Sezon należy do Brytyjczyka w bolidzie Brawna. Jenson o mało nie skończył kariery rok temu.
- Weź ze mną udział w zawodach, w których ostatni zawodnik płaci 10 tys. funtów - zachęcał rok temu Lewisa Hamiltona Jenson Button po Grand Prix Wielkiej Brytanii na torze Silverstone.
Wtedy chodziło o triatlon. Button był rok temu lepszym biegaczem, pływakiem i kolarzem niż kierowcą F1. Hamilton nie podjął wyzwania. W tym roku Jenson mógłby rzucić podobne wyzwanie aktualnemu mistrzowi świata już na torze. A przecież niewiele brakowało, by rzucił w kąt swój kask i uciekł z torów.

Poprzedni rok w Hondzie był dla niego makabryczny. Słaby samochód, brak wyników, ciągłe kłopoty.
- Nigdy nie pojawiła się u mnie myśl, że odchodzę, ale była blisko. Naprawdę trudno było to wszystko wytrzymać - tłumaczy Button, który w tym sezonie wygrał już dwa wyścigi z rzędu i na razie prowadzi zespół Brawn GP, powstały na zgliszczach upadłej Hondy, do zwycięstwa.
Brytyjczyk trzy miesiące temu zastanawiał się jeszcze, czy w ogóle będzie miał czym jeździć. Jego szef (Ross Brawn) wmawiał wszystkim, że znajdzie sponsorów. Jednocześnie Button musiał się zgodzić na obniżkę pensji. Z gaży na poziomie 15 mln dol. obcięto mu 7 mln. Zacisnął zęby i cieszył się, że w ogóle będzie miał pracę.
- To, co się dzieje teraz, to jakieś szaleństwo. Długo czekałem na szybki bolid i opłaciło się. Mam bajkowy start sezonu. Jestem najszczęśliwszy na świecie - cieszy się teraz brytyjski kierowca.
Do tej pory najlepszy był dla niego sezon 2004. Zajął wówczas trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Dziesięć razy wchodził na podium, ale nie udało mu się wygrać żadnego wyścigu. Był bardzo pewny siebie. Postanowił wrócić do Williamsa, w którym debiutował w F1. Kontrakt podpisał bez wiedzy aktualnego pracodawcy. Wybuchł skandal, który prawnicy starali się rozwiązać przez rok. Ostatecznie pozostał w ekipie BAR, potem kupionej przez Hondę.
Tyle że szybko nadeszły chude lata, których koniec zwiastowało dopiero przejście Rossa Brawna (genialnego inżyniera Ferrari) pod koniec 2007 r. Brawn obiecał nowy bolid, ale sezon 2008 był kompletnie nieudany dla kierowcy.
Kibice czytali o Buttonie głównie dzięki jego występom w zawodach triatlonowych i kolejnym pięknym towarzyszkom życia. Przyprowadzał na tor piosenkarkę Louise Griffiths i modelkę Florence Brudenell-Bruce. Ostatnio najczęściej fotografuje się z Japonką Jessicą Michibatą, uroczo reklamującą bieliznę.
Buttona przed kolejnymi zwycięstwami mogą powstrzymać tylko sędziowie. Jego zespół wykorzystuje kontrowersyjny podział dyfuzorów oprotestowany przez rywali.
Autor: Oskar BerezowskiBrak komentarzy...