Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Formule 1 grozi śmierć. Przeżyją posłuszni

16:26 09.06.2009

Władze Formuły 1 wciąż twierdzą, że nie boją się odejścia Ferrari. Fabryczne teamy, które nie zmniejszą budżetów, mogą odejść bez żalu ze strony Ber­niego Ecclestone'a.

Teoretycznie nawet Robert Kubica twierdzi, że wyobraża sobie F1 bez Ferrari. Tyle że mogą tego nie wytrzymać kibice. Proszę sobie wyobrazić Premier League, w której o tytuł walczy Wigan i Stoke City. Manchester, Chelsea i Liverpool kopią sobie w Ligue One. Ciekawe tylko, kto chciałby to oglądać. Albo polską ekstraklasę bez Wisły, Legii, klubów ze Śląska. I w takim właśnie kierunku zmierza F1, jeśli protestujące zespoły rzeczywiście nie przystąpią do kolejnego sezonu, a Eccle­stone zastąpi je niskobudżetowymi surogatami.

Po Grand Prix Turcji coraz więcej fanów F1 zaczyna się zastanawiać, czy bieżący sezon jest jeszcze sens oglądać. Oczywiście fantastyczny Jenson Button w Braw GP zaskakuje formą. Pogoń Red Bulla robi wrażenie, ale wszystko to jest zasługą szefów Formuły 1, którzy zmienili gruntownie przepisy przed tym sezonem i do tego tempa nie dostosowali się najbogatsi.



Już w tym sezonie F1 może przestać być interesująca. Na czele stawki są zespoły, których nazwy nie kojarzą się z historią F1. Na dodatek jeden z nich (wspomniany Brawn GP) całkowicie zdominował sezon, choć jest anonimowy. To nie pcha do przodu marketingowego cyrku F1. W sklepach nie ma nawet pełnej gamy gadżetów. Na dodatek sezon staje się nudny. Tym bardziej że bolid Buttona wydaje się być poza zasięgiem jeszcze na długo.

- Chciałbym wygrać wszystkie wyścigi, które są do rozegrania w tym sezonie - zapowiada brytyjski lider klasyfikacji mistrzostw świata.

- Mam mieszane uczucia w związku z dominacją Jensona Buttona. Z jednej strony to wspaniałe, z drugiej... brakuje trochę rywalizacji. Może jeszcze się jej doczekamy - zastanawia się Ecclestone, który wyścig w Turcji oglądał we własnym domu w londyńskiej dzielnicy Knight­sbridge.

To nic nadzwyczajnego. Z bossem F1 związana jest anegdota, według której, gdy zwycięzca Grand Prix przejeżdża linię mety, on jest kilka tysięcy metrów nad ziemią.

- Po starcie wsiadam do samolotu i lecę do domu. W poniedziałek muszę być w biurze, to w nim mogę opracowywać strategię rozwoju, a nie bawiąc się ze zwycięzcami wyścigu - rzeczo­wo tłumaczy Bernie.

Na razie udaje mu się znaleźć posłusznych i utrzymywać twar­de stanowisko wobec buntowników. Ci jednak rozprawiają się stanowczo z łamistrajkami. Niedawno zgłoszenie do przyszłego sezonu wysłał najsłabszy zespół Force India i Williams. Stowarzyszenie zespołów FOTA zawiesiło obie ekipy w prawach.

Felipe Massa popiera te działania i zapowiada, że odejdzie z F1 razem ze swoim zespołem, jeśli władze nie ugną się przed dyktatem ograniczania budżetów.

- To, co się dzieje, to jakiś koszmar - irytuje się Brazylijczyk, aktualny wicemistrz świata.

Autor: Oskar Berezowski
Źródło: motofakty.pl
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy