Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Droga przez mękę

16:00 09.09.2009

W przeważającej przypuszczalnie liczbie przypadków opóźnienia w realizacji inwestycji drogowych spowodowane są protestami lub brakiem zgody na przekazanie danego gruntu na cele publiczne ze strony ich właścicieli.

Opinia publiczna jest przekonywana, że jakieś widzimisię lub nadmierna pazerność powodowana wygórowanymi oczekiwaniami finansowymi za stracony teren, występujące po stronie zobowiązanych do oddania konkretnej nieruchomości, stoi na przeszkodzie realizacji słusznych i potrzebnych szlaków komunikacyjnych. Zapewne są i takie przypadki. Ale chciałbym skoncentrować się i przytoczyć przypadek, gdy właściciel bardzo istotnego terenu dla mieszkańców nowo budowanego Miasteczka Wilanów, zgodnie z prawem przekazał go na cele publiczne i złożył siedem wniosków o ustalenie odszkodowania szacowanego na podstawie obowiązujących cen rynkowych.

Pierwsze decyzje, na podstawie, których utracił nieruchomości na rzecz miasta podjęte zostały siedem lat temu. Niestety stołeczne miasto Warszawa nie jest skłonne do wypłacenia należnego odszkodowania. Stosuje metody może nie tak brutalne, jak to miało miejsce w PRL-u, ale równie dokuczliwe. I tak na przykład z tych siedmiu złożonych wniosków, jednorodnych w swoim charakterze i treści, wszczęło 35 postępowań, stosując z absurdalną praktykę – jedna działka, jedno postępowanie.

Jest to metoda pozwalająca Miastu na nie załatwianie spraw w terminie z argumentacją, że dzieje się tak z powodu dużej liczby postępowań. W tychże postępowaniach Prezydent Warszawy wydał łącznie 51 orzeczeń, z czego 38 zostało zaskarżonych i wszystkie zostały przez wojewodę uchylone z powodu posiadanych wad. Równocześnie, słynne już w stolicy, Biuro Gospodarki Nieruchomościami, latami odmawiało prowadzenie z zainteresowanym rokowań, co do wysokości odszkodowania, a następnie twierdziło, że nie może wydać decyzji o odszkodowaniu, gdyż rokowania nie zostały przeprowadzone. Taka taktyka miasta powoduje brak decyzji, a tym samym możliwości jej zaskarżenia.

W czasie trwania tej udręki miasto zamówiło łącznie 22 operaty szacunkowe mające na celu ustalenie wartości przedmiotowych nieruchomości. 12 spośród nich, gdyż pozostałe miały ten sam charakter, skierowanych zostało, przez oczekującego na odszkodowanie, do Polskiej Federacji Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych. Federacja 11 z nich uznała za wadliwe, co skutkowało znaczącym (rzędu 50%) zaniżeniem wartości gruntów. Dwunasty operat, uznany przez Federację za prawidłowy, odrzucony został z kolei przez miasto. W rezultacie takie oceny przygotowanych operatów przez Federację złożone zostało zażalenie do Komisji Odpowiedzialności Zawodowej, działającej przy Ministrze Infrastruktury, na wątpliwe kompetencje zawodowe autorów owych opracowań (minął właśnie 7-y miesiąc ich rozpatrywania). Na podstawie tych nierzetelnych oszacowań Prezydent Warszawy wydał 14 decyzji o ustalenie odszkodowania na poziomie ok. 50% rynkowej wartości tych nieruchomości. Wszystkie 14 decyzji zostało zaskarżonych. Gdy Wojewoda Mazowiecki uchylił pierwszą z nich nadszedł sygnał ze strony Miasta, że jest gotowe do negocjacji. Odwołania zostały w związku z tym cofnięte. Po rocznych negocjacjach w wyniku, których właściciel zgodził się na obniżona cenę w zamian za kompleksowe potraktowanie wszystkich postępowań i wypłatą należności w ciągu 4 lat, okazało się, że po stronie miasta było to pozorowane działanie, gdyż ostatecznie nie zostało przez jego przedstawicieli podpisane. Było też prowadzone w złej wierze, gdy jednocześnie przygotowywany był wniosek o wywłaszczenie.

W zeszłym roku Sejm uchwalił specustawę drogową pozwalającą na pozbawienie własności „opornych” właścicieli bez względu na ustalenie wysokości odszkodowania. Miasto sięgając po ten oręż w swoim zadufaniu popełniło szereg błędów i decyzja została przez Wojewodę uchylona. Właścicielowi pozostało ogrodzić stanowiący ciągle jego własność teren i postawić ochroniarzy. Droga przez mękę trwa nadal.

Paradoksalnie ulica, która ma być na tym terenie zbudowana ma nosić nazwę „Alei Rzeczpospolitej”. Tymczasem władze stolicy jakby zapomniały, że Rzeczpospolita jest „demokratycznym państwem prawnym”, a właścicielom przekazywanych terenów na cele publiczne należy się słuszne odszkodowanie.

Interesujące, że kolejni prezydenci stolicy są profesorami prawa. Ale okazuje się, że nauczanie prawa to jedno, a jego stosowanie to drugie. Czy kolejne Rzeczpospolite będą zmuszone do wypłacania odszkodowania za przejęte nieruchomości, jak to się dzieje w przypadku osób, których dosięgła niesprawiedliwość praktykowana w PRL-u? Czy można się dziwić tym, którzy nie godzą się na przekazywanie swojej własności choćby na słuszne cele publiczne?

J. Król
Źródło: Nowe Życie Gospodarcze
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy