Przestajemy rozmawiać
13:23
02.09.2009
Ratujemy się na różne sposoby, między innymi ograniczamy wydatki. Co gorsza ograniczamy także spotkania - też wydatki – czasowe, finansowe. Ale czy słusznie?
Trzeba powiedzieć to jasno, kryzysowe sytuacje wymuszają działania, które albo długo odstawiano na półkę (z powodu wyższości bieżących działań), albo brakowało motywacji, albo kogoś "nad", kto by taki niewygodny proces nadzorował. Bo wiadomo, są ludzie i sprawy, które mniej lubimy i jeśli nie trzeba ich uwzględniać w codziennym grafiku rzeczy pilnych, to się tego nie robi.
Dopóki interes firmy na tym nie cierpi. Ale czasem nie wszystkie słupki sprzedaży czy rozpoznawalności marki rosną i nie zawsze kontakty z partnerami przebiegają bez zakłóceń. W takich sytuacjach nie ma miejsca na sentymenty, organizm firmy - podobnie jak człowieka w sytuacji zagrożenia życia – mobilizuje się. Odsuwa się organy nie mogące wesprzeć go w walce z trudną sytuacją. Nie można już bagatelizować niewygodnych procesów w firmie, bezsensownych przepisów, trudnych relacji, które może nie były najlepsze, niemniej do tej pory jakoś udawało się z nimi żyć.
Innym razem "odcięcie kończyny" wydaje się tym krokiem, który ma pozwolić firmie przetrwać - czy to w firmach państwowych czy prywatnych. Po ostatnich masowych zwolnienianiach Ci, którzy przetrwali znowu przyjmują ludzi, niestety nie na takich samych warunkach jak tych, których niedawno zwolnili... Każdy poszukuje oszczędności i usprawnienia procesów. Nawet premier Berlusconi, finansujący jeden z najbardziej utytułowanych włoskich klubów piłkarskich, ogłosił, że nawet najwięksi wirtuozi piłki nożnej powinni zarabiać mniej. A jeśli mówi to Sylvio... Ci, którzy na bieżąco starali się walczyć z tak zwanymi "cichymi pożeraczami pieniędzy" są na pewno na lepszej pozycji.
Wysiłek tych, którzy znaleźli, obliczyli, przeforsowali czy lepiej - przekonali do zmian i usprawnień mają dziś na pewno mniej kwaśne miny od tych, którzy od takich zmian się odżegnywali. Ale bez paniki! Nawet najwięksi mają z tym kłopoty. W kwietniu Microsoft zanotował najniższe wyniki sprzedaży od 23 lat, choć pewnie niewiele z naszych firm może się poszczycić wyceną na poziomie 76 mld dolarów.
Ważny (?) departament: research & development
Na naszym rynku jest już pewna grupa, która bez względu na okoliczności stara się rozwijać poziom świadczonych usług. Niektórzy ambitnie chcą zaznaczyć naszą obecność wśród europejskich przedstawicielstw światowych koncernów. Trendy, innowacje, optymalizacje. Szukamy ich.
Jakiś przykład? Około 10 lat temu na rynku pojawił się Customer Relationship Management, który traktowany był jako nowa forma zindywidualizowanego kontaktu z klientem, rozwiązanie dla zwiększenia przejrzystości zawieranych transakcji i wglądu do informacji. Elektroniczna wersja tego pomysłu - jak i wiele innych - przywędrowała do nas zza Wielkiej Wody. Ten, kto dokonał mądrej analizy sytuacji swojej firmy i warunków, w jakich się porusza i dodatkowo mądrze taki system wdrożył - zyskał. Niektórzy, chcąc być na siłę innowacyjnymi - stracili.
CRM wpisuje się w ideę personalizowanego kontaktu z klientami, który od jakiegoś czasu jest modny. Niestety niektóre marki zbyt dumnie szafują tym pojęciem, wykorzystując informacje zawarte na awersie karty płatniczej i żegnając swoich klientów formułą: "Dziękujemy za zakupy Panie Tomku". Miłe, ale nie wiem czy rewolucyjne na tyle, by się tym szczycić.
Inną wersją "zaawansowanej" personalizacji jest na pewno wysyłka listu o treści: Szanowna Ania Jakaśtam, przecinek, zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą. I tutaj taka sama oferta dla milionów pzedstawicielek płci pięknej. Personalizacja. Na szczęście coraz więcej osób zadaje sobie więcej trudu i sięga po złożone rozwiązania. Dostawcy i krzewiciele idei dostarczają kompleksową obsługę i to też nie każdemu, a użytkownicy mądrzej pytają i są otwarci na doświadczenia świadczących usługi. A jeśli dobrze nastawi się ucha, to można się na przykład dowiedzieć, o innych, bardzo ciekawych i niekoniecznie drogich rozwiązaniach.
Jednym z ciekawszych i miarodajnych wskaźników zainteresowania naszych klientów może być na przykład badanie ich poruszania się po internecie. Jest to wiedza tym cenniejsza im bardziej chcemy poznać swoich klientów / konsumentów, dostarczyć im to, czego potrzebują i zrobić to przed konkurencją. Takie możliwości wykorzystują między innymi firmy farmaceutyczne, które badają ruch lekarzy w internecie. Dzięki numerowi PWZ można śledzić, jakie strony odwiedza lekarz i jakich informacji szuka a następnie na podstawie tych danych tworzyć ścieżkę rzowoju i budować pozycję na rynku.
My? Rozmawiamy i wykorzystujemy okazje
Ale możemy być dumni, że polska gospodarka na tle dotychczasowych europejskich gigantów i średnich graczy ma się naprawdę dobrze. Nawet pomimo inwestycyjnych potknięć rządu. Możemy odważniej od zachodnich i wschodnich sąsiadów skupiać się na wykorzystaniu kłopotów sąsiadów. Przykładem z zagranicy może być odkupienie Saaba od General Motors. Szwedzka marka znowu "powraca" na rodzimy rynek, a nowe okoliczności ekonomiczne wykorzystała firm Koenigsegg Automotive.
Dużą inwestycję planuje także rząd Indii, który rozpisał przetarg na dostawę 126 myśliwców wielozadaniowych o łącznej wartości 7,5 mld euro. Indie będą wybierały pośród szerokiej gamy ofert i nie omieszkają negocjować cen.
A co na to polskie firmy? Polsat zdecydował, że nie zrezygnuje z planów poszerzenia oferty i pracuje nad nowymi programami tematycznymi dla swoich odbiorców. Inwestycja ma opiewać na kilkadziesiąt milionów złotych. Nie każdy jest jednak w tak komfortowej sytuacji, co prezes Solorz. A wiemy o tym otrzymując aktualne budżety jedną ręką a odrzucając setki maili i telefonów z promocyjnymi cenami na produkty i usługi drugą. Obyśmy w rozwoju swojej firmy nie zatrzymali się na etapie wyboru najatrakcyjniejszej cenowo propozycji od dostawcy a zapomnięli o spotkaniach pod hasłem "współpraca". Bo może między kilkoma mało perspektywicznymi spotkaniami pojawi się takie, które sprawi, że choć raz wychwalimy kryzys pod niebiosa.
Anna Gała
infrared group
Źródło:
