Wraz z pojawieniem się zasad wolnego rynku polska wieś zmieniła się nie
do poznania. Hodowla bydła została w dużym stopniu zautomatyzowana,
dlatego opiekę nad zwierzętami może sprawować tylko jeden pracownik albo
sam właściciel. Przypieczętowanie zachodzących zmian miało miejsce w
chwili przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Efektem tego było
wprowadzenie Wspólnej Polityki Rolnej państw członkowskich (polegającej
m.in. na ustaleniu wielkości produkcji np. mleka dla wszystkich krajów)
oraz uzyskanie unijnych funduszy, dzięki którym można poprawić jakość
wytwarzanych produktów i utrzymać opłacalność rolnictwa.
Bezcenna praktyka
W Polsce rzadko rolnikiem zostaje się z wyboru - zwykle gospodarstwo
jest dziedziczone z pokolenia na pokolenie. W prowadzeniu hodowli
potrzebna jest dodatkowo wiedza. Wykształcenie o profilu rolniczym
uzyskuje się po ukończeniu technikum rolniczego bądź wyższej szkoły
rolnej. Jednak podstawę wiedzy stanowi praktyka, która nigdy nie
zostanie zastąpiona przez żaden najlepszy podręcznik, oraz ciągła
obecność w gospodarstwie. Rolnik nie może wziąć urlopu na żądanie, a
każda dłuższa nieobecność odbije się negatywnie na aktualnym stanie
gospodarstwa.
Mimo to częściej niż do tej pory przedsiębiorcy podejmują świadomą
decyzję zakupu gospodarstwa i użytków rolnych. Widzą w tym możliwość
zarobku i rozwoju własnego biznesu. Podobnie jak inni hodowcy bydła
płacą podatek ryczałtowy - podatek od produkcji wliczony jest w cenę
mleka sprzedawanego do spółdzielni. Wytwarzane przez nich produkty
zawsze znajdą popyt - nawet w kryzysie, te nabiałowe, takie jak twaróg,
ser, śmietana, masło i kefir, stanowią podstawę żywienia człowieka.
Nie oznacza to jednak, że rolnictwo jest pewnym sposobem na zdobycie
majątku.
Zmiany na rynkach rolnych (np. wzrost ceny pasz czy klęska żywiołowa)
potrafią z dnia na dzień pozbawić działalność hodowców dochodów.
Ryzyko
można jednak minimalizować, jednym ze sposobów jest zapewnienie
gospodarstwu wysokiego stopnia samowystarczalności.
Gospodarskie ABC
Paweł Filipiak od ponad 10 lat hoduje bydło mleczne. Zwierzęta trzyma w
budynku powstałym na początku XX wieku, w którym przeprowadził gruntowny
remont. Stare obory wymagają bowiem unowocześnień. Nie oznacza to
jednak, że trzeba je budować od podstaw. Mocny materiał i grube ściany z
cegły powinny zapewnić zwierzętom przyjemny chłód latem, a zimą
zagwarantować ciepło. Obora podzielona na stanowiska o długości 1,85 m
musi zapewnić inwentarzowi wystarczająco dużo swobody. Ma to szczególne
znaczenie zimą, gdy zwierzęta w ogóle nie opuszczają budynku.
Ze względów praktycznych lepiej, żeby byki przebywały w innym miejscu
niż krowy.
Wynika to z tego, że w trakcie trwania rui krów byki mogą
zachowywać się agresywnie. Rozdzielenie zwierząt pozwoli nam uniknąć
niebezpiecznych sytuacji, tym bardziej że zapłodnienie krów w większości
przypadków odbywa się za pośrednictwem inseminacji (czyli sztucznie).
Oprócz wydzielonych stanowisk oborę należy zaopatrzyć w żłoby oraz
poidła. Dodatkowo trzeba zakupić dojarkę (jej koszt zaczyna się od 10
tys. zł) i zbiornik na mleko. Zbiornik o pojemności 2 tys. litrów
kosztuje co najmniej 8 tys. zł.
Bardzo ważną kwestią jest wentylacja obory. O ile zimą szczelne
pomieszczenie zatrzymuje zgromadzone ciepło, o tyle latem w kilku
miejscach budynku można pozostawić uchylone okna. Ze względu na
powstawanie coraz większych hodowli zwierząt właściciele bydła
nie decydują się na wyprowadzanie zwierząt na pastwiska. Duża liczba
krów sprawia, że trudno zorganizować wybieg, gdzie każde ze zwierząt
będzie uwiązane. Rozwiązaniem jest zainstalowanie tzw. elektrycznego
pastucha, czyli ogrodzenia pod napięciem elektrycznym o małej mocy.
Paszę dla krów stanowią kiszonki z kukurydzy, śruty sojowej i dodatków
mineralnych. Jedna krowa zjada dziennie około 50 kg paszy, której
większość stanowi kiszonka. Paweł Filipiak na dzierżawionej przez siebie
ziemi sam uprawia kukurydzę, a następnie, aby uzyskać kiszonkę,
konserwuje ją na polu, zakopując pod ziemią.
- Pozwala mi to na małe oszczędności. Poza tym mam pewność co do
pochodzenia paszy. Inne składniki, takie jak śruta sojowa czy witaminy,
muszę dokupywać. Jest to o tyle ważne, że wydatki na paszę stanowią ok.
60 proc. wszystkich kosztów związanych z utrzymaniem zwierząt - mówi
Filipiak.
Mleko mleku nierówne
Raz w miesiącu krowy poddawane są tzw. kontroli użytkowości mlecznej.
Badanie pozwala ocenić jakość dojonego mleka. Im wyższa klasa, tym
wyższa
cena. Koszt
badania wynosi 12 zł. Łatwo więc policzyć, że przy
posiadanych 43 krowach - jak jest to w przypadku Pawła Filipiaka -
roczne wydatki na ten cel przekraczają 6 tys. zł.
Rolnicy oddają mleko do spółdzielni mleczarskiej codziennie lub co drugi
dzień - zależy to od odległości od spółdzielni oraz od pojemności
zbiorników przechowujących. Ceny mleka aktualnie kształtują się średnio
na poziomie 0,80-1,10 zł za litr. Koszt wyprodukowania waha się w
granicach 0,70-0,90 zł za litr. Zwykle spółdzielnie podpisują umowy z
rolnikami na rok, jednak z uwagi na liczne zmiany na rynku mleka
standardem są aneksy, na które hodowca krów musi się zgodzić.
W przeciwnym przypadku współpraca ze spółdzielnią może w przyszłości
ułożyć się niekorzystnie. Przy podpisywaniu kolejnej umowy zaproponowana
cena może być niższa, niż by na to wskazywała sytuacja naszej branży.
Mleczarnie dyktują ceny, bo wiedzą, że ich liczba jest ograniczona i
prędzej czy później rolnik do nich wróci - twierdzi Paweł Filipiak.
Krowa staje się dojna dopiero po pierwszym ocieleniu. Okres laktacyjny
rozpoczyna się zwykle po drugim roku życia zwierzęcia. Jego ciąża trwa
dziewięć miesięcy. Cielaki karmi się mieszanką wody, mleka i
rozpuszczalnych minerałów. Młode jałówki pozostawiane są w
gospodarstwie, zaś byczki-cielęta sprzedaje się do rzeźni albo
pozostawia do rozrodu.
Opieka przez całą dobę
W profesjonalnym gospodarstwie każda sztuka bydła podlega kolczykowaniu
i objęta jest ciągłym monitoringiem. Hodowca nie może sobie pozwolić na
żadne zaniedbania, bo w przypadku utraty jednej krowy może stracić nawet
30 litrów mleka dziennie. Średnio raz w miesiącu w oborze pojawia się
weterynarz, który dogląda wszystkich zwierząt, a w niektórych
przypadkach przepisuje dodatkowe witaminy i szczepionki.
Częściej za to pojawia się inseminator dokonujący zapłodnienia u krów. W
stadzie Filipiaka skuteczność dokonywanych inseminacji wynosi 2,2, co
oznacza, że u większości krów już druga próba zapłodnienia jest udana.
Jedynie nieliczni hodowcy decydują się na zakup byka z rodowodem.
Wszystko należy przeliczyć pod kątem finansów i sprawdzić, czy lepiej
hodować własnego byka, czy też angażować inseminatora.
Na rentowność hodowli bydła, nawet przy zapewnieniu idealnych warunków,
wpływa kilka czynników niezależnych od przedsiębiorcy. Wzrost kosztów
energii albo paszy determinuje zmiany ceny mleka. Bywa również i tak, że
zamiast oczekiwanego wzrostu cen mleko tanieje. Może to wynikać z
chwilowej nadprodukcji, liczby spółdzielni działających na danym terenie
lub innych sytuacji charakterystycznych dla poszczególnych regionów
Polski. Dlatego wskazane jest śledzenie zmian tak na rynkach rolnych,
jak i w innych sektorach gospodarki.
Daniel Wilk (Miesięcznik Własny Biznes FRANCHISING)
Zakładamy hodowlę bydła mlecznego (50 krów mlecznych)
Koszty inwestycji
remont obory: 15 tys. zł
zakup dojarki: 10 tys. zł
zakup zbiornika na mleko: 8 tys. zł
zakup krów: 50 sztuk x 2 250 zł = 112,5 tys. zł
Razem: 145,5 tys. zł
Koszty miesięczne
weterynarz: 500 zł
inseminator: 1,5 tys. zł
zakup paszy dla krów mlecznych: 50 sztuk x 50 kg x 35 zł/t x 30 dni =
2 625 zł
zakup paszy dla jałówek i cielaków: 50 sztuk x 40 kg x 35 zł/t x 30
dni = 2,1 tys. zł
dodatki mineralne do paszy, witaminy: 1,5 tys. zł
media (energia, woda), koszty paliwa: 2 tys. zł
eksploatacja, koszty naprawy urządzeń: 1 tys. zł
badanie jakości mleka: 600 zł
pracownik: 1,5 tys. zł
Razem: 13 325 zł
Spodziewane przychody
przy średniej wydajności 5 tys. litrów mleka rocznie
6 tys. litrów x 50 sztuk/12 miesięcy = ok. 20 tys. litrów
20 tys. litrów mleka x 0,90 zł =
18 tys. zł
Spodziewane dochody
18 tys. zł minus 13 325 zł
Dochód przed opodatkowaniem
4 675 zł