
Zastrzyk, rentgen, zszycie, odrobaczenie, szczepienie. W gabinecie
weterynaryjnym pracy nie brakuje, a do dobrego lekarza przychodzą tłumy właścicieli ze
swoimi pupilami. Leczenie zwierząt może być dobrym biznesem i sposobem na życie.
Trzeba jednak sporo zainwestować przed otwarciem gabinetu i przede
wszystkim kochać to, co się robi.
Piotr Kaczmarek swój gabinet weterynaryjny prowadzi w Łodzi od 19 lat.
To długo, ale lekarz, już będąc w szkole podstawowej, wiedział, że chce
pomagać zwierzętom. - To wtedy zaczęła się moja fascynacja przyrodą i
zwierzętami, która później pchnęła mnie na studia - opowiada. - Dalej
droga była już prosta, bo w liceum miałem już wybraną konkretną
uczelnię. Wiedziałem, że chcę leczyć, więc po studiach naturalną koleją
rzeczy było otwarcie własnego gabinetu.
Większość weterynarzy, inaczej niż lekarzy zajmujących się ludźmi,
decyduje się na otwarcie własnych gabinetów. Działają one jak normalne
firmy i przed ich uruchomieniem spełnić trzeba wiele wymagań
formalno-prawnych. Obok tych związanych z zarejestrowaniem działalności
niezbędne jest zdobycie zezwolenia właściwej izby
lekarsko-weterynaryjnej dla miejsca funkcjonowania gabinetu. Lekarz musi
być także członkiem takiej izby.
Ta nie stawia jak na razie żadnych
wymagań, trzeba natomiast wykazać się dyplomem wyższej uczelni z zakresu
weterynarii. Konieczne jest także spełnienie formalności, jakie nakłada
na lekarzy-biznesmenów rozporządzenie ministra rolnictwa z 16 sierpnia
2004 roku (Dziennik Ustaw nr 194, poz. 1990-1994). Określa szczegółowe
wymagania, jakie musi spełnić każdy nowo otwierany gabinet, m.in.
wymiary i wysokość pomieszczeń, ich wykończenie, zaopatrzenie w
niezbędny sprzęt i wyposażenie. Pokój przyjęć wyposaża się w: stół
zabiegowy, lampę bakteriobójczą i stetoskop, a także w autoklaw lub
sterylizator oraz w sprzęt do dożylnego podawania leków i źródło światła
bezcieniowego. Wymagania zmieniają się w zależności od działalności,
jaką chcielibyśmy prowadzić. Weterynarz może bowiem także zdecydować
się, obok prowadzenia gabinetu, na otwarcie przychodni, lecznicy lub
kliniki. Wówczas wymagania się zmieniają i są zazwyczaj bardziej
rozbudowane.
Decydując się na otwarcie gabinetu lekarz musi wybrać jego lokalizację.
Jak uważa Piotr Kaczmarek, w tym zawodzie pracuje się przede wszystkim
nazwiskiem, więc dobre usytuowanie gabinetu nie zawsze ma kluczowe
znaczenie.
- Nazwisko to twoja marka. Stojąca za nią wiedza i doświadczenie
zawodowe decyduje, czy masz pacjentów i czy jesteś w stanie zarabiać -
mówi lekarz. - Dlatego, ci którzy dopiero zaczynają powinni, moim
zdaniem, szukać punktu na gabinet w dobrych, widocznych lokalizacjach.
Weterynarze długo funkcjonujący na rynku, z wyrobioną marką mogą
pozwolić sobie na otwarcie gabinetu "w cieniu", np. na osiedlu czy w
mniej popularnej części miasta, bo i tak stali klienci ich znajdą i
przyjadą ze swoimi pupilami. Wybór lokalizacji determinowany jest także
przez skalę, na jaką zamierzamy działać. Jeśli bowiem chcemy prowadzić
np. lecznicę, to przepisy dokładnie określą wielkość i liczbę
pomieszczeń, które musimy mieć, by otworzyć taką działalność.
Powierzchnia pokoju przyjęć z poczekalnią powinna wynosić co najmniej 8
m2, powierzchnia zaplecza sanitarnego i socjalnego - min. 3 m2, wysokość
pomieszczeń nie może być mniejsza niż 2,2 m.
Lekarz, mając już wybrany lokal, musi pamiętać o wypełnieniu zaleceń
ministra rolnictwa. Przeprowadzając remont, nie można zapomnieć o tym,
by ściany w pokoju przyjęć wykonać z materiałów gładkich, łatwo
zmywalnych, odpornych na działanie wody i środków dezynfekujących. Nie
może zapomnieć, że pokój przyjęć wraz z poczekalnią nie może mieć mniej
niż 8 m2. Dlatego inwestycja w techniczne przygotowanie gabinetu może
pochłonąć kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych. Znacznie większą
sumę trzeba będzie wydać na wyposażenie gabinetu. Lekarze mówią o
minimum 100 tys. zł. Pieniądze wydamy choćby na sterylizatory, stoły
chirurgiczne, aparat RTG, sprzęt do narkozy, lampy zabiegowe, sprzęt do
zabiegów stomatologicznych czy sprzęt anestezjologiczny, sprzęt
diagnostyczny, narzędzia chirurgiczne. Suma ta może być znacznie wyższa,
a decyduje o niej zakres praktyki, jaką lekarz zamierza prowadzić. Im
będzie wykonywał więcej zabiegów i im będą one bardziej skomplikowane,
tym na zakup sprzętu trzeba będzie wydać znacznie wyższe kwoty.
Konieczne będzie też zakupienie partii lekarstw na każdy typ wizyt,
począwszy od odrobaczeń i szczepień przeciwko wściekliźnie, na eutanazji
kończąc. Zakup leków może pochłonąć nawet 10 tys. zł. Warto także
pomyśleć o wykupieniu polisy OC. Ubezpieczenie bowiem da nam gwarancję,
że w kryzysowej sytuacji, np. zarzutów właściciela o doprowadzenie do
zgonu zwierzęcia, to ubezpieczyciel weźmie na siebie koszty ewentualnych
roszczeń ze strony właścicieli.
Pan kotek był chory
Gabinety weterynaryjne już od wielu lat działają na zasadach
komercyjnych, tzn. ich usługi nie są refundowane przez żaden psi ani
koci NFZ. Teoretycznie mają zapewnioną stałą grupę klientów, np.
właścicieli psów zobowiązanych do szczepienia co rok swoich pupili.
Jednak w praktyce trafia do nich znacznie więcej osób, bo każdy, kto
decyduje się na posiadanie jakiegoś zwierzęcia, stara się zapewnić mu
jak najlepszą opiekę. I za taką gotowy jest płacić, nierzadko duże
pieniądze. Kilkaset złotych czy nawet kilka tysięcy kosztują
skomplikowane i trudne operacje, ale takie zabiegi zdarzają się
maksymalnie kilkanaście razy w roku. Najpowszechniejsze zaś są
wszelkiego rodzaju szczepienia, odrobaczania, zabiegi pielęgnacyjne,
przyjmowanie porodów, diagnozowanie i leczenie chorób wewnętrznych czy
opieka nad zwierzętami starszymi. Usługi te kosztują zazwyczaj od 50 do
200 zł i stanowią największą część dochodów gabinetów. Najczęściej
wizyta u weterynarza oraz przepisane przez medyka proste leki kosztują
ok. 50-70 zł.
Zwierzęcy biznes
Otwarcie gabinetu pociągnie za sobą spore wydatki, jednak trzeba
pamiętać, że samo funkcjonowanie biznesu także nie będzie tanie.
Największe koszty mogą stanowić raty leasingowe (jeśli na kupno
wyposażenia i aparatury zaciągnęliśmy kredyty). Kolejne wydatki
pochłonie za sobą wynajęcie pomieszczeń pod gabinet. W Łodzi za lokal o
powierzchni ok. 60-80 m2, położony poza centrum miasta, trzeba będzie
zapłacić od 1,5 do 2,5 tys. zł. Do tego dojdzie utrzymanie lokalu, czyli
opłaty za media: wodę, ścieki i przede wszystkim prąd, którego zużywa
się bardzo dużo. Przede wszystkim do oświetlania pomieszczeń oraz do
pracy wielu urządzeń, np. sterylizatorów czy niezbędnej w gabinecie
klimatyzacji. Koszt rachunków za media może sięgnąć 1,5 tys. zł. Nie
można zapomnieć o uzupełnianiu zapasu leków oraz narzędzi
chirurgicznych. Na szczepionki, leki profilaktyczne, antybiotyki,
witaminy, strzykawki, igły i wiele innych trzeba co miesiąc wydać nawet
do 10 tys. zł.
Jednak głównymi kosztami funkcjonowania gabinetu będą pensje. Jeśli
weterynarz decyduje się pracować samodzielnie, zarabia tylko na siebie.
Jeśli jednak zdecyduje się przyjąć do pracy innego lekarza, będzie
musiał mu płacić, w zależności od stażu pracy i wyrobionego nazwiska, od
2 tys. zł netto wzwyż. W Łodzi średnie pensje weterynarzy na etatach
mających kilkuletnie doświadczenie w zawodzie oscylują w granicach 2,5
tys. zł netto.
Piotr Kaczmarek przyznaje, że prowadzenie gabinetu może być opłacalne. -
Wszystko zależy od miesiąca, bo w jednym mogę zarobić bardzo dużo, a w
innym prawie wcale. To zależy od liczby wizyt oraz ich charakteru i
stopnia skomplikowania udzielanych porad - mówi lekarz. - Zarobki nie są
złe, jednak powinny być większe, często bowiem się zdarza, że gabinety
pracują "po kosztach", a stawki, moim zdaniem, powinny być wyższe.
Trzeba pamiętać, że utrzymanie gabinetu też kosztuje, w moim przypadku,
sporo ponad 100 tys. zł rocznie. Poza tym w naszej pracy wykorzystujemy
ciężko zdobywaną i stale pogłębianą wiedzę. Bierzemy też na siebie
ogromną odpowiedzialność.
Do kogo na zastrzyk?
Zwiększająca się w Polsce liczba psów, kotów i innych zwierząt
hodowanych w domach powoduje, że wzrasta także liczba lekarzy, którzy
oferują swoje usługi. Gabinety są prywatne i nie mogą liczyć na wsparcie
państwa. Nic więc dziwnego, że ich właściciele starają się rywalizować o
klientów. Najskuteczniejsza w tej walce jest oczywiście cena, choć wielu
lekarzy przyznaje, że niekiedy może dziać się to kosztem leczonych
zwierzaków.
- Wolałbym, żebyśmy rywalizowali jakością naszych usług, a nie cenami -
mówi Piotr Kaczmarek. - Jednak jak na razie na rynku jest sporo
gabinetów i każdy stara się przyciągnąć pacjentów do siebie. I to cena,
obok nazwiska medyka, decyduje o powodzeniu tego przedsięwzięcia.
Łódzki weterynarz dodaje, że aby mocniej zadomowić się w pamięci
właścicieli zwierząt, warto od czasu do czasu zareklamować się w
lokalnej gazecie, koniecznie trzeba mieć stronę internetową gabinetu z
najważniejszymi informacjami, m.in. danymi adresowymi i godzinami
otwarcia. Można także wykupić ogłoszenie w tradycyjnych i
elektronicznych książkach teleadresowych. Jednak w przypadku gabinetu,
najlepszą reklamą będą zadowoleni z leczenia właściciele zwierzaków.
Wiadomości o dobrym podejściu do zwierząt, zaangażowaniu i wiedzy,
lekarza najszybciej rozniosą się pocztą pantoflową, np. na forach
internetowych, i stanowić będą dla gabinetu najlepszą reklamę. Ten
mechanizm zadziała jednak i w przeciwnym kierunku. Jeśli weterynarz się
nie spisze, może być pewien, że spotka go bezlitosna krytyka i
zszarganie opinii.
Co widać na zdjęciu?
Spora konkurencja, wysokie koszty
inwestycji i równie duże związane z utrzymaniem gabinetu mogą zniechęcać
do zainwestowania w otwarcie własnego biznesu. Jednak to zajęcie to
przede wszystkim pasja i powołanie, które mogą zaowocować dobrze
prosperującym interesem. Tym bardziej że Polacy lubią zwierzęta i na
dbanie o ich zdrowie nie szczędzą pieniędzy.
- Kiedy przychodzi do płacenia rachunków, czasami zdarzają się
narzekania na cenę albo prośby o zniżkę - uśmiecha się Piotr Kaczmarek.
- Jednak większość płaci i cieszy się, że pomogliśmy psu czy kotu, bo
dla wielu osób, to najważniejsze stworzenia na ziemi i mogą dla nich
poświęcić bardzo wiele.
Z tego powodu łódzki weterynarz nie obawia się o przyszłość gabinetu. -
Mam stałych pacjentów od wielu lat, nie narzekam, bo wciąż napływają
także nowi - dodaje. - Udaje mi się utrzymywać na rynku, a przy okazji
połączyłem wielką pasję z zarabianiem na siebie i rodzinę. I to daje mi
wielką satysfakcję.
Michał Bogurat (miesięcznik Własny Biznes FRANCHISING)
Zakładamy gabinet weterynaryjny
Koszty inwestycji
zakup urządzeń i wyposażenia (m.in. aparat RTG, stoły chirurgiczne,
lampy oświetleniowe, bakteriobójcze, sterylizator, sprzęt
anestezjologiczny, stetoskop, termometry): 100 tys. zł
zakup pierwszej partii leków
i narzędzi chirurgicznych: 8 tys. zł
remont pomieszczeń: 20 tys. zł
Razem: 128 tys. zł
Koszty miesięczne
pensja dla jednego lekarza: 3,5 tys. zł
czynsz i media: 1,5 tys. zł
uzupełnienie zapasu leków: 6 tys. zł
raty leasingowe: 1,5 tys. zł
Razem: 12,5 tys. zł
Spodziewane przychody
szczepienia przeciwko wściekliźnie: 50 zabiegów, 50 zł każdy: 2,5 tys. zł
usunięcie nadziąślaków: 10 zabiegów, 250 zł każdy: 2,5 tys. zł
odrobaczenia: 70 razy po 40 zł:
2,8 tys. zł
porody: 10 zabiegów po 300 zł:
3 tys. zł
zdjęcia RTG: 20 razy po 50 zł:
1 tys. zł
czyszczenie uzębienia: 5 zabiegów po 70 zł: 350 zł
badanie krwi: 10 razy po 50 zł: 500 zł
podstawowa wizyta z poradą: 50 wizyt po 70 zł: 3,5 zł
Razem: 16,15 tys. zł
Spodziewane dochody
16,15 tys. zł minus 12,5 tys. zł
Dochód przed opodatkowaniem
3,65 tys. zł
Przedstawione zestawienie jest jedynie przykładowe - sugerujemy
wykonanie własnego biznesplanu dla konkretnych warunków biznesowych.