Grand Prix Bahrajnu zupełnie nie udało się ekipie BMW Sauber. Oto, jak kierowcy i szef teamu skomentowali występ.

Mój wyścig został zdruzgotany już na samym początku. Na pierwszym zakręcie znalazłem się pomiędzy Nickiem Heidfeldem a Heikki Kovalainenem. Jeden wciskał się z lewej strony, drugi z prawej, a ja jechałem pośrodku nich i zabrakło dla mnie miejsca. W wyniku zderzenia uszkodziłem przednie skrzydło. Później miałem mały problem z komunikacją, ponieważ chciałem zjechać na pit stop od razu po pierwszym okrążeniu, ale mogłem zjechać dopiero po drugim. Wtedy do mojego bolidu dotankowano także paliwo, którego i tak mieliśmy już dużo na początku. Podjęliśmy także decyzję o założeniu twardych opon. Jechałem więc ciężkim autem na niezbyt szybkich gumach. Uzyskiwane czasy i prędkość były raczej marne. Mam nadzieję, że wprowadzimy sporo zmian przed wyścigiem w Barcelonie, które popchną nas do przodu. Rewolucja w zespole nie jest jednak wskazana, trzeba spokojnie pracować, próbować się poprawić i tyle - powiedział Robert Kubica.
- Niedzielny wyścig był dla nas prawdziwą katastrofą. Nie chodzi tylko o wypadek po pierwszym zakręcie. Pierwsza połowa rywalizacji, gdy jechałem na twardych oponach, była bardzo trudna. Sytuacja nieco odmieniła się później na miękkiej mieszance. Mogłem jechać wówczas szybciej. Ostatecznie jest to jednak kolejny wyścig, o którym chcę zapomnieć. Mamy nadzieję, że w Barcelonie będzie lepiej - stwierdził Nick Heidfeld.
- Spodziewaliśmy się, że po starcie będzie ciężko. Nasze bolidy były mocno zatankowane i trudno było im się przeciskać w takim tłoku. Po kolizji jedyną szansą na dobry wynik byłaby w naszej sytuacji neutralizacja, do której nie doszło. Jednak nawet gdyby się tak stało, zdobycie punktów w niedzielę było dla nas raczej poza zasięgiem. Teraz wprowadzamy spore zmiany i czekamy na Grand Prix w Barcelonie - powiedział Mario Theissen, szef BMW Sauber.
Brak komentarzy...