W 2005 roku w życie weszły przepisy, które wprowadziły najbardziej surową karę, jaką można sobie wyobrazić, dla kierowców, którzy są jednocześnie dłużnikami alimentacyjnymi. Otóż przyjęta wówczas ustawa zakładała, iż takim osobom może być zabierane prawo jazdy. Jest jednak szansa, że obowiązujące przepisy zostaną zmienione, bowiem do Trybunału Konstytucyjnego trafił wniosek o zbadanie zgodności tego przepisu z konstytucją.
|
|
|
Jak to zwykle jednak bywa w takich sytuacjach, sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego dość przypadkowo. Wszystko zaczęło się od pewnego kierowcy z Łodzi, któremu prezydent tegoż miasta odebrał na podstawie wyżej wymienionych przepisów prawo jazdy. Zdaniem prezydenta przedstawiony stan faktyczny uzasadniał zastosowanie kwestionowanych przepisów. Osoba ta nie płaciła bowiem alimentów i ze stosownym wnioskiem o jej ukaranie wystąpił Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Wszystko potoczyłoby się być może tak jak w prawie pięciu tysiącach przypadków, jednak w tej konkretnej sytuacji ukarany kierowca postanowił walczyć o swoje prawo jazdy.
Głównym jego argumentem był fakt, iż jednak płacił on alimenty. Niesystematycznie, ale jednak płacił. W swoim odwołaniu od tej decyzji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego powoływał się na swoją trudną sytuację materialną, z której to wynika bezpośrednio niesystematyczność w płaceniu alimentów. Ponadto w odwołaniu uzasadnił, iż pozbawienie go prawa jazdy spowoduje, że jego zadłużenie może się jeszcze zwiększyć, gdyż prawo jazdy wydatnie pomaga mu w jego utrzymaniu. Argumenty te jednak okazały się mało przekonywujące i organ odwoławczy utrzymał zaskarżoną decyzję prezydenta Łodzi.
Kolejne odwołanie trafiło tym razem do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi. Wśród argumentów pojawiła się kwestia, że wprawdzie kierowca, któremu zostało zabrane prawo jazdy, jest dłużnikiem alimentacyjnym, ale generalnie nie uchyla się od wykonywania swoich obowiązków. Według niego całkowicie zignorowano jego argumentacje, przepisy prawne zostały zastosowane wybiórczo, a fakt, iż spłaca częściowo swoje zadłużenie alimentacyjne w ogóle nie miał wpływu na podjętą decyzję.
Wojewódzki Sąd Administracyjny postanowił dogłębnie rozstrzygnąć stosowany w tej sprawie przepis i zwrócił się z zapytaniem do Trybunału Konstytucyjnego, czy odbiór prawa jazdy dłużnikom alimentacyjnym jest zgodny z prawem. Jako pierwszą wątpliwość podał, że odmiennie niż ma to miejsce w przypadku innych kar administracyjnych sankcja z kwestionowanego przepisu nakładana jest za czyn, którego karanie przewidziane jest w kodeksie karnym. Przez to, za ten sam czyn oskarżony może być podwójnie karany - w trybie karnym oraz administracyjnym. A taka sytuacja, zdaniem Sądu, nie powinna mieć miejsca w demokratycznym państwie, jakim bez wątpienia jest Polska.
Ukaranie poprzez zabranie prawa jazdy jest oderwane całkowicie od popełnionego czynu. Ponadto także kara odebrania prawa jazdy będzie dużo mniej uciążliwa dla tych osób, które rzadko bądź w ogóle nie korzystają na co dzień z samochodu. a to narusza zasadę równości wobec prawa, jaką gwarantuje nasza konstytucja.
Sprawa zostanie rozstrzygnięta przez Trybunał Konstytucyjny już w przyszłym tygoddniu (22 września, godz. 13.00). Jeśli zakwestionuje on obowiązujący przepis art. 5 ustawy z dnia 22 kwietnia 2005 roku o postępowaniu wobec dłużników alimentacyjnych oraz zaliczce alimentacyjnej, jako niezgodny z konstytucją, będzie to oznaczać konieczność zmiany przepisów. A tym samym wielu kierowców, którzy z różnych względów mają zaległości w opłacaniu alimentów, będzie mogło spać nieco bardziej spokojniej.
Wojciech Traczyk