Szuflady (jeszcze) górą
11:00
24.05.2009
W jednej z większych przychodni specjalistycznych w Katowicach panie w rejestracji wyciągają z blaszanych szaf wielkie koperty z nazwiskami pacjentów.
Wychodzi na to, że grupery JGP czy nawet szpitalne systemy informatyczne to jaskółki wiosny nie czyniące.
I jeśli taki obrazek to rzeczywistość nie z Dziadowej Kłody (w której swego czasu notabene Rynek Zdrowia gościł), ale z wielkomiejskich Katowic, to co tu mówić? Problem jest, choć przy dzisiejszej technice tele- i informatycznej nie powinien istnieć. Rozwiązań informatycznych do wykonywania takich zadań jest sporo. Na każdą kieszeń, dla małej przychodni i szpitala-giganta. Dlaczego więc zamiast komputera, króluje baza danych w kopertach składowana w szufladach blaszanych szaf? Zwróciliśmy się z prośbą o opinię w rzeczonej materii do czterech, z wielu obecnych na rynku, firm informatyki medycznej: ABG, Kamsoft-u, iMed24 i UHC. Wnioski każdy sam sobie wyciągnie...
Rynek jest ogromy
Jak nasi rozmówcy oceniają stopień nasycenia rynku tego rodzaju narzędziami? - Nasycenie jest bliskie zeru - nie ukrywa Andrzej Jaromin, wiceprezes iMed24. - Co prawda prawie każda placówka posiada system do rozliczeń z NFZ, ale najczęściej sprowadza się to do jednego komputera w rejestracji lub w biurze, który nie jest poza tym w żaden sposób wykorzystywany. Systemy przechowujące dokumentację medyczną pacjentów i zarządzające ruchem chorych są naprawdę rzadkością.
W dużych podmiotach sytuacja wygląda dużo lepiej, jednak małe ZOZ-y oraz indywidualne praktyki lekarskie bardzo rzadko wykorzystują tego typu systemy.
Internetowa rejestracja wizyt jest kolejnym etapem informatyzacji i posiada ją jeszcze mniej podmiotów. Liczbę ZOZ-ów posiadających swoją stronę internetową szacuję na około 1-1,5 tysiąca, a liczbę ZOZ-ów posiadających typowy system do rezerwacji wizyt on-line na około 100-200. Należy jednak podkreślić, że pojawiają się wyraźne sygnały świadczące o zapotrzebowaniu na takie systemy - coraz więcej ZOZ-ów pyta o moduły do internetowej rezerwacji wizyt...
Co blokuje normalność?
Najłatwiej powiedzieć: przyczyną tego, że informatyzacja obsługi pacjenta jest właśnie taka, jest finansowa mizeria.
Kierujący placówką wybierając między płacami dla personelu a radykalną poprawą komfortu obsługi pacjenta (w dwóch kierunkach), stwierdzi, że tym drugim czynnikiem zainteresuje się po reformie systemu ochrony zdrowia. Że tak jest, o tym wiemy, ale czy jest to w pełni wiarygodne wytłumaczenie? - Koszty związane z wdrożeniem usługi rejestracji on-line to jeden z powszechnie postrzeganych czynników, stanowiący przeszkodę w popularyzacji tego wygodnego rozwiązania. Jednakże wcale nie jest prawdą, że muszą one być wysokie - podkreśla Tomasz Latko, dyrektor ds. technologii strategicznych Kamsoft-u. - Rejestracja on-line naszej firmy udostępniona jest w ramach szerszego projektu Ogólnopolskiego Systemu Ochrony Zdrowia, co pozwala w znaczący sposób zredukować koszty, a wprowadzenie rejestracji internetowej staje się przystępne nawet dla małych przychodni czy pojedynczych gabinetów.
Aspekty techniczne i organizacyjne pozostają w kwestii OSOZ, przez co koszty związane z uruchomieniem aplikacji (utrzymywaniem serwera, wdrożeniem aplikacji internetowej, administrowaniem) wykorzystują efekt skali i rozkładają się na wielu użytkowników. Co więcej, moduł rejestracji on-line placówka może udostępnić bezpośrednio ze swojej strony internetowej i we własnej oprawie graficznej. Serwis będzie wyglądał jak własny, ale nadal pozostanie standardowy i niedrogi.
Mówiąc o upowszechnianiu nowoczesnych technologii w obsłudze pacjenta w placówkach zdrowia, nie sposób pominąć czynnika ludzkiego i naturalnych oporów przed wprowadzaniem zmian.
Jednakże doświadczenia zarówno z bankowością elektroniczną, jak i rosnące zainteresowanie sklepami internetowymi wskazują, że usługi świadczone drogą elektroniczną wcześniej czy później zdominują również opiekę zdrowotną. W takiej perspektywie warto być jednym z pierwszych i wyznaczać kierunki, zamiast ścigać czołówkę.
Świadomy, bo prywatny
Czy niepubliczne jednostki częściej od publicznych dostrzegają potrzebę i zyski płynące z inwestowania w obsługę pacjenta przy pomocy IT? Czy świadomość, że to służba zdrowia jest dla pacjenta, a nie odwrotnie, byłaby wyższa, gdybyśmy mieli osławiony już RUM? - W dużej większości zależność taka jest zauważalna - uważa Krzysztof Groyecki, dyrektor Pionu Rozwiązań dla Sektora Zdrowie ABG. - Wynika to zarówno ze zróżnicowania budżetów wskazanych typów jednostek, ale i zakresu podstawowych celów, jakie stoją u podstaw funkcjonowania świadczeniodawców.
Jednostki niepubliczne zależne w dużym stopniu od płatności generowanych przez NFZ i realizujące misję świadczenia usług dla szerokiej grupy pacjentów w swych działaniach informatyzacyjnych skupiają się głównie na procesach zapewniających poprawne rozliczenia z płatnikiem i kontrolę kosztów. Oczywiście tutaj także dają się zauważyć trendy zmierzające w kierunku większego związania pacjentów z daną jednostką medyczną. W tym bardzo pomocne mogą być systemy internetowej rejestracji i związane z nimi np.elektroniczne karty pacjentów.
Jednostki niepubliczne, dla których informatyzacja kontroli kosztów i możliwość sprawnego budżetowania stanowią jedną z podstaw działalności, patrzą w dużej mierze na możliwości i korzyści płynące z wdrożenia systemów informatycznych pod kątem poprawienia jakości i dostępności usług. Czerpiąc zyski nie tylko ze środków publicznych, ale także starając się w większym stopniu oferować swoje usługi klientom komercyjnym, niepubliczne placówki starają się kierować swoją ofertę do osób pracujących, korzystających na co dzień z internetu - dla których czas i np.możliwość zdalnej rejestracji do lekarza ma wartość mierzoną w wymiernych wartościach.
Jaki wpływ na upowszechnienie tych narzędzi ma brak powszechnego standardu rejestru usług medycznych? Oceniamy, że niewielki. Dalszy postęp jest ograniczony dostępnością świadczeń komercyjnych i wymaganiami klientówpacjentów, obecnie w większości "tylko" pacjentów. Oczywiście standaryzacja ewidencji danych medycznych mogłaby przynieść korzyści związane z uproszczeniem wymiany danych pomiędzy systemami poszczególnych producentów (np. pacjent leczący się u trzech specjalistów, z których każdy pracuje na innym systemie). W takim wypadku nie chodzi już tylko o standard rejestru usług medycznych, ale o wprowadzenie pełnego EHR (Electronic Health Record).
Jest to jednakże zadanie skomplikowane, wymagające poważnego zaangażowania zarówno władzy ustawodawczej, jak i wykonawczej... A to w znacznej mierze wpływa na czas realizacji takiego zadania...
Nadzieja w Unii?
Jakie zmiany czekają w najbliższym czasie branżę medyczną pod kątem synergii biznesu i IT? - W najbliższym czasie nastąpi dalszy wzrost znaczenia prywatnej służby zdrowia. Świadomość praw i chęć pacjentów do podnoszenia standardów opieki medycznej zaowocują zwiększeniem udziału prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych. Proces ten będzie wymagał efektywnych narzędzi, które umożliwią sprawną wymianę informacji pomiędzy świadczeniodawcami a płatnikami - przekonany jest Waldemar Grudzień, prezes UHC. - Należy oczekiwać, że tak jak w krajach gospodarczo bardziej rozwiniętych od Polski, wraz z procesem starzenia się społeczeństwa i chęcią podnoszenia sprawności fizycznej oraz komfortu życia, będą rosły wydatki na opiekę medyczną. Ważne jest, aby proces ten przebiegał w sposób racjonalny, do czego niezbędne będą narzędzia informatyczne pozwalające na śledzenie kosztów, ich analizę, jak również optymalizację.
Mówiąc o najbliższym czasie, nie można pominąć znaczenia rozwoju, który musi się dokonać w samych narzędziach informatycznych. Z systemów czysto ewidencyjnych ewolucja przekształciła je w kompleksowe systemy skupiające multimedialne dane rekordu medycznego pacjentów (wyniki badań, obrazy diagnostyczne, filmy z operacji itp.).
Następnym krokiem będzie budowa mechanizmów wspomagających procesy lecznicze, które ułatwiając pracę personelu oraz dbając o jej jakość, pozwolą zmniejszyć możliwość popełniania błędów medycznych.
W najbliższych latach można spodziewać się pozytywnego impulsu finansowego pochodzącego z dotacji Unii Europejskiej, który może zdynamizować projekty informatyczne w jednostkach medycznych. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że projekty te przyniosą realne korzyści dla społeczeństwa...
Rząd obiecuje
Może tym razem słowo ciałem się stanie. Na mocy ustawy i kosztem 1,1 mld zł ma powstać - kiedy, to jeszcze nie wiadomo - system informacji elektronicznej w systemie ochrony zdrowia. Ma on składać się z: Systemu Informacji Medycznej, dziedzinowych systemów teleinformatycznych oraz rejestrów medycznych.
Jeśli tak się stanie, jest szansa, że pacjent będzie również klientem, a blaszane szafy z kartami rejestracyjnymi zastąpi hardware i software.
Andrzej Bęben
Źródło:
