Ekstrawagancki i bajecznie bogaty. Burza siwych włosów. Piękne kobiety zmieniał jak rękawiczki. Współczesny król Midas biznesu i sportu.
Multimilioner, który był pierwszym playboyem torów. Szczycił się superjachtem „Force Blue” i ślubem z młodszą o 29 lat modelką Elisabettą Gregoraci. Flavio Briatore dostał dożywotni zakaz pracy w F1.
Ekstrawagancki i bajecznie bogaty. Burza siwych włosów. Ma bzika na punkcie piłki nożnej. Piękne kobiety zmieniał jak rękawiczki. Współczesny król Midas biznesu i sportu. Wszystko, czego się dotknął, zamieniał w złoto. W niedzielę jednak wizerunek byłego już szefa zespołu Renault Flavio Briatore z trzaskiem rozbił się o ziemię. Dostał dożywotni zakaz pracy w Formule 1.
Jedna z największych bestii w dżungli F 1. Niepohamowana, granicząca niemal z desperacją, ambicja ponownego przeżycia wcześniejszej chwały i sławy, doprowadziła go do popełnienia jednego z najgorszych w zawodowym sporcie aktów oszustwa i próby ustawienia wyników wyścigu. Briatore działał wspólnie z człowiekiem nr 2 w zespole Renault – byłym głównym inżynierem Patem Symondsem.
59-letni Flavio Briatore to jedna z najbardziej wpływowych postaci Formuły 1. Nikt chyba nie osiągnął tyle, co on. W czasach jego szefowania zespołowi Benettona w połowie lat 90. Michael Schumacher dwukrotnie sięgał po tytuł mistrzowski. Ten sam wyczyn Briatore powtórzył w przypadku Fernando Alonso, który zdobywał mistrzostwo w latach 2005–2006.
Zaczynał karierę zawodową jako instruktor narciarstwa, ale to stare dzieje. Briatore powoli wchodził do grona głównych rozgrywających w świecie F 1. Został szefem jednego z najsilniejszych zespołów. Coraz bliżej współpracował z Bernie Ecclestonem – miliarderem i faktycznym władcą Formuły 1. Spotykali się na partyjkach pokera. Obaj są współwłaścicielami londyńskiego klubu piłkarskiego Queens Park Rangers.
W ostatnich latach Briatore opracował własną koncepcję tego, jak winna rozwijać się i ulepszać dziedzina sportów wyścigowych. Był jednym z rekinów Stowarzyszenia Zespołów Formuły 1 (FOTA). Krążyły pogłoski, iż po cichu przygotowuje się do zastąpienia Ecclestone’a. Diabelnie niebezpieczny przejaw ambicji. Ten drugi przecież cały czas rządzi i pociąga za sznurki. W trakcie ostatniego kryzysu grożącego odejściem z Międzynarodowej Federacji Samochodowej (FIA) kilku zespołów Briatore grał wśród protestujących pierwsze skrzypce. Jego zachowanie z pewnością nie zjednało mu sympatii Ecclestone’a czy Maksa Mosleya – szefa tej organizacji.

Włoski milioner osiągał ogromne sukcesy. Ale czy był człowiekiem powszechnie lubianym i szanowanym? W jego postępowaniu wielu dostrzegało zarzewie potencjalnych kłopotów. Szefując zespołowi Renault, Briatore prowadził na przykład firmę odpowiedzialną za karierę kilku kierowców. Otaczała go aura człowieka bezwzględnego. Wystarczy, by niezbyt chętnie widziano go w boksach pozostałych zespołów. Wiele mówi sposób, w jaki potraktował ostatnio Nelsona Piqueta jra – już przedtem zwolnionego przez siebie kierowcę Renault. To właśnie zeznania tego ostatniego wywołały skandal, który stał się początkiem końca Briatore. Podczas ostatniego Grand Prix Włoch szef zespołu, chcąc podważyć wiarygodność byłego kierowcy, zasugerował, iż ten jest gejem. Atak równie bezsensowny, co niesmaczny.
Podobnie jak o wielu innych ze świata Formuły 1 także o Briatore trudno powiedzieć, iż jest pasjonatem tego tyleż sportu, co i potężnego przedsięwzięcia biznesowego. Jego religia to piłka nożna. Dwa lata temu stał się współwłaścicielem Queens Park Rangers. Od tego czasu raczej niezdarne próby prowadzenia tego klubu bardziej zaprzątały mu głowę niż sprawy F1. Uważa się go natomiast za bardzo zręcznego negocjatora potrafiącego dobić każdego targu. Kogoś, kto w biznesie i sporcie odniósł ogromny sukces dzięki swojemu sprytowi i umiejętności zatrudniania odpowiednich osób oraz dawania im stosunkowo wolnej ręki.
Jest niezwykle ostry i wymagający wobec kierowców, którzy nie potrafią spełniać wyznaczonych przez niego ściśle określonych standardów. Ale jednocześnie uwielbia Fernando Alonso, którego wielu – nie tylko on sam – uważa obok Lewisa Hamiltona za wyjątkowej klasy kierowcę.
Według zgodnej opinii obserwatorów w kwestii wyścigów Briatore miał niewielkie doświadczenie. Podczas pobytu w boksie mógł dodać niewiele. Jeśli w ogóle cokolwiek. Czasem żartował, iż właściwie powinien mieć własny kanał radiowy tak, aby nikt nie mógł go słuchać.
Jego rodzice byli nauczycielami. Już jako młody człowiek rzucił karierę instruktora narciarskiego i próbował szczęścia na giełdzie w Mediolanie. Tu w 1974 r. spotkał Luciano Benet-tona. Spotkanie to oznaczało zwrot w jego życiu. Trzy lata później Benetton zlecił mu zadanie zbudowania w USA sieci swoich sklepów z odzieżą. Briatore spisał się znakomicie. W 1989 r. już prowadził firmowy zespół F 1. W rękach miał nieoszlifowany diament – Michaela Schumachera.
Umiejętnie dobierał sobie wiernych współpracowników. Niektórzy, jak Pat Symonds, trwali przy nim latami. Jako dyrektor techniczny pracował dla niego wtedy mało jeszcze znany Ross Brawn. Ten sam, który później osiągnął takie sukcesy z Ferrari, a dziś jest szefem zespołu Brawn GP.
Z Renault Briatore osiągnął podobny sukces jak z Benettonem. Szefem zespołu został w 2000 r., gdy koncern kupił Benettona i ponownie wkroczył w świat Formuły 1. Siedziba zespołu mieści się w Enstone niedaleko Oksfordu. Renault zawsze miał opinię stajni prawdziwych wyścigowców. Jednakże jego szefowie podchodzili do startów w sposób nieco beztroski. Inaczej niż choćby McLaren Mercedes dowodzony przez ówczesnego dyrektora a dziś współwłaściciela Rona Dennisa. Osoby pracujące z Flavio Briatore twierdzą, iż jego wielka siła polega na tym, iż wie, czego nie wie. A w związku z tym pozwala, by ci z właściwym doświadczeniem i wiedzą spokojnie jak najlepiej wykonywali swoją robotę. Wyznacza jednak ścisłe cele i jeśli zespół ich nie osiąga, czeka go prawdziwe pranie mózgów i nawałnica pretensji.
Briatore mieszka głównie w Londynie. Można mu tylko pozazdrościć. Piękne kobiety. Wieczny playboy z kilkoma setkami milionów funtów na koncie. Wspaniały jacht o nazwie „Force Blue”.
We Włoszech nieustannie gości na łamach prasy plotkarskiej. W ubiegłym roku jednak wzbudził widoczną konsternację ślubem z młodszą od niego o 29 lat włoską modelką Elisabettą Gregoraci. Od tego czasu paparazzi śledzą każdy ich ruch.
Z sukcesem wprowadził także na rynek własną linię odzieży Billionaire. Jak sama nazwa wskazuje – dla ludzi o podobnym do niego stanie konta. Jest także właścicielem nocnego klubu dla superbogatych lub tych, którzy pragną nieco się ogrzać w blasku ich sławy.
Dlaczego podczas pamiętnego wyścigu o GP Singapuru we wrześniu ubiegłego roku Briatore gotów był zaryzykować wszystko i – aby pomóc wygrać Alonso – nakazał Nelsonowi Piquetowi juniorowi uderzenie w ścianę toru. To prawda, kocha rywalizację. Z drugiej strony jednak znajdował się pod ogromną presją szefów koncernu Renault domagających się sukcesów i nieustannie grożących wycofaniem się z zawodów Formuły 1. Za wszelką cenę chciał także pokazać Fernando Alonso, że zespół może stworzyć bolid zdolny do zwycięstw. Być może dzięki temu hiszpański kierowca pozostał w Renault na następny sezon.
Kolejne pytanie bez odpowiedzi. Dlaczego Briatore postanowił zwolnić Piqueta jra właśnie w lipcu, wiedząc, iż ten będzie szukał zemsty? Niektórzy uważają, że Włoch znowu działał pod ogromnym naciskiem szefów firmy niemogących zrozumieć, dlaczego wciąż pokłada zaufanie w kierowcy, który zdaniem wielu nie sprawdził się w Formule 1.
Autor: Edward GormanBrak komentarzy...