Wypadki z udziałem samochodów ciężarowych to zdecydowanie najniebezpieczniejsze zdarzenia, do jakich dochodzi na polskich drogach. Fakt, że liczba śmiertelnych ofiar tego typu kolizji to zaledwie 10% wszystkich zabitych na drogach, nie oznacza, że można je bagatelizować. Przerażające jest bowiem to, że w Polsce najwięcej wypadków ma miejsce w dzień, przy dobrych warunkach atmosferycznych, na prostych odcinkach drogi. Sprawcami większości zdarzeń drogowych są kierujący osobówkami, którzy często nie zdają sobie sprawy z różnic w zachowaniu aut osobowych i ciężarowych w sytuacjach awaryjnych.
Dawid z Goliatem
W przypadku kolizji w pełni załadowana ciężarówka tylko w hollywoodzkich filmach jest równorzędnym partnerem dla auta osobowego. Różnica w potencjale kinetycznym na korzyść samochodu ciężarowego jest tak wielka, że nawet lekkie zetknięcie się dwóch pojazdów może skończyć się tragicznie. Ogromna masa i wyżej położony środek ciężkości sprawiają, że samochód ciężarowy trudno jest awaryjnie zahamować nawet w idealnych warunkach drogowych.
Na suchej nawierzchni średnia droga hamowania załadowanego pojazdu, jadącego z prędkością 80 km/h, wynosi 45 metrów, czyli o 10-15 metrów więcej niż w przypadku osobówki. Składający się z ciągnika i naczepy zestaw jest znacznie mniej zwrotny niż samochód osobowy. - W przypadku ostrego hamowania lub innego gwałtownego manewru, masa ładunku z łatwością może ściągnąć cały pojazd na pobocze lub przeciwległy pas ruchu. Takie sytuacje mogą się zdarzyć, na przykład na ostrych zjazdach, i często kończą się tragicznie dla kierowcy tira lub innych użytkowników drogi - tłumaczy Krzysztof Ostrowski, kierowca z 10-letnim stażem.
Pomóc mogą specjalne szkolenia dla kierowców z zakresu defensywnej jazdy, a także umiejętny proces rekrutacji. - W procesie selekcji kierowców badamy, na ile ważne są dla kandydata przepisy ruchu drogowego i bezpieczny styl jazdy. W początkowym okresie pracy nowy kierowca jeździ pod okiem doświadczonego opiekuna - tłumaczy Andrzej Gluźniewicz, koordynator ds. współpracy z przewoźnikami w firmie Schenker.
Manipulacje czasem
Uregulowanie czasu pracy kierowców samochodów ciężarowych już od kilku lat jest sprawą niezwykle drażliwą. Przewoźnicy dążą do minimalizacji kosztów pracy, a kierowcy nie protestują, bo dzięki temu lepiej zarabiają. Z kolei instytucje państwowe dbają przede wszystkim o bezpieczeństwo ruchu drogowego.
Obowiązujące obecnie przepisy to efekt kompromisu między rządem a pracodawcami. Tygodniowy czas pracy kierowcy nie powinien przekroczyć średnio 48 godzin w czteromiesięcznym okresie rozliczeniowym. W szczególnych przypadkach tydzień pracy może zostać wydłużony do 60 godzin. W ciągu doby kierowca ma prawo do 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku, a także do kilku krótkich przerw podczas jazdy.
Każdy samochód ciężarowy musi być wyposażony w tachograf, czyli urządzenie dokumentujące rzeczywisty czas pracy kierowcy. Jeszcze do niedawna polscy kierowcy byli prawdziwymi specjalistami w oszukiwaniu aparatu. Zdarzało się, że tarczki tachografu wypisywane były na fikcyjnych pracowników, a jazda zaczynała się dopiero po przekroczeniu granicy naszego kraju. Sytuację zmieniły częstsze kontrole i bardzo wysokie kary porządkowe. Za manipulacje przy tachografie kierowca może spodziewać się nawet 5000 zł kary. Efekt: liczba wypadków drogowych spowodowanych zmęczeniem lub zaśnięciem podczas jazdy z roku na rok sukcesywnie spada.
Przezorny, czyli ubezpieczony
Jednym z najważniejszych aspektów zarządzania bezpieczeństwem floty jest wybór odpowiedniego pakietu ubezpieczenia ze specjalistyczną obsługą assistance. Dla firm realizujących transport dalekobieżny procedury bezpieczeństwa mogą uratować nie tylko życie kierowcy, ale i umożliwią szybki powrót do realizacji zlecenia.
Dodatkowemu ubezpieczeniu może też podlegać przesyłka. - Ubezpieczane są przesyłki, w odniesieniu do których nadawca zlecający usługę spedycji bądź przewozu, zadeklarował wolę zawarcia ubezpieczenia. Ochrona ubezpieczeniowa obejmuje wówczas wszystkie etapy przewozu ubezpieczonego towaru - tłumaczy Mirosław Zaręba, dyrektor eko w firmie DHL Express.
Jeśli dojdzie już do wypadku, firmy transportowe powinny mieć przygotowane specjalne procedury, które w pierwszej kolejności zapewnią bezpieczeństwo kierowcy, a dopiero później pojazdowi i ładunkowi. - Najpierw należy zająć się kierowcą i udzielić mu niezbędnej pomocy. Uszkodzony samochód jest holowany do serwisu w danym kraju albo serwisu w Polsce. Jeśli koszty naprawy doraźnej są bardzo duże, wówczas dokonujemy jej w kraju - mówi Przemysław Sobierajski, kierownik działu transportu w firmie Raben Transport.
Jazda kontrolowana
Dla firmy transportowej najważniejsza jest terminowa realizacja zlecenia. Dzięki temu przedsiębiorstwo zapewnia sobie zysk i dba o dobry wizerunek. Równie ważne jest jednak zapewnienie bezpieczeństwa transportu. Duże znaczenie ma odpowiednie zarządzanie. Terminy dostaw muszą być realne do spełnienia dla kierowcy, a przy planowaniu czasu przejazdu należy wziąć pod uwagę szereg czynników obiektywnych, m.in. odprawy celne i postoje na granicach, przerwy na tankowanie odpoczynek dla kierującego.
Firmy coraz częściej inwestują w systemy lokalizujące, które chronią kierowcę, samochód i towar. To także doskonałe narzędzie kontroli terminowości i sumienności pracowników. - Monitoring pojazdów to dla naszej firmy przede wszystkim zwiększenie bezpieczeństwa kierowców oraz towarów. W każdej chwili istnieje możliwość namierzenia pojazdu, sprawdzenia, czy porusza się w kierunku zgodnym z wytyczoną trasą, oraz czy nic złego nie dzieje się z powierzonymi nam towatowarami - tłumaczy Przemysław Sobierajski. To również dobry sposób na zminimalizowanie tzw. pustych przejazdów. Ale to nie koniec plusów: dzięki monitorowaniu przedsiębiorcy mogą także wynegocjować nawet kilkunastoprocentowe zniżki ubezpieczenia autocasco.
Takie procedury powinny być wdrażane w każdym przedsiębiorstwie transportowym i przekazywane wszystkim kierowcom na specjalnych szkoleniach. Wypadków nigdy nie uda się wyeliminować całkowicie, ale to nie oznacza, że nie można się na nie odpowiednio przygotować.
AUTOR: Michał Stankiewicz/ Flota nr 57
KOMENTARZ, Andrzej Gluźniewicz, koordynator ds. współpracy z przewoźnikami w firmie Schenker
Nasi kierowcy przechodzą specjalne szkolenia z zakresu bezpiecznej i ekonomicznej jazdy. Kursy odbywają się przy wsparciu szkół jazdy Renault, Scania, Volvo i MAN. Po udzielonym instruktażu teoretycznym i części praktycznej nawet nasi najbardziej doświadczeni pracownicy zaczynają zmieniać styl jazdy na bardziej defensywny i bezpieczny dla innych użytkowników ruchu drogowego. Korzysta również firma - dzięki niższemu zużyciu paliwa, mniejszej emisji CO2 i poprawie wskaźnika szkodowości. |