Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Zwalniają nawet w F1

17:46 23.04.2009

Już ponad pół tysiąca ludzi konstruujących i obsługujących bolidy Formuły 1 straciło pracę. A to dopiero początek. W ciągu dwóch lat zagrożone jest kolejne tysiąc osób. Na razie masowych redukcji ustrzegli się dotychczasowi potentaci. Efekt? Wszyscy na torze gonią w piętkę, triumfy święcą zespoły z teoretycznie niepozornymi budżetami, które nie zatrudniają armii inżynierów, jak McLaren, Ferrari czy BMW Sauber.

Rewelacja tego sezonu, czyli zespół Brawn GP, rozstał się aż z 270 pracownikami fabryki w Brackley. Zwolnienia to nie jest kolejny sposób na przyspieszenie i tak rewelacyjnego bolidu. Team zmienił właściciela. Bogatą Hondę zastąpił genialny inżynier Ross Brawn i niemniej utalentowany menedżer Nick Fry.



Obaj są majętni, ale nie należą do krezusów. Poszukiwania nowych sponsorów idą ospale, choć udało im się sięgnąć do kieszeni miliardera Richarda Bransona, właściciela firmy Virgin.

Drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów zajmuje zespół Red Bull Racing. On także zmniejszył zatrudnienie w swo­jej fabryce. Nieznacznie, bo w tea­mie, który podczas GP Chin zajął miejsca 1-2 (Sebastian Vettel i Mark Webber), redukcja dotknęła zimą 20 osób. Zespół zrobił to nie przez recesję, lecz dzięki programowi oszczędnościowemu w całej F1. Mniej testów to dla RBR mniejszy personel w tunelach aerodynamicznych i przy komputerach.

Trzecim teamem tego sezonu jest Toyota, która także przeszła kurację odchudzającą. Wymówienia wręczane są już od zeszłego sezonu, ale w tym roku pracę stracić ma 150 osób na skutek recesji i zmian w przepisach.

Za podium są McLaren, BMW, a na przedostatnim miejscu Ferrari. Ta trójka gigantów redukuje koszty funkcjonowania, ale na razie nie afiszuje się z grupowymi redukcjami. Jedynym z wielkich, który to zrobił, jest Renault zmniejszające zatrudnienie o 100 osób. Potentaci jednak się z tym liczą.

Norbert Haug kontrolujący wszystkie działania Mercedes-Benz w sportach motorowych przypomina, że w ciągu dwóch lat budżety teamów zmniejszą się o połowę, a to pociągnie za sobą redukcję zatrudnienia. BMW Sauber zmniejsza koszty funkcjonowania zespołu od dawna. Najwyższy budżet team miał... w 2005 r. Teraz zespół ma 40 proc. pieniędzy mniej (czyli ok. 210 mln euro).

Co ciekawe, nie wszyscy zwalniają. Toro Rosso zamierza zwiększyć zatrudnienie. Przepisy nakładające na zespoły obowiązek redukcji kosztów sprzyjają właśnie maluchom, które nie muszą już szukać środków na drogie badania i oszczędzają na testach. Ekipa filialna Red Bulla spodziewa się aż 25 proc. zwiększenia ekipy technicznej.

Redukcja kosztów, odchudzanie silników i "strzyżenie" karoserii z aerodynamicznych udoskonaleń nie odbija się na szybkości bolidów. W piątek w Bahrajnie znów jednak to małe zespoły, jak Brawn czy Red Bull, będą nadawały ton wyścigom. Bardzo nie podoba się to szefowi Renault Flavio Briatore. Nie zgadza się z tym jednak pryncypał Roberta Kubicy Mario Theissen.

- To tylko ożywia wyścigi. Mamy nowych graczy i nową energię - uspokaja szef BMW.

Ekipa nie zamierza jednak oddawać pola młodym wilkom na torze Sakhir.

- Testowaliśmy tam bolid w lutym i mam pozytywne doświadczenia - zapowiada polski kierowca.

Oskar Berezowski
Źródło: motofakty.pl
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy