Biuletyn

Aktualne informacje finansowe, gospodarcze oraz prawne wprost na Twój e-mail. Sam decydujesz o jego formie i zawartości. Zapisz się na subskrypcję bezpłatnego biuletynu

Wiadomości wg miesiąca

Echo tygodnia

Jak co tydzień przedstawiamy znaczące wydarzenia mijającego tygodnia, które miały wpływ na działalność w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. Oto skrót najważniejszych z nich.

więcej >>

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

17:06 11.08.2009
Źródło: Twoja-Firma.pl

Handel w Internecie pod lupą fiskusa

Kasy fiskalne dla lekarzy i prawników, ograniczenia w odliczaniu VAT od aut z kratką, podatek od wakacyjnych dochodów – fiskus łata dziurę budżetową jak tylko może i wszędzie szuka dodatkowych pieniędzy. Powodem jest kryzys finansowy i spadek wpływów do kasy państwa. Tym razem na celownik bierze handel w sieci. Skarbówka chce, aby urzędnicy mieli większe uprawnienia, które pomogą im namierzyć handlujących w sieci i unikających płacenia podatków. Batem na nieuczciwych mają być wysokie kary finansowe.

Nad nielegalnie handlującymi w sieci zbierają się więc czarne chmury. Urzędnicy chcą aktywniej walczyć z szarą strefą w internetowym handlu i raz na zawsze przerwać ten nielegalny proceder. Dzięki temu mają wzrosnąć wpływy do budżetu. Zdaniem MF zadowoleni powinni być również przedsiębiorcy, ponieważ kontrola ograniczy ich nieuczciwą konkurencję.

Wszystko za sprawą nowelizacji ustawy o kontroli skarbowej. Przewiduje ona uprawnienia skarbówki do żądania danych od portali czy banków prowadzących konta podawane do transakcji internetowych oraz od wydawców m.in. prasy, którzy zamieszczają reklamy handlarzy. Podmioty będą zmuszone do przekazania informacji o swoich klientach: o obrotach i stanach ich kont, kredytach, pożyczkach, posiadanych papierach wartościowych, transakcjach, kontrahentach. Wszystko to oczywiście bez wiedzy podatników.

Urzędnicy o takie dane będą mogli występować już na etapie wstępnym czynności, stanowiących podstawę do ewentualnego wszczęcia i przeprowadzenia postępowania kontrolnego lub przygotowawczego. Wszystko to po to, aby jak najwcześniej wykryć podmioty prowadzące nieujawniona działalność w Internecie.

Od takiego żądania będą mogły się jednak odwołać, ale za notoryczny brak współpracy grozi im kara do 5 tys. zł. Co do samego internauty, który omija obowiązek podatkowy, będzie musiał go zapłacić wraz z odsetkami, może także zostać na niego nałożona wielotysięczna grzywna, a nawet więzienie. Dla fiskusa podejrzani są głównie anonimowi sprzedawcy, obracający dużą ilością towarów, posługujący się tylko Nickiem. Drugim śladem jest posiadanie przez sprzedawcę kilku kont bankowych.

E – handel wciąż zwiększa swoje obroty, dlatego zaczął on reprezentować dla fiskusa istotny obszar zainteresowań. W końcu stawką są setki milionów złotych. W Internecie powinny jednak obowiązywać zasady działalności gospodarczej, ponieważ pole do nadużyć jest potencjalnie większe niż w handlu tradycyjnym.

Z każdą aktywnością w sieci wiążą się pewne obowiązki podatkowe. W grę wchodzą tu takie obciążenia, jak: podatek dochodowy od osób fizycznych, podatek od towarów i usług, podatek od czynności cywilnoprawnych, a czasem również akcyza. Zobowiązania podatkowe będą zależały od sposobu prowadzenia działalności.

Firmy działające w Internecie muszą zarejestrować działalność, odprowadzić należne podatki i składki ZUS. Musza ustalać dochód na podstawie prowadzonej dokumentacji podatkowo - księgowej, ewentualnie wpłacać zaliczki na podatek dochodowy. Może się również zdarzyć, że działalność handlowa podlega opodatkowaniu VAT, co z kolei wiąże się z obowiązkiem rejestracji jako podatnik VAT, prowadzeniem rejestru VAT, składaniem deklaracji i rozliczaniem tego podatku, wystawianiem faktur. Nasuwa się więc pytanie, dlaczego te zasady mają nie dotyczyć wszystkich handlujących w sieci?

MF chce się również przyjrzeć aukcją internetowym, czy nie mają one cech hazardu. Pod obserwacje trafią takie portale jak Podbij.pl czy Oligoo.pl. Licytacje zaczynają się tam od jednego grosza. Aby w niej uczestniczyć, trzeba najpierw wykupić punkty na portalu, którymi podbija się cenę. Zdarzają się sytuacje, gdy w ostatnim momencie ktoś inny podbija cenę, a wówczas gracz nie ma ani licytowanego przedmiotu, ani pieniędzy. I tutaj MF dopatruje się znamion hazardu.

Warto jednak zauważyć, że licytacja nie jest hazardem. Podczas licytacji ktoś wystawia przedmiot za określoną stawkę, wygrywa ten co da więcej, a nie ten co ma szczęście. Hazard natomiast wiąże się zazwyczaj z ogromnymi kwotami, ryzykiem, jest grą której wynikiem rządzi przypadek. Jaki więc jest sens wprowadzania nowych definicji, skoro obowiązujące terminy są jasne i przejrzyste. Inicjatywa resortu, krytykowana przez serwisy aukcyjne, podoba się niezależnym ekspertom. Nie uważają jej za bezpodstawną. Nie mają wątpliwości, że w przypadku, gdy zachodzi podejrzenie o hazard, mając na uwadze obostrzenia wynikające z polskiego prawa, właściwe organy muszą podjąć działania w celu wyjaśnienia sprawy i wyciągnięcia ewentualnych konsekwencji.

Fiskus chce także sięgnąć do kieszeni podmiotów zajmujących się handlem zdjęciami w sieci. Osoba, która regularnie zamieszcza zdjęcia na portalu licząc na to, że je sprzeda powinna zarejestrować działalność i odprowadzać podatek, bez względu na to, czy uda jej się je zbyć. Również osoba, która sporadycznie sprzedaje zdjęcia, musi wykazać swój przychód.

Nie ulega wątpliwości, że coś z kwestią nielegalnego handlu w Internecie trzeba zrobić. Bije to bowiem przede wszystkim w uczciwych przedsiębiorców. Nie może być tak, że jedni zakładają firmy, rozliczając się ze swoich dochodów z e - handlu, a inni bezkarnie ukrywają zyski z działalności w sieci. Trzeba to jednak zrobić w sposób przemyślany, który nie spowoduje, że na ”czarną listą” fiskusa trafią jednorazowi sprzedawcy.

Urząd Skarbowy może bowiem swoja nadgorliwością zniszczyć małe podmioty. Oby się więc nie okazało, że ścigane będą pojedyncze osoby za drobne uchybienia, podczas gdy wyłapywane powinny być duże transakcje.

BS

Wiadomość archiwalna