe zaangażowanie specjalistów w sam proces naprawy - koszty zakupu urządzenia mogą się warsztatom szybko zwrócić.
To następna - po specjalnym dodatku do olejów - rosyjska tajemnica wojskowa, która zacznie wkrótce służyć kierowcom na całym świecie. Jest też duża szansa, że jej masowe użycie spowoduje w niedługim czasie jej potanienie, dzięki czemu możliwe może się stać wykorzystywanie jej do napraw wszystkich samochodów.
pa
Źródło:
